Czy zdarza się wam mieć już wszystkiego dość?

12 stycznia 2014 13:50 / 2 osobom podoba się ten post
nowa70

Znów przyznam ci rację , bo ją masz . Tylko ciągle nie mogę pozbyć się jednej natrętnej myśli - czy my tam jedziemy do pracy czy na wojny podjazdowe ? O przerwę zadbaj  sama , o wyżywienie ( gwarantowane przecież !) zadbaj sama , o warunki mieszkaniowe zadbaj sama , o to jak cię będą traktować... Tu mnie boli , bo na mój <chłopski> rozum , to się chyba bardziej powinnyśmy skupić na opiece , a nie walce o byt !

No właśnie ta walka o byt mnie męczy najbardziej.Co z tego,ze się nie daję pdp,co z tego że wytrzymałam najdłużej z dotychczasowych opiekunek ( a nikt nie chce mnie zmienic),jak ja mam już wszystkiego dość. Psychika mi siada,a na agencję nie ma co liczyć.
Nawet dowiedzialam się niedawno od córki pdp,że ja jestem "oficjalnie Putzfrau",a nieoficjalnie opiekunką,więc nawet nie mogę w świetle prawa domagać się odpowiedniego wyżywienia z oficjalnej niemieckiej strony.
W tej pracy trzeba być naprawdę odpornym psychicznie żeby pozostać normalnym.
12 stycznia 2014 13:54 / 6 osobom podoba się ten post
Wiecie co,jedno mnie zawsze wkurzało,wkurza i wkurzać bedzie,a mianowicie to,że jadąc przez firmę,to nie my powinnyśmy pewne rzeczy ustalać-jak chociażby nalezna nam pauzę,zagwarantowanie mozliwości dzwonienia do domu.
Ja nie wiem,ale nie zdarzyło mi sie,że w umowie miałam zapewnione takie rzeczy,musiałam o to sama powalczyć zazwyczaj.
A czyż nie od tego są m.innymi nasze firmy?czyż nie za to m.innymi pobierają opłaty?
Zawsze na moje pytanie,co z wolnym,słyszałam,że musze na ten temat sama rozmawiac-i to zawsze mnie wkurzac będzie.
 
12 stycznia 2014 13:56 / 2 osobom podoba się ten post
Zanim wskoczę Andrejka na Twój poziom , to jeszcze duuuuużo wody w Odrze upłynie ! heh .... Przy kolejnym wyjeździe spróbuję zastosować Twoją metodę ! )))))))))))  
12 stycznia 2014 13:57 / 4 osobom podoba się ten post
nowa70

Zanim wskoczę Andrejka na Twój poziom , to jeszcze duuuuużo wody w Odrze upłynie ! heh .... Przy kolejnym wyjeździe spróbuję zastosować Twoją metodę ! )))))))))))  

Basiu,my obie na "kamieniu forumowym wychowane" heehhehehe,spoczko,damy radę :)
12 stycznia 2014 13:58 / 2 osobom podoba się ten post
Impala

Wiecie co,jedno mnie zawsze wkurzało,wkurza i wkurzać bedzie,a mianowicie to,że jadąc przez firmę,to nie my powinnyśmy pewne rzeczy ustalać-jak chociażby nalezna nam pauzę,zagwarantowanie mozliwości dzwonienia do domu.
Ja nie wiem,ale nie zdarzyło mi sie,że w umowie miałam zapewnione takie rzeczy,musiałam o to sama powalczyć zazwyczaj.
A czyż nie od tego są m.innymi nasze firmy?czyż nie za to m.innymi pobierają opłaty?
Zawsze na moje pytanie,co z wolnym,słyszałam,że musze na ten temat sama rozmawiac-i to zawsze mnie wkurzac będzie.
 

Ot , i właśnie o to mi chodzi....... )))))))))) 
12 stycznia 2014 14:02 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Basiu,my obie na "kamieniu forumowym wychowane" heehhehehe,spoczko,damy radę :)

Mówiłam to samo - szczęściary !!! hahaha....
12 stycznia 2014 14:08 / 5 osobom podoba się ten post
ivanilia40

No właśnie ta walka o byt mnie męczy najbardziej.Co z tego,ze się nie daję pdp,co z tego że wytrzymałam najdłużej z dotychczasowych opiekunek ( a nikt nie chce mnie zmienic),jak ja mam już wszystkiego dość. Psychika mi siada,a na agencję nie ma co liczyć.
Nawet dowiedzialam się niedawno od córki pdp,że ja jestem "oficjalnie Putzfrau",a nieoficjalnie opiekunką,więc nawet nie mogę w świetle prawa domagać się odpowiedniego wyżywienia z oficjalnej niemieckiej strony.
W tej pracy trzeba być naprawdę odpornym psychicznie żeby pozostać normalnym.

