Czy zdarza się wam mieć już wszystkiego dość?

13 stycznia 2014 17:45 / 5 osobom podoba się ten post
Lili! To co napisałaś przypomina mi coś co sama przerabiałam w życiu. Gdzieś, w jakimś wątku pisałam o śmierci mojego męża, perypetiach z nią związanych,o tym jak zostałam sama z dwójką małych gzubów. Wspomniałam też , że jestem jedynaczką w trzecim pokoleniu i poza moimi synami, ich żonami, a teraz małą wnusią nie mam żadnej rodziny. Nie pisałam nic o mojej mamie, bo tak jak Ty zostałam wychowana, że zły ten ptak, który sra we własne gniazdo. Moja mama nie żyje więc nie wiem czy powinnam żle o niej pisać. Zgodnie z naszą kulturą o zmarłych powinno mówić się dobrze albo wcale. Kochałam moją mamę i brakuje mi jej mimo, że na pomoc z jej strony i zrozumienie nie mogłam liczyć. Wiem co masz na myśli, że bycie jedynaczką to czasem nadmiar szczęścia. Moja uparła się aby wychować mnie na kalekę życiową całkowicie jej podporządkowaną,bez własnego zdania. Z jednej strony starała się mnie chronić, a z drugiej wpoić przekonanie, że jako córka jestem zła, że można spodziewać się po mnie tylko wszystkiego co najgorsze. Teraz nie mam już do niej żalu, brakuje mi jej, choć gdy żyła nie mogłyśmy się nigdy porozumieć. Osiągnęłam w życiu coś dlatego, że potrafiłam się jej przeciwstawić i postępować zgodnie z własną intuicją. Żałuję tylko, że brakowało mi w tym czasem konsekwencji . W końcu ile można walczyć. Z perspektywy czasu wiem,że wyszłabym na tym lepiej ale w końcu była moją matką. Moja mama też chciała abym została krawcową, a ja podobnie jak Ty poszłam do liceum. Zawsze chciałam podróżować, ciekawili mnie ludzie, którzy żyją inaczej, w innej kulturze. Chciałam oglądać piękne miejsca, pozostałości po starych cywilizacjach. Moja mama tego nie rozumiała, uważała, że mi ciągle gdzieś się dupa rwie. W szarym, smutnym socjaliźmie, w biednej rodzinie marzyło się dziewczęciu zwiedzanie świata. A jednak udało mi się to marzenie zrealizować, widziałam wiele pięknych miejsc,zaraziłam tą pasją synów, a oni z kolei  swoje żony.  Synowie są moim największym osiągnięciem życiowym. Jestem z nich zwyczajnie dumna.Mamie wybaczyłam i teraz jedyne co tak naprawdę czuję to żal, że jej nie ma. Pomimo wszystko bardzo mi jej brakuje, nawet tego charakterystycznego skrzywienia ust pełnego niesmaku gdy słuchała moich opowieści.
13 stycznia 2014 17:46 / 8 osobom podoba się ten post
No to coś na potwierdzenie - odnosnie wychowania dzieci.
Mój syn uparł się na studia medyczne - ale się nie dostał ani za pierwszym ani za drugim razem.My z mężem stwierdziliśmy , że jeśli naprawdę chce to studiować ma siedzieć w domu , uczyć się - nie szukać pracy bo wtedy to na pewno nic z tego nie będzie .Stać nas , jakieś korepetycje zapłacimy i już.
,,Wychowywacze '' cudzych dzieci - czytaj różni znajomi - bardzo nad nami ubolewali , jak to żle wychowaliśmy i nadal wychowujemy jedyne dziecko , że ,,nieroba '' utrzymujemy itd . A tu zonk - dostał się za trzecim razem , skończył w terminie , świetnie zdał egzamin państwowy i dostał się na specjalizację w jednym z najlepszych szpitali w Polsce . A ja czekałam na okazję , aż temat się nawinął i,,pojechałam '' sobie po niektorych mówiąc z uśmiechem, ze my z mężem jako rodzice egzamin zdaliśmy . Syn pracuje w zawodzie o jakim marzył ,jest uczciwym człowiekiem , jest szanowany w pracy i ciągle podkreśla jak bardzo jest wdzięczny że daliśmy mu taką szansę .
A teraz to ja sobie spokojnie poczekam i zobaczę na jakich ludzi oni wychowają swoje dzieci .Z lekka się zmieszali - jakies zagadywania typu ,,No wiesz ..mogło być różnie ''. Mogło - ale nie było .Tyle że u każdego moze być róznie . I nawet jest u niektórych - a ja jako skorpion spokojnie , od czasu do czasu ,,niewinnie '' wracam do tematu.Może i jestem złośliwa - ale dobrze mi z tym.
13 stycznia 2014 17:58 / 6 osobom podoba się ten post
Mozah,dałabym Ci 10 plusów gdybym mogła,za to jak wspaniałą jesteś matką. Wspeiram też moje jedyne dziecko i jak widzę jak się męczy na tych studiach ,na które tak chciała się dostać,nie mówię "sama tak wybrałaś",mówię ok,w przyszłym roku złóż dokumenty do Warocławia. Nie powiedziałam nigdy przykrego słowa,ze rok w pelcy,ze w du...e Ci się przwraca",wspaieram jak mogę.
Uwielbiam mądre matki,bo sma takiej nie miałam i chcę moejmu dziecku wynagrodzić wszystkio to, czego mnie brakowało.
13 stycznia 2014 18:00 / 2 osobom podoba się ten post
mozah aM

