Czy zdarza się wam mieć już wszystkiego dość?

11 stycznia 2014 21:38 / 2 osobom podoba się ten post
Na dzisiaj koncze,jutro opisze jak mi zezwolila na spotkanie z moim synem.Kochani ,ja wiem,ze bylam GLUPIA,ale dzisiaj juz jestem madrzejsza.Nie pozwalam sie wystrychnac na dudka no jakbym byla mlodsza to moze wydudkac na strychu to co innego,ale lata juz nie te....
11 stycznia 2014 22:07
mleczko47

Jak mialam w umowie pokoj z telewizorem to po dwoch tygodniach przyszedł rachunek,ze mam zaplacić abonament.Byłam przeciez zameldowana.Musielismy pisać sprostowanie ze telewizora nie mam.A z ogladaniem tv jest roznie jak musze z podopieczną siedziec albo mieć ja na oku to i tak nici z samotnego ogladania telewizji.Wieczorem jak miałam juz luz to wolałam forum poczytac czy jakieś nowinki.

O matko to przecież czysty horror az  mnie zatkało ,że takie wredoty jeszcze na ziemi istnieją.
11 stycznia 2014 22:08 / 2 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Nie bede cytowala,bo chce sie zwrocic do Andrei i Impali: Dziewczyny ,dzis to ja tez nie dam sobie w kasze dmuchac,ale przed dwoma laty ,byla to moja pierwsza stella,nawet nie wiedzialam czy ja tam jestem na miesiac czy na trzy.Dopiero po okolo dwoch ipol tygodnia zadzwonila do mnie dziewczyna z Wroclawia i od nie sie dowiedzialam,ze ja ja tylko zastepowalam .Jej bylo wszystko jedno gdzie,juz jakis dluzszy czas pracowala i byla odporniejsza psychicznie odemnie.Fr. jej gadala,ze za duzo je,ona odpowiadala ,ze jest glodna i koniec. Tutaj gdzie zaraz po tym przyjechalam jest ok. no ale tutaj nikt nie podnosi glosu na moje zmienniczki rowniez.A pierwszy wyjazd i od razu w pieklo to sama wiem ,ze gdybym miala kontakt z kimkolwiek z firmy to tez bym uciekala.po tym wszystkim zameldowalam nowej koordynatorce z M. i do firmy tez.Tydzien przed wyjazdem na ulicy zaczepilam Polke,ktora wyczulam po "pchanym rolatorze z PDP" .Alina,tez byla z okolic Wroclawia,jak sie wyplakalam jej w rekaw bylo mi lzej psychicznie. Ona pracowala prywatnie 50 m. odemnie,byla tam od roku bez zjazdow,powiedziala mi,ze z sasiadkami obserwowala od dawna rotacje opiekunek,wyliczyly mi,ze w ciagu 1-go roku bylam osma albo dziewiata,bo Ala z tamtymi sie zapoznala,tez plakaly,ale mowila,ze one byly z roznych firm,a na poczatku byla jedna "prywatnie",ale po dwoch tygodniach kontakt z nia sie Alinie urwal.A,jeszcze mi sie przypomnialo: kontakt z Firma to mialam jak moja corka zadzwonila do W-wy,ze mama prosi o pilny telefon.Jeszcze dostala zjebki od niejakiej Marty H.(nie wiem czy jeszcze pracuje),ze nie jest pracownikiem a dzwoni do niej "na biurko",atylko taki tel. zostal w domu razem z papierami o PDP. I po corki telefonie zadzwonila,ze po tym kontrakcie jade pociagiem do M.-na nowy kontrakt. A corka jej powiedziala, ze matka BLAGA o kontakt,i wtedydopiero zadzwonila i tlumaczyla sie,ze dzwonila kilka razy ,ale bylam na pauzie-to byly te dziwne ,krotkie rozmowy jak bylam w domu,wtedy nie kapowalam do kogo ona to mowi.

O matko to przecież czysty horror az  mnie zatkało ,że takie wredoty jeszcze na ziemi istnieją.
 Cos mi się z kompem dzieje  nie tak. Dwa razy wkleiło ale to drugie poprawnie.
11 stycznia 2014 22:29 / 3 osobom podoba się ten post
didusia

O matko to przecież czysty horror az  mnie zatkało ,że takie wredoty jeszcze na ziemi istnieją.
 Cos mi się z kompem dzieje  nie tak. Dwa razy wkleiło ale to drugie poprawnie.