Bo Ty , Ivcia za dużo keczupu używasz , a to drogie rzeczy są ! Przepraszam Cie , ale nie mogłam się powstrzymać ! haha.... Głupoto ludzka , gdybyś ty skrzydła miała ..... Wieeeeeelu Niemców nie musiało by aut posiadać !     ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
12 stycznia 2014 14:29 / 1 osobie podoba się ten post
nowa70

Bo Ty , Ivcia za dużo keczupu używasz , a to drogie rzeczy są ! Przepraszam Cie , ale nie mogłam się powstrzymać ! haha.... Głupoto ludzka , gdybyś ty skrzydła miała ..... Wieeeeeelu Niemców nie musiało by aut posiadać !     ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Otóż powiem Co kochana moja,że już wcale nie używam za dużo ketchupu.Wczoraj powiedzialam mojej pdp,że nie jem kolacji bo nie moge jeść ketchupu,no aż się żachnęła "jak to nie,ależ jedz przecież po to jest",ja na to "a nie za drogi..."? hi,hi
Na tym rozmowa się zakończyła...już mogę jeść ketchup,ale za to dziś popełniłam kardynalny błąd ,bo do zielonego ogórka do obiadu nie podałam jej osobnego taletrzyka! No jak mogłam? Nigdy nie prosiła mnie o osobny talerzyk,dziś darła się przez 15 minut he,he
 