No to coś na potwierdzenie - odnosnie wychowania dzieci.
Mój syn uparł się na studia medyczne - ale się nie dostał ani za pierwszym ani za drugim razem.My z mężem stwierdziliśmy , że jeśli naprawdę chce to studiować ma siedzieć w domu , uczyć się - nie szukać pracy bo wtedy to na pewno nic z tego nie będzie .Stać nas , jakieś korepetycje zapłacimy i już.
,,Wychowywacze '' cudzych dzieci - czytaj różni znajomi - bardzo nad nami ubolewali , jak to żle wychowaliśmy i nadal wychowujemy jedyne dziecko , że ,,nieroba '' utrzymujemy itd . A tu zonk - dostał się za trzecim razem , skończył w terminie , świetnie zdał egzamin państwowy i dostał się na specjalizację w jednym z najlepszych szpitali w Polsce . A ja czekałam na okazję , aż temat się nawinął i,,pojechałam '' sobie po niektorych mówiąc z uśmiechem, ze my z mężem jako rodzice egzamin zdaliśmy . Syn pracuje w zawodzie o jakim marzył ,jest uczciwym człowiekiem , jest szanowany w pracy i ciągle podkreśla jak bardzo jest wdzięczny że daliśmy mu taką szansę .
A teraz to ja sobie spokojnie poczekam i zobaczę na jakich ludzi oni wychowają swoje dzieci .Z lekka się zmieszali - jakies zagadywania typu ,,No wiesz ..mogło być różnie ''. Mogło - ale nie było .Tyle że u każdego moze być róznie . I nawet jest u niektórych - a ja jako skorpion spokojnie , od czasu do czasu ,,niewinnie '' wracam do tematu.Może i jestem złośliwa - ale dobrze mi z tym.