A  istnieja ,istnieja .Ale ja juz wiem,ze cociaz mam nieraz jakies male nerwy na swoich "obecnych",to sie zaraz upominam:siedz babo na d.....,bo pieklo juz przeszlas. Ale Wiesz do dobrego czlowiek sie szybko przyzwyczaja ,a to co bylo zle porasta pajeczyna.Przez to co przeszlam  nie zycze nikomu.Pisze po to bo jest duzo nowych opiekunow,zeby wyciagneli wnioski a takze,zeby w razie potrzeby umieli sie obronic.Niestety,mi w tym czasie nie mial kto pomoc,teraz mam to FORUM i wiem,ze gdybym miala krzywde wszyscy staneliby za mna murem.Zycia uczymy sie przez cale zycie.
11 stycznia 2014 22:40 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

A  istnieja ,istnieja .Ale ja juz wiem,ze cociaz mam nieraz jakies male nerwy na swoich "obecnych",to sie zaraz upominam:siedz babo na d.....,bo pieklo juz przeszlas. Ale Wiesz do dobrego czlowiek sie szybko przyzwyczaja ,a to co bylo zle porasta pajeczyna.Przez to co przeszlam  nie zycze nikomu.Pisze po to bo jest duzo nowych opiekunow,zeby wyciagneli wnioski a takze,zeby w razie potrzeby umieli sie obronic.Niestety,mi w tym czasie nie mial kto pomoc,teraz mam to FORUM i wiem,ze gdybym miala krzywde wszyscy staneliby za mna murem.Zycia uczymy sie przez cale zycie.

Jeszcze dodam ,że bardzo fajnie skomentowała Twoją bylą sytuację Andrea -wydaje mi sie ,że wielu dziewczynom coś takiego przytrafiło się na dzień dobry - no może nie w tak drastycznym wykonaniu  ale to dobra nauka jacy moga być  pskudni ludzie i mieć  w zanadrzu dodatkową ,grubszą skórę dla ochrony swojego Ja.
12 stycznia 2014 08:43 / 1 osobie podoba się ten post
Też wyznaję powiedzienie "co nas nie zabije...",wzięłam to miejsce choć wiedziałam,że jest trudne,ale że jestem przekorna,chciałam sie przekonać na własniej skórze jak bardzo jest tutaj trudno hi,hi.Nie ukrywam,że chciałam też zdobyć jakieś doświadczenie. Zdobyłam doświadczenie 3 miesięczne,przekonalam się,że pdp jest bardzo trudna,myslę że w przyszłości też sobie poradzę. A że jęczałam i narzekałam w święta....:) jesteście super wyrozumiałe . Dzięki kochane :)
12 stycznia 2014 08:48
Ta sytuacja,ktora opisze teraz jest dla mnie najbardziej bolesna.Wczesniejsze juz pokryly sie kurzem i nie bola a tej nie moge wyrzucic z serca.--Moj najmlodszy syn jest spedytorem.Podczas mojego pobytu,jeden z kierowcow nie mogl jechac do D. do Köln (80 km. od mojej miejscowosci)on sie zglosil sie,ze pojedzie .Jeden rozladunek mial w sobote a drugi w nidziele wieczorem,z racji tego musial cala dobe pauzowac,Szef pozwolil mu pauzowac w mojej m-ci i spotkac sie ze mna....Robota wzywa "ich mus auf." skoncze za pol godz.
12 stycznia 2014 10:25
didusia

O matko to przecież czysty horror az  mnie zatkało ,że takie wredoty jeszcze na ziemi istnieją.