Jeszcze chciałam się odnieśc do postu Andei: na początku ustaliłam wolny czas,wypytałam jakie czynności mam przy niej robić,o której wstaje itd
Kiedy chcę wyjśc na spacer informuję ją,że idę ,a ona natychmiast odpowiada,że też chce iść,bo zakupy,bo ładna pogoda bo,bo,bo
Kiedyś uparłam się i poszłam bez niej to przez kilka następnych dni tak mi dokuczała z byle powodu,ze tragedia. Nie pomogło tłumaczenie,ze przecież ustaliłyśmy mój czas wolny,bo przecież i tak go mam aż za wiele. Jest zazdrosna o każde moje wyjscie bez niej,nawet jak przyjdzie do niej koleżanka na pól dnia.
12 stycznia 2014 14:32 / 13 osobom podoba się ten post
Andrea ,to mi sie b.podobalo w Promedice ze,opis podopiecznego byl ( raczej )dokladny obszerny ,po za nimi nie spotkalam sie z takim opisem Mozna bylo na dzien dobry "weryfikacje"stanu zrobic.Robie tak samo.Dzien dobry ,pare skromnych slow o sobie i.........."jedziemy"z kartka .Nie mam zadnych "zahamowawan"powiedziec "Im" co mysle .Ostatnio dowiedzialam sie ze,jestem bardzo krytyczna (mi to lotto)........oderbalismy podopieczna z Alteheimu (Kurzzeitpflege) z dwiema wielkimi odlezynami i w stanie "oplakanym".Synowa sie wdzieczy i dziekuje a ja .....jak "koktajl molotowa" ,szanownaLeiterin  pyta mnie czy ......wszystko jest Ok ? Sama sie prosila o odpowiedz .......... ,wyszla z podkulonym niemieckim ogonem i o parenascie cm .mniejsza.Nazajutrz  ,zjawil sie Hausarzt juz z plastrami i przepraszal ze , to nie powinno miec miejsca,ze one sie staraly  ze ,malo personelu itp .Nie mozna sie bac mowic,nie mozna pozwalac sie ponizac.Nie ta firma to nastepna ,nie to miejsce to nastepne..Pilka krotka,telefon do firmy ,brak reakcji ....wypowiedzenie i szukac od razu nastepnej agencji .Zycie jest za krotkie ,nie bojcie sie mowic to co Wam nie pasuje .
12 stycznia 2014 15:57 / 2 osobom podoba się ten post
Dobra Duszyczka :))
12 stycznia 2014 20:11 / 4 osobom podoba się ten post
Zeby Was nie zameczac koncze dzis moje wypociny.Jeszcze tylko wspomne,ze Panstwo mialo troje dzieci ,dwa razy spotkalam jednego syna i raz corke z dziecmi-przemili ludzie,mamusia podczas ich wizyt dla mnie tez milutka,ja glupia baba myslalam,ze ona sie nawraca i znow zle myslalam.Syn ja opieprzal o szklane stoliki ,lawy,wielgasne wazony itp.,ze przy chorym czlowieku powinna to wszystko powywalac to mu powiedziala,zeby u siebie wywalal.Dziwila sie,ze przy nich ja jako-tako rozmawiam. Syn sie zapytal jej czy ona ze mna probuje rozmawiac czy tylko mi rozkazuje,oj byla nie w sosie,do konca wizyty tylko odpowiadala na pytania-zero rozmowy.Jak wtedy marzylam,zeby on czesciej odwiedzal rodzicow,niestety przyjechal tylko jeszcze raz.Noooo,ale nadejszla wiekopomna chwila .Dwa dni przed odjazdem powiedziala mi ,ze bylam bardzo dobra opiekunka,ze obserwowala jak sie zajmuje jej mezem i od poczatku jej sie podobalo.Jak umialam ,tak odpowiedzialam,dziekuje,szkoda,ze tak pozno i klucha stanela mi w gardle.Moze zrobilo jej sie zal,ze odchodze,bo bylam "tansza" w utrzymaniu,nie jadlam tyle co babecka,ktora wracala.Uslyszala jak rozmawialam z kobitka z Firmy i powtorzylam slowo"stomia"(blad,zadnej stomii moja Babciunia nie ma, Opa jak zyl mial woreczek na mocz)i zaczela nosem tracac,a fuj, a fuj-a ja juz pewna siebie mowie jej"lepiej dla mnie,gdy kupa jest w worku niz w spodniach i spojrzalam w kierunku PDP".jest upragniony dzien wyjazdu.Tel. zW-wy ,podany nr. kredytowy biletu w automacie,informacja gdzie przesiadki ile godz.jade,nr.peronow itd,kobitka mowi mi,ze Fr. nie moze mnie odstawic na dworzec,ze odwiezie mnie corka PDP-ja jej mowie ,ze o ile sie orientuje to odwozi mnie TAXI no,ale moze cos zle zrozumialam.Zrozumialam bardzo dobrze.TAXI ma podjechac o 10-ej,pociag mam przed dwunasta a ja jeszcze musze pomyc podlogi pol godz. przed odjazdem,dzwoni jeszcze jeden tel. do mnie to ja mowie,ze nie mam czasu ,bo musze podlogi pomyc-Pani z w-wy mowi,ze nie musze wiec juz podbudowana wynosze wiadro do schowka a do Fr. mowie,ze Firma mi nie pozwolila,bo juz koniec mojej pracy-podrabiana dama zapomniala jezyka w gebie. punkt 10-ta podjechala taxi i dopiero dowiedzialam sie,ze najpierw ja jade na dworzec w H., pozniej taxi jedzie po Babeczke do Aachen-cwanie,nie?.Przed domem czekala Alina ze swoja Eni na wozku.Fr.z nia porozmawiala, no jaka to kultura.Alina zapytala po polsku "suka dala Ci cos na droge?"-tylko sie rozesmialam.Dzien byl upalny a ona nawet nie dala mi butelki mineralnej,ktorej cale zgrzewki staly w domu a wiedziala,ze z przesiadkami bede okolo 4-ch godz. w drodze.JUZ po niem. Alina mowi mi wreczajac reklamowke"tu masz na podroz napoj,czekolade,owoce i polskie stare bo stare gazety .Fr. mowi,ze ........za taxi juz zaplacila,ze ja nie musze a ja dostalam niemieckiego slowotoku,nie wiedzialam,ze tak potrafie-"twoim obowiazkiem jest odwiezienie mnie na dworzec,a jesli masz problem,to musisz Ty zaplacic a nie ja.Wycalowalam Aline,chora PDP Eni..... i po polsku powiedzialam -ZEGNAM-reki nie podalam.Pojechalam na dworzec,taksiarz wystawil moje torby,zyczyl"alles gute"i pojechal. Ano stoi automat z biletami,wyciagam kartke jak i co mam naciskac,ale podchodzi mloda Niemka i kupuje bilet z maszyny-no to ja do niej moja formulke "jestem Polka,slabo mowie po niem.prosze mi pomoc wydrukowac bilet.Ona wola na mnie forse,ja jej wciskam objasnienia do reki,ona dalej wola forse(jaja jak berety),w koncu sie dogadalysmy.Ktos nademna czuwal,bo na maszynie co innego sie wyswietlalo niz na objasnieniach-sama nie dala bym rady. Bilet juz mam,pociagi regularnie przyjezdzaja,nic ino zegarki ustawiac.Mam jeszcze poltorej godz.do mojego,siedze ,czytam gazete,fajki pale,bo bylo wolno-zyc nie umierac! nadszedl czas mojego,wjezdza na moj peron,pytam starsza Niemke czy to jest pociag do Düsseldorf(moja przesiadka)a ona nieeeee,do Dortmund. Czekam dalej,e,cosik moj sie spoznia.Wstaje wyprostowac kosci,i se czytam mape z rozkladem jazdy .O kur......... owszem,ten byl do Dortmund ,ale przez Düsseldorf o kur......
12 stycznia 2014 20:31 / 2 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Zeby Was nie zameczac koncze dzis moje wypociny.Jeszcze tylko wspomne,ze Panstwo mialo troje dzieci ,dwa razy spotkalam jednego syna i raz corke z dziecmi-przemili ludzie,mamusia podczas ich wizyt dla mnie tez milutka,ja glupia baba myslalam,ze ona sie nawraca i znow zle myslalam.Syn ja opieprzal o szklane stoliki ,lawy,wielgasne wazony itp.,ze przy chorym czlowieku powinna to wszystko powywalac to mu powiedziala,zeby u siebie wywalal.Dziwila sie,ze przy nich ja jako-tako rozmawiam. Syn sie zapytal jej czy ona ze mna probuje rozmawiac czy tylko mi rozkazuje,oj byla nie w sosie,do konca wizyty tylko odpowiadala na pytania-zero rozmowy.Jak wtedy marzylam,zeby on czesciej odwiedzal