Mozah gratuluje i podziwiam!!!! A co do "wracania do tematu" (nawet trudnych) to myślałam że to moja cecha indywidualna hahaha ale widze że tak poprostu skorpiony mają bo ja też skorpion i ukłuć potrafię ;)))))
13 stycznia 2014 18:06 / 1 osobie podoba się ten post
hahaha rogów na pewno nie masz ;) ale pewnie uparta z Ciebie kobitka??? ;)))))))))))))))
13 stycznia 2014 18:12 / 6 osobom podoba się ten post
Mozah, Ivanilia-BRAVO:)
Ja jestem w sumie młodą matka mojego pierworodnego,ale nigdy-przenigdy nie krytykowałam Jego wyborów.Zawsze staram się Go wspierać(nie zawsze zgadzam się z Jego wyborem),ale cóż.On musi sam posmakować i wybrać, to co dla Niego najlepsze,a ja pomogę.Ma się czuć szczęśliwy:)Nic przecież tak nie cieszy matki,rodzica jak uśmiech własnego dziecka,czy to malucha ,czy dorosłego.Ja staram się,żeby synowie czuli,że jestem zawsze przy Nich.Oczywiście nie tak,że wycieram im nosy chusteczką,ale że mnie maja,że czują moja miłość.Nie jest ona przesłodzona,nie ma ciu-ciu-ciu,ale jestem.Wydaje mi się,że wiedza o tym,no młodszy trochę inaczej,ale mam nadzieje ,że w przyszłości też tak będzie mnie odbierał.
Dzieci trzeba kochać,ale mądrze:)
13 stycznia 2014 18:14 / 2 osobom podoba się ten post
poprostu dobre serduszko masz ;)
13 stycznia 2014 18:14 / 4 osobom podoba się ten post
hogata76

Mozah, Ivanilia-BRAVO:)
Ja jestem w sumie młodą matka mojego pierworodnego,ale nigdy-przenigdy nie krytykowałam Jego wyborów.Zawsze staram się Go wspierać(nie zawsze zgadzam się z Jego wyborem),ale cóż.On musi sam posmakować i wybrać, to co dla Niego najlepsze,a ja pomogę.Ma się czuć szczęśliwy:)Nic przecież tak nie cieszy matki,rodzica jak uśmiech własnego dziecka,czy to malucha ,czy dorosłego.Ja staram się,żeby synowie czuli,że jestem zawsze przy Nich.Oczywiście nie tak,że wycieram im nosy chusteczką,ale że mnie maja,że czują moja miłość.Nie jest ona przesłodzona,nie ma ciu-ciu-ciu,ale jestem.Wydaje mi się,że wiedza o tym,no młodszy trochę inaczej,ale mam nadzieje ,że w przyszłości też tak będzie mnie odbierał.
Dzieci trzeba kochać,ale mądrze:)

No wałsnie Hogata,dzieci trzeba kochać skoro już się je chciało mieć. Przeceiż nikt nie pyta dziecka czy chce sie urodzić....
Szkoda tylko,ze niektóre matki o tym nie wiedzą....
13 stycznia 2014 18:21 / 1 osobie podoba się ten post
ivanilia40

No wałsnie Hogata,dzieci trzeba kochać skoro już się je chciało mieć. Przeceiż nikt nie pyta dziecka czy chce sie urodzić....
Szkoda tylko,ze niektóre matki o tym nie wiedzą....

albo zapominają
 
13 stycznia 2014 18:33 / 5 osobom podoba się ten post
mozah aM

No to coś na potwierdzenie - odnosnie wychowania dzieci.
Mój syn uparł się na studia medyczne - ale się nie dostał ani za pierwszym ani za drugim razem.My z mężem stwierdziliśmy , że jeśli naprawdę chce to studiować ma siedzieć w domu , uczyć się - nie szukać pracy bo wtedy to na pewno nic z tego nie będzie .Stać nas , jakieś korepetycje zapłacimy i już.
,,Wychowywacze '' cudzych dzieci - czytaj różni znajomi - bardzo nad nami ubolewali , jak to żle wychowaliśmy i nadal wychowujemy jedyne dziecko , że ,,nieroba '' utrzymujemy itd . A tu zonk - dostał się za trzecim razem , skończył w terminie , świetnie zdał egzamin państwowy i dostał się na specjalizację w jednym z najlepszych szpitali w Polsce . A ja czekałam na okazję , aż temat się nawinął i,,pojechałam '' sobie po niektorych mówiąc z uśmiechem, ze my z mężem jako rodzice egzamin zdaliśmy . Syn pracuje w zawodzie o jakim marzył ,jest uczciwym człowiekiem , jest szanowany w pracy i ciągle podkreśla jak bardzo jest wdzięczny że daliśmy mu taką szansę .
A teraz to ja sobie spokojnie poczekam i zobaczę na jakich ludzi oni wychowają swoje dzieci .Z lekka się zmieszali - jakies zagadywania typu ,,No wiesz ..mogło być różnie ''. Mogło - ale nie było .Tyle że u każdego moze być róznie . I nawet jest u niektórych - a ja jako skorpion spokojnie , od czasu do czasu ,,niewinnie '' wracam do tematu.Może i jestem złośliwa - ale dobrze mi z tym.