Ale to nie była decyzja rodziny.Pracowałam krotko w tym miejscu połtora mca.Podopieczna była spoko ale cos nie grało miedzy nami.
12 stycznia 2014 10:31 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Nie bede cytowala,bo chce sie zwrocic do Andrei i Impali: Dziewczyny ,dzis to ja tez nie dam sobie w kasze dmuchac,ale przed dwoma laty ,byla to moja pierwsza stella,nawet nie wiedzialam czy ja tam jestem na miesiac czy na trzy.Dopiero po okolo dwoch ipol tygodnia zadzwonila do mnie dziewczyna z Wroclawia i od nie sie dowiedzialam,ze ja ja tylko zastepowalam .Jej bylo wszystko jedno gdzie,juz jakis dluzszy czas pracowala i byla odporniejsza psychicznie odemnie.Fr. jej gadala,ze za duzo je,ona odpowiadala ,ze jest glodna i koniec. Tutaj gdzie zaraz po tym przyjechalam jest ok. no ale tutaj nikt nie podnosi glosu na moje zmienniczki rowniez.A pierwszy wyjazd i od razu w pieklo to sama wiem ,ze gdybym miala kontakt z kimkolwiek z firmy to tez bym uciekala.po tym wszystkim zameldowalam nowej koordynatorce z M. i do firmy tez.Tydzien przed wyjazdem na ulicy zaczepilam Polke,ktora wyczulam po "pchanym rolatorze z PDP" .Alina,tez byla z okolic Wroclawia,jak sie wyplakalam jej w rekaw bylo mi lzej psychicznie. Ona pracowala prywatnie 50 m. odemnie,byla tam od roku bez zjazdow,powiedziala mi,ze z sasiadkami obserwowala od dawna rotacje opiekunek,wyliczyly mi,ze w ciagu 1-go roku bylam osma albo dziewiata,bo Ala z tamtymi sie zapoznala,tez plakaly,ale mowila,ze one byly z roznych firm,a na poczatku byla jedna "prywatnie",ale po dwoch tygodniach kontakt z nia sie Alinie urwal.A,jeszcze mi sie przypomnialo: kontakt z Firma to mialam jak moja corka zadzwonila do W-wy,ze mama prosi o pilny telefon.Jeszcze dostala zjebki od niejakiej Marty H.(nie wiem czy jeszcze pracuje),ze nie jest pracownikiem a dzwoni do niej "na biurko",atylko taki tel. zostal w domu razem z papierami o PDP. I po corki telefonie zadzwonila,ze po tym kontrakcie jade pociagiem do M.-na nowy kontrakt. A corka jej powiedziala, ze matka BLAGA o kontakt,i wtedydopiero zadzwonila i tlumaczyla sie,ze dzwonila kilka razy ,ale bylam na pauzie-to byly te dziwne ,krotkie rozmowy jak bylam w domu,wtedy nie kapowalam do kogo ona to mowi.

straszne rzeczy na dzień dobry Cie spotkały, dzielna jesteś!!! a ja mam inna sprawe chyba znam kobietke o ktorej piszesz ;))))))))) a chodzi mi o Aline ;)))))))))))))))))))))))))))) mam emaila w profilu
12 stycznia 2014 10:46 / 1 osobie podoba się ten post
Jest wieczor,dostalam cynk od syna,ze czeka na parkingu obok Lidla.Szybciutko oporzadzilam Pdp,polozylam do lozka i poprosilam Fr. o zezwolenie na wyjscie.Alez prosze bardzo itd. no sama slodycz.Jezunciu, jak szybko bieglam ,nawet nsynem umowilam sie ie wiedzialam,ze tak potrafie.Spedzilam z synem okolo dwoch godz.,wyryczalam sie za wszystkie czasy.Krzychu przywiozl mi zapas fajek i....100 euro,juz bylam bogata i wiedzialam,ze niedlugo wyjezdzam to cala bylam w skowronkach.Krzsiek podwiozl mnie pod dom okolo 11-ej.Po cichutku do swojego pokoiku,PDP chrapal az milo,nawet sie nie umylam coby nie wybudzic Lwicy.Zsynem umowilam sie,ze na mojej pauzie sie spotkamy i jeszcze jak poznie pojde na spacer z moim PDP.Rano Fr. mowi mi ,ze dzis skraca mi pauze o jedna godz.,bo jak wyszlam wieczorem to PDP sie obudzil i ona musiala Go pilnowac a za mnie placi ogromne pieniadze-no i kicha- dzwoni do krzyska ,a on -mama nie przejmuj sie ja stje tu do 20-ej,spaceruje bylem na stacji benz. na kawie w Holandii i jest git,a pauzowac i tak musze.Kazdego dnia robila obiad na 12-12,30,tego dnia ociaga sie niemozliwie,pyta do ktorej godz. syn jest w H.a ja glupia p.....da mowie ,ze tylko do 18-ej,myslalam,ze mnie wczesniej pusci.Obiad jest na CZTERNASTA,o ludzie,kluch mi stoi w gardle,ale mowie,ze zaraz po wychodze,jak umialam tak powiedzialam,ze moje dziecko jechalo ponad tysiac km.i nie odpuszcze tego spotkania.Oj,ciutke zmiekla(pozory)mowi wez rolsztul i idz z PDP na spacer to tez mozesz isc do syna,bo ona ma gosci i musi przygotowac stol tylko wroc za godzine ,bo tez musicie z NAMI przy kawie i ciescie (ja i PDP)posiedziec .Z garazu dlugachny podjazd po gorke,ale sie zaparlam i wyjechalam-PDP robil mi psikusy i zaciagal hamulce przy kolach,ale dalam rade .Z synem poszlismy polazic na strone holenderska.on pcha wozek i mowi "co tak ciezko",oj matka,matka tu przy raczkach tez sa hamulce-caly czas jezdilas na czesciowej blokadzie.to tez mi serce prawie do gardla wchodzilo na spacerach,a ja myslalam,ze przez to dzwiganie PDPz fotela albo z podlogi nie mam juz sily do pchania wozka z 85-cio kilowym chlopczykiem. cdn.za pare minut...
12 stycznia 2014 10:59 / 1 osobie podoba się ten post
Oj zdarza sie ale warto pomyslec o miłych  rzeczach i przechodzi !!! kazy chyba tak ma:))))
12 stycznia 2014 11:22
magmab