rodzicow,niestety przyjechal tylko jeszcze raz.Noooo,ale nadejszla wiekopomna chwila .Dwa dni przed odjazdem powiedziala mi ,ze bylam bardzo dobra opiekunka,ze obserwowala jak sie zajmuje jej mezem i od poczatku jej sie podobalo.Jak umialam ,tak odpowiedzialam,dziekuje,szkoda,ze tak pozno i klucha stanela mi w gardle.Moze zrobilo jej sie zal,ze odchodze,bo bylam "tansza" w utrzymaniu,nie jadlam tyle co babecka,ktora wracala.Uslyszala jak rozmawialam z kobitka z Firmy i powtorzylam slowo"stomia"(blad,zadnej stomii moja Babciunia nie ma, Opa jak zyl mial woreczek na mocz)i zaczela nosem tracac,a fuj, a fuj-a ja juz pewna siebie mowie jej"lepiej dla mnie,gdy kupa jest w worku niz w spodniach i spojrzalam w kierunku PDP".jest upragniony dzien wyjazdu.Tel. zW-wy ,podany nr. kredytowy biletu w automacie,informacja gdzie przesiadki ile godz.jade,nr.peronow itd,kobitka mowi mi,ze Fr. nie moze mnie odstawic na dworzec,ze odwiezie mnie corka PDP-ja jej mowie ,ze o ile sie orientuje to odwozi mnie TAXI no,ale moze cos zle zrozumialam.Zrozumialam bardzo dobrze.TAXI ma podjechac o 10-ej,pociag mam przed dwunasta a ja jeszcze musze pomyc podlogi pol godz. przed odjazdem,dzwoni jeszcze jeden tel. do mnie to ja mowie,ze nie mam czasu ,bo musze podlogi pomyc-Pani z w-wy mowi,ze nie musze wiec juz podbudowana wynosze wiadro do schowka a do Fr. mowie,ze Firma mi nie pozwolila,bo juz koniec mojej pracy-podrabiana dama zapomniala jezyka w gebie. punkt 10-ta podjechala taxi i dopiero dowiedzialam sie,ze najpierw ja jade na dworzec w H., pozniej taxi jedzie po Babeczke do Aachen-cwanie,nie?.Przed domem czekala Alina ze swoja Eni na wozku.Fr.z nia porozmawiala, no jaka to kultura.Alina zapytala po polsku "suka dala Ci cos na droge?"-tylko sie rozesmialam.Dzien byl upalny a ona nawet nie dala mi butelki mineralnej,ktorej cale zgrzewki staly w domu a wiedziala,ze z przesiadkami bede okolo 4-ch godz. w drodze.JUZ po niem. Alina mowi mi wreczajac reklamowke"tu masz na podroz napoj,czekolade,owoce i polskie stare bo stare gazety .Fr. mowi,ze ........za taxi juz zaplacila,ze ja nie musze a ja dostalam niemieckiego slowotoku,nie wiedzialam,ze tak potrafie-"twoim obowiazkiem jest odwiezienie mnie na dworzec,a jesli masz problem,to musisz Ty zaplacic a nie ja.Wycalowalam Aline,chora PDP Eni..... i po polsku powiedzialam -ZEGNAM-reki nie podalam.Pojechalam na dworzec,taksiarz wystawil moje torby,zyczyl"alles gute"i pojechal. Ano stoi automat z biletami,wyciagam kartke jak i co mam naciskac,ale podchodzi mloda Niemka i kupuje bilet z maszyny-no to ja do niej moja formulke "jestem Polka,slabo mowie po niem.prosze mi pomoc wydrukowac bilet.Ona wola na mnie forse,ja jej wciskam objasnienia do reki,ona dalej wola forse(jaja jak berety),w koncu sie dogadalysmy.Ktos nademna czuwal,bo na maszynie co innego sie wyswietlalo niz na objasnieniach-sama nie dala bym rady. Bilet juz mam,pociagi regularnie przyjezdzaja,nic ino zegarki ustawiac.Mam jeszcze poltorej godz.do mojego,siedze ,czytam gazete,fajki pale,bo bylo wolno-zyc nie umierac! nadszedl czas mojego,wjezdza na moj peron,pytam starsza Niemke czy to jest pociag do Düsseldorf(moja przesiadka)a ona nieeeee,do Dortmund. Czekam dalej,e,cosik moj sie spoznia.Wstaje wyprostowac kosci,i se czytam mape z rozkladem jazdy .O kur......... owszem,ten byl do Dortmund ,ale przez Düsseldorf o kur......

