12 stycznia 2014 12:09 / 3 osobom podoba się ten post
nowa70Wiesz co , Basiu ? Po lekturze Twojej historii , jakoś nie mogę zwalczyć w swoich myślach epitetów , które mi się cisną na określenie Twojej prześladowczyni ... Dlatego powstrzymam się od reszty komentarza na jej temat.
Tylko nie mogę zrozumieć innej kwestii- wszyscy dookoła wiedzieli , co się w tym domu dzieje z opiekunkami , jakaś sąsiadka , która po kryjomu okazała Ci gest współczucia i zrozumienia , jakaś Polka , która, jak napisałaś - obserwowała sytuację ... To dlaczego , pytam grzecznie , do jasnej cholery NIKT Ci nie pomógł ??? !!!
Firma sprawę olała , a Ty byłaś tam książkowym przykładem współczesnego niewolnictwa !!! Mobbing , zastraszanie , poniżanie , głodzenie... Czemu tak się dzieje ? Bo tak naprawdę ONI - firmy , PDPy , rodziny - mogą wszystko.... Nikt nas przed pierwszym wyjazdem nie informuje , że jeśli będzie nam się działa krzywda , to mamy prawo żądać pomocy . Ile z nas nie ma internetu , nie ma możliwości dotarcia do informacji ! <My z Forum> należymy do grona szczęsciar , a reszta?...
Jakby na to nie patrzeć,praca w systemie 27h jest pewnym rodzajem niewolnictwa,bo godzimy się na ciągłe przebywanie u kogoś,bo wiadomym jest/lub powinno być,że jadac do kogoś,będziemy musiały dostosować sie do panujacych w domu PDP zwyczajów.Do tego nalezy dodać,że zazwyczaj mamy w rodzinie starsze osoby i wiemy,jak potrafią być czasami dokuczliwe.Jak nie z własnych doświadczeń,to z cudzych to wiemy.
Pewnie,że trudno sobie wyobrazić taka pracę,kiedy jedzie sie po raz pierwszy,ale każdy kolejny wyjazd pozwala nam na rozszerzenie horyzontów,że tak powiem.
Moim zdaniem,każdy,kto zamierza podjac sie opieki,powinien zastanowić sie,czy jest w stanie podołać pracy z chorymi,zrzędliwymi ludżmi,z wyobcowaniem,tesknotą.Powinien ocenić,jak silną ma konstrukcję psychiczną.Nawet w rozmowach ze znajomymi osobami,pracujacymi w tym fachu,nie dowiemy sie na pewno,jak może być żle,bo kto otwarcie przyzna się,że zarabia dobre pieniadze,ale kosztem wyrzeczeń,upokorzeń,cierpienia?Nikt,bo jakby to wygladało?Ta prawda wychodzi po czasie,w miare zdobywaniwa doswiadczenia(własnego).
Ja,kiedy oświadczyłam,ze jadę do pracy jako opiekunka,wywołałam duże zdziwienie wśród moich bliskich.Wszyscy wiedzieli,że ze mnie taki struś pedziwiatr,że starzy ludzie są powolni,że zbyt nerwowa jestem,że... .A ja wiedziałam jedno,że jestem twarda i poradzę sobie.Jednak od pierwszego wyjazdu zostawiałam sobie zawsze furtkę,czyli na pytanie jak długo zostanę,odpowiadałam,że na pewno miesiąc a dalej zobaczymy,że nie pora o tym mówić na poczatku,bo musimy sie poznać.
Teraz też mam takie miejsce,do którego nikt,ale to nikt nie wraca.A ja tam jestem już 2 lata.Był ciężko,były starcia,było obrażanie sie,było nie odzywanie sie do mnie,a jednak na pytanie,czy mam poinformować firmę,zeby szukali innej opiekunki zapada milczenie,są dąsy i za chwilę wszystko jest normalnie,jakby nic sie nie stało.I oby jak najdłużej to miejsce na mnie czekało.