straszne rzeczy na dzień dobry Cie spotkały, dzielna jesteś!!! a ja mam inna sprawe chyba znam kobietke o ktorej piszesz ;))))))))) a chodzi mi o Aline ;)))))))))))))))))))))))))))) mam emaila w profilu

z ALIna pozniej tylko raz sie kontaktowalam,ona wstawila na swoje miejsce synowa a pojechala chyba na Bajery i pracowala juz nie w opiece.
Emeila nie widzialam,wiem,ze tu nie wolno "prywaty",ale moze raz mi M. wybaczy,bom jeszcze bardzo kulejaca w komputerowych sprawach.
12 stycznia 2014 11:44 / 5 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Jest wieczor,dostalam cynk od syna,ze czeka na parkingu obok Lidla.Szybciutko oporzadzilam Pdp,polozylam do lozka i poprosilam Fr. o zezwolenie na wyjscie.Alez prosze bardzo itd. no sama slodycz.Jezunciu, jak szybko bieglam ,nawet nsynem umowilam sie ie wiedzialam,ze tak potrafie.Spedzilam z synem okolo dwoch godz.,wyryczalam sie za wszystkie czasy.Krzychu przywiozl mi zapas fajek i....100 euro,juz bylam bogata i wiedzialam,ze niedlugo wyjezdzam to cala bylam w skowronkach.Krzsiek podwiozl mnie pod dom okolo 11-ej.Po cichutku do swojego pokoiku,PDP chrapal az milo,nawet sie nie umylam coby nie wybudzic Lwicy.Zsynem umowilam sie,ze na mojej pauzie sie spotkamy i jeszcze jak poznie pojde na spacer z moim PDP.Rano Fr. mowi mi ,ze dzis skraca mi pauze o jedna godz.,bo jak wyszlam wieczorem to PDP sie obudzil i ona musiala Go pilnowac a za mnie placi ogromne pieniadze-no i kicha- dzwoni do krzyska ,a on -mama nie przejmuj sie ja stje tu do 20-ej,spaceruje bylem na stacji benz. na kawie w Holandii i jest git,a pauzowac i tak musze.Kazdego dnia robila obiad na 12-12,30,tego dnia ociaga sie niemozliwie,pyta do ktorej godz. syn jest w H.a ja glupia p.....da mowie ,ze tylko do 18-ej,myslalam,ze mnie wczesniej pusci.Obiad jest na CZTERNASTA,o ludzie,kluch mi stoi w gardle,ale mowie,ze zaraz po wychodze,jak umialam tak powiedzialam,ze moje dziecko jechalo ponad tysiac km.i nie odpuszcze tego spotkania.Oj,ciutke zmiekla(pozory)mowi wez rolsztul i idz z PDP na spacer to tez mozesz isc do syna,bo ona ma gosci i musi przygotowac stol tylko wroc za godzine ,bo tez musicie z NAMI przy kawie i ciescie (ja i PDP)posiedziec .Z garazu dlugachny podjazd po gorke,ale sie zaparlam i wyjechalam-PDP robil mi psikusy i zaciagal hamulce przy kolach,ale dalam rade .Z synem poszlismy polazic na strone holenderska.on pcha wozek i mowi "co tak ciezko",oj matka,matka tu przy raczkach tez sa hamulce-caly czas jezdilas na czesciowej blokadzie.to tez mi serce prawie do gardla wchodzilo na spacerach,a ja myslalam,ze przez to dzwiganie PDPz fotela albo z podlogi nie mam juz sily do pchania wozka z 85-cio kilowym chlopczykiem. cdn.za pare minut...