Wcale nas nie zamęczasz , a to nie są żadne wypociny , tylko Twoja smutna historia !!! Oj , Baśka .... Toś Ty przeszła ... Tylko wzdycham ciężko , bo cóż tu jeszcze rzec można ?
12 stycznia 2014 20:57 / 1 osobie podoba się ten post
To chyba wszystkie mamy "jeża" na głowie hi,hi
12 stycznia 2014 21:14 / 8 osobom podoba się ten post
Cd.Rece mi sie trzesa ,chce mi sie plakac,ale pomyslalam,dam rade-mam euro.Wchodze do budynku dworca,jest bar,dalej jakis sklepik,eeee... i jest jakies biuro,ryzykuje i wlaze tam no i znow moja formulka"ich bin Polin...."Pani pyta mnie dokad mialam jechac a ja jej (zapomnialam,ze to tylko przesiadka)do......Düsseldorf.Poprosila moj bilet i w smiech-pani jedzie do Münster,tam miala pani tylko przesiadke.Polukala w komputer,wydrukowala nowy bilet,pozaznaczala na kolorowo perony gdzie wsiadam i wysiadam,"bedzie pani miala pociag za 20 minut do Duisburg,potem jeszcze jedna przesiadka w Hamm,w Münster bedzie pani tylko 40 min. pozniej niz tamta trasa."podziekowalam i wyciagam forse,ona patrzy jak na przyglupa i znow w smiech,mialam ochote ja ucalowac. No i jade,w pociagu nauczylam sie czterech slow "prawo lewo wsiadac i wysiadac"dzieki napisom jakie sie przed kazdym postojem wyswietlaly i glosu przez mikrofon.W Duisburg,zadzwonilam (juz pilnowalam nr. tel. do nowego koordynatora)doAngeliki,powiedzialam,zeby powiadomila rodzine,ze bede pozniej i na ktorym peronie wysiadam.Z Hamm pociag jechal juz tylko okolo pol godz.Wysiadlam w M. glupawy usmieszek na twarz rzucony i wolniutko ide.Wiem,ze PDP ma 85 lat,odebrac ma mnie syn, stoja pojedynczo jacys faceci,kazdy nie dosyc ,ze paskudny jak siedem grzechow glownych to widac,ze zarozumialy.Juz mam pietra,ale cos zaden nie zwraca na mnie uwagi.Az tu podbiega do mnie takie "COS" mojego ,niewysokiego wzrostu,usmiechnieta od ucha do ucha i mowi "Barbara ich auch Barbara",zabiera mi moja torbe,bo mowi ,ze jestem zmeczona podroza,ze jedziemy jeszcze do koordynatorki,bo ona jeszcze musi cos podpisac i od razu do mnie "DU oder SIE" no jasne,ze "DU".U Angeliki wypilam kawe,B.popodpisywala cosik,opowiedzialam po polsku ,ze bylam w piekle,A.przetlumaczyla B. na niem.,Baska powiedziala,ze u nich nikt nie podnosi glosu......i tak jest do dzis.Na koniec powiem Wam jedno---Teraz wymienie jej prawdziwe imie,ona byla Wilma a on Wili---To zgorzknialy podly ,ale biedny czlowieczek..... A ja jestem BOGATA,bo ja mam przyjaciol,nie mam wrogow(chyba,ze ukrytych),kocham zycie,ludzi,zwierzeta,przeszlam to co przeszlam,zrobilam sie twardsza-w moich wspomnieniach nie ma krzty fantazji,wszystko co napisalam jest szczera prawda.Ciesze sie,ze moglam sie WAM wyspowiadac-juz mnie to nie boli,a ja niech KTOS inny osadzi ,bo wroci do niej to DOBRO oj,wroci.......
12 stycznia 2014 23:57 / 4 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Wrocilam ze spaceru z PDP,a tam goscie sztuk JEDEN,przemila starsza pani ,siostra cioteczna mojego PDP,na stole porcelana rodem z Misni,sztucce z probami-tylko patrz a nie rusz.Fr. mila jak nigdy.Pytam czy moge juz isc bodaj na godzinke,a ona slodziutko do mnie,ze teraz po kawie chce sie nagadac z kuzynka,a ON ,by tylko przeszkadzal no i nieprzyjemnie sie patrzy jak wypusci "metrowa"sline musze zostac z nim ,tylko najlepiej w drugim,telewizyjnym pokoju,nawet moge se go wlaczyc i popatrzec( du auch,du auch)!Rozmawiam z synem i rycze,on mnie pociesza jak tylko moze-to nic mamo,ja tu i tak pauzuje. A ,ze picnelam ja,ze syn stoi do 18-ej,to okolo 17-ej mowi ,ze musi odwiezc Ane,wrocila po 19-ej ,w miedzyczasie przez tel. pozegnalam sie z synem,powiedzial mi,ze lepiej sie juz dzisiaj nie spotykajmy,bo z tego wszystkiego bede wyla,a on musi jechac i nie moze myslec,ze jego matka placze bo tez mu jest b. przykro a musi patrzec na droge.Fr. po powrocie mowi slodkimglosikiem ,ja zapomnialam,ze mialas spotkac sie z synem-po polsku odpowiedzialam"pocaluj mnie w d... glupia p....do"wiadomo,ze nie zrozumiala,ale kapowala,ze mowie do niej cos nieeleganckiegoi byla baaaaardzoooo czerwona-to taki moj maly sukces nad F...ca,ze dwa ,trzy dni byla na rane przyloz,a niech sie uczy jez.polskiego........wieczorem opisze moj odjazd,pozegnanie przy niej z Alina,ale tu juz bedzie horror ,ale do smiechu.....Przepraszam za polkniete litery i jakies poprzestawiania ,z ktorych nie umialam wyjsc....

Mam oczy w mokrym miejscu, bo jak oglądam sceny łzawe i tkliwe to mi też kapie. Ale nie wiedziałam że czytając jak Ty plakałaś i Twój Syn był smutny też będę beczeć... Kobieto, ja bym wyszła z siebie i chyba nawet mając długi do spłacenia jak stąd na księżyc wyniosłabym się z takiego miejsca  w cholerę jasną! Jestem spokojna dość długo, ale pięści mi się zamykały przy czytaniu... Podziwiam że dałaś radę, masz w sobie niesamowitą wolę walki!