doroteeGusiu udanego krótkiego siedzenia na zleceniu :-)
Uśmiałam się jak napisałaś , że stała opiekunka siedzi tam po 5 miesięcy :szampan:
Ja też usłyszałam , wlascii podslyszalam wchodząc , jak I. mówi do telefonu , że będzie znowu siedzieć. A widziała torbę z moimi lekami :-)
Udanego dnia 🤗
Dziękuję dorotee

. Tak,39 dni jeszcze sobie "posiedzę "

. Coś te nasze agencje są źle zorientowane,jeśli chodzi o długość posiedzeń ich opiekunek. Okazało się,że dziewczyna była tutaj drugi raz. Poprzednio pracowała 3 miesiące a teraz 4 i przyjedzie 15 października znów na 4-5 miesięcy.Więc nie siedzi tu od lat i nie była pierwszą opiekunką. Dorota,musisz mieć dobrego nosa,pisałaś że aż w Düsseldorfie czułaś mój optymizm

. Nie pomyliłaś się ,a ja się cieszę,że podeszłam do stałej opiekunki i do czekających mnie tutaj wyzwań tak,jak podeszłam . Jeśli na podstawie moich poprzednich wpisów,tych przed i już po przyjeździe tutaj,ktoś mógł wyrobić sobie o Niej nie najlepsze zdanie ,to cofam wszystko ,co napisałam. Różnimy się tak bardzo,jak tylko możliwe. Ja spokojna,potrafiąca się zdystansować ,cierpliwa,ugodowa,ale znająca swoją wartość i nie dająca sobie w kaszę dmuchać . Ona gwałtowna,impulsywna,dumna ale też prawie bezczelna,oj,bieda temu,kto Jej na odcisk nadepnie

. A to wszystko wiem od Niej samej,tzn wywnioskowałam na podstawie tego,co opowiadała mi o sobie,współpracownikach,rodzinie,ludziach których spotkała na swojej drodze w życiu "przedopiekunkowym" i Jej relacjach z nimi. I chociaż na pewno nigdy,prywatnie,byśmy się nie dogadały ,nie stałybyśmy się dobrymi koleżankami ,raczej omijałabym Ją szerokim łukiem ( chociaż może i tutaj się mylę?),to nie wiem jak to się stało ,że od pierwszej rozmowy,świetnie się rozumiałyśmy . Wspólny cały tydzień i ani jednego zgrzytu a rozmowy od rana do północy . O wszystkim,o pierdolach też ,jednak głównym tematem byli nasi podopieczni . Bo nie jest to sztela,na której się tylko siedzi. Owszem,jak się dobrze zorganizuje,to i po śniadaniu można mieć 2-2,5 godziny dla siebie,a bez większego wysiłku,każdego dnia od 14 do 18 wolne. I około 20-tej ,kiedy ogarnięta już kolacja i sprzątnięte po niej,to do 7:30 spokój,seniorzy sami sobą się zajmują . Seniorka jest bardzo zdystansowana,nie jest łatwo wzbudzić Jej zaufanie,małomówna ,spokojna . Senior też samodzielny i w przeciwieństwie do żony,umysłowo 100%fit.Oboje wymagają jednak pomocy a moźe lepiej pasuje tutaj ochrony. Trzeba sprytu ,żeby sprawdzić czy pdp właściwie odczytała wynik pomiaru cukru,ustawiła "pena" na odpowiednią dawkę insuliny,czy wszystko zapisała,czy wzięli tabletki,zostawili na noc aparaty słuchowe w ładowarkach . No i tak jak wszędzie,codzienne obowiązki. Coś mnie muli,chyba się zdrzemnę,do seniorów muszę zejść dopiero o 18:15 😉. Innym razem albo później,napiszę więcej .