Wiesz co , Basiu ? Po lekturze Twojej historii , jakoś nie mogę zwalczyć w swoich myślach epitetów , które mi się cisną na określenie Twojej prześladowczyni ... Dlatego powstrzymam się od reszty komentarza na jej temat.
 Tylko nie mogę zrozumieć innej kwestii- wszyscy dookoła wiedzieli , co się w tym domu dzieje z opiekunkami , jakaś sąsiadka , która po kryjomu okazała Ci gest współczucia i zrozumienia , jakaś Polka , która, jak napisałaś - obserwowała sytuację ... To dlaczego , pytam grzecznie , do jasnej cholery NIKT Ci nie pomógł ??? !!!
Firma sprawę olała , a Ty byłaś tam książkowym przykładem współczesnego niewolnictwa !!! Mobbing , zastraszanie , poniżanie , głodzenie... Czemu tak się dzieje ? Bo tak naprawdę ONI - firmy , PDPy , rodziny - mogą wszystko....  Nikt nas przed pierwszym wyjazdem nie informuje , że jeśli będzie nam się działa krzywda , to mamy prawo żądać pomocy . Ile z nas nie ma internetu , nie ma możliwości dotarcia do informacji ! <My z Forum> należymy do grona szczęsciar , a reszta?...
12 stycznia 2014 11:49 / 4 osobom podoba się ten post
nowa70

Wiesz co , Basiu ? Po lekturze Twojej historii , jakoś nie mogę zwalczyć w swoich myślach epitetów , które mi się cisną na określenie Twojej prześladowczyni ... Dlatego powstrzymam się od reszty komentarza na jej temat.
 Tylko nie mogę zrozumieć innej kwestii- wszyscy dookoła wiedzieli , co się w tym domu dzieje z opiekunkami , jakaś sąsiadka , która po kryjomu okazała Ci gest współczucia i zrozumienia , jakaś Polka , która, jak napisałaś - obserwowała sytuację ... To dlaczego , pytam grzecznie , do jasnej cholery NIKT Ci nie pomógł ??? !!!
Firma sprawę olała , a Ty byłaś tam książkowym przykładem współczesnego niewolnictwa !!! Mobbing , zastraszanie , poniżanie , głodzenie... Czemu tak się dzieje ? Bo tak naprawdę ONI - firmy , PDPy , rodziny - mogą wszystko....  Nikt nas przed pierwszym wyjazdem nie informuje , że jeśli będzie nam się działa krzywda , to mamy prawo żądać pomocy . Ile z nas nie ma internetu , nie ma możliwości dotarcia do informacji ! <My z Forum> należymy do grona szczęsciar , a reszta?...

...a reszta płacze i pracuje bo nie wie ,ze można coś z tym zrobić...
12 stycznia 2014 11:52 / 2 osobom podoba się ten post
Wrocilam ze spaceru z PDP,a tam goscie sztuk JEDEN,przemila starsza pani ,siostra cioteczna mojego PDP,na stole porcelana rodem z Misni,sztucce z probami-tylko patrz a nie rusz.Fr. mila jak nigdy.Pytam czy moge juz isc bodaj na godzinke,a ona slodziutko do mnie,ze teraz po kawie chce sie nagadac z kuzynka,a ON ,by tylko przeszkadzal no i nieprzyjemnie sie patrzy jak wypusci "metrowa"sline musze zostac z nim ,tylko najlepiej w drugim,telewizyjnym pokoju,nawet moge se go wlaczyc i popatrzec( du auch,du auch)!Rozmawiam z synem i rycze,on mnie pociesza jak tylko moze-to nic mamo,ja tu i tak pauzuje. A ,ze picnelam ja,ze syn stoi do 18-ej,to okolo 17-ej mowi ,ze musi odwiezc Ane,wrocila po 19-ej ,w miedzyczasie przez tel. pozegnalam sie z synem,powiedzial mi,ze lepiej sie juz dzisiaj nie spotykajmy,bo z tego wszystkiego bede wyla,a on musi jechac i nie moze myslec,ze jego matka placze bo tez mu jest b. przykro a musi patrzec na droge.Fr. po powrocie mowi slodkimglosikiem ,ja zapomnialam,ze mialas spotkac sie z synem-po polsku odpowiedzialam"pocaluj mnie w d... glupia p....do"wiadomo,ze nie zrozumiala,ale kapowala,ze mowie do niej cos nieeleganckiegoi byla baaaaardzoooo czerwona-to taki moj maly sukces nad F...ca,ze dwa ,trzy dni byla na rane przyloz,a niech sie uczy jez.polskiego........wieczorem opisze moj odjazd,pozegnanie przy niej z Alina,ale tu juz bedzie horror ,ale do smiechu.....Przepraszam za polkniete litery i jakies poprzestawiania ,z ktorych nie umialam wyjsc....