Tak,dla mnie tez jestes b. madra kobieta.Tez nie lubie stwierdzen " a moglo byc inaczej" to tak samo jak "ktos" z mojej rodziny zadal mi pytanie "jak mozna bylo sie w taki finansowy dolek  wpedzic"-odpowiedzialam krotko :" jesli sie wpedzilam,to znaczy......ze bylo mozna"Ale nas dzisiaj wzielo na smutne wspominki,oj.Bylam najmlodsza z czworga dzieci,w domu tzw. dyscyplina,pouczali mnie rodzice,pouczalo mnie rodzenstwo.Tata byl bardzo sprawiedliwy,ale nerwus.moja Mama do konca jego zycia (zmarl mlodo-54 lata)straszyla, szantazowala mnie "bo powiem tatusiowi",ja sie zwyczajnie jako dziecko i pozniej nastolatka jego balam.Juz bedac mezatka ,matka Mama i rodzenstwo "pomagali" mi  w wychowywaniu(ironia)moich dzieci,a to zrob tak a to tak-nie dawalam sie .No,teraz po smierci Mamy(zmarla 3 lata temu),poniewaz sobie nie pozwalalam na wtracanie......brat i dwie siostry trzymaja sztame,o mnie zapomnieli.Z moim manem smiejemy sie,ze to podziekowanie za to,ze 5-ostatnich lat zycia mojej Matki zajmowalam sie tylko ja,zabralam ja do siebie,oprocz wielu chorob przez te lata byla kompletnie niewidoma.....W ostatniej godzinie trzymalam ja za reke,za druga moja corka,jedna z siostr tez byla przy tym Babcia w ostatnich minutach wyszeptala mi do ucha"dziekuje ci za wszystko,niech was BOG  blogoslawi"........tez mimo ,ze dawala mi popalic bardzo jej brakuje.A rodzenstwo? niechta sie kumpluje ,wole to niz wlazenie z butami w moje zycie.Mam  czworo dzieci,piatke wnuczat-tez mam sie z kim kumplowac. O Jezunku,jak nas dzis wzielo na ckliwe wyznania......
13 stycznia 2014 20:00 / 5 osobom podoba się ten post
A moja mama byla dla mnie kumpelą i matką wjednym, zmarla 4lata temu ,i mimo czasu jak przypomne sobie ten dzien to serce przewraca sie na druga strone, zawsze w dniu odjazdu jade na cmentarz by sie z nia pozegnac, by pilnowala moich dzieci jak mnie w domu nie ma.Mąż zmarl 3 lata temu,juz nie mialam sily tak plakac.A ja,?staram sie byc tez dobrą matką, ale czasami palne, wybuchne, powiem slowo niepotrzebne, pozniej rozmyslam i placze, syn 20lat,od trzech lat ma dziewczynee,duzo rzeczy mi sie nie podoba w ich zachowaniu, staram sie to przemiczac ale od czasu do czasu nie wytrzymuje i powiem co mysle.Mysle, ze dzis dzieci sa tez inne,szybko dorosle, czasami bardzo trudne.Wszystko jest dobrze jak jest dobrze, ale niestety i takie dzieci są, ze potrafią solidnie dać w kość.Czasami to dziecko placze przez matke, czasami matka placze przez dziecko.
13 stycznia 2014 20:48 / 1 osobie podoba się ten post
mozah aM

No to coś na potwierdzenie - odnosnie wychowania dzieci.
Mój syn uparł się na studia medyczne - ale się nie dostał ani za pierwszym ani za drugim razem.My z mężem stwierdziliśmy , że jeśli naprawdę chce to studiować ma siedzieć w domu , uczyć się - nie szukać pracy bo wtedy to na pewno nic z tego nie będzie .Stać nas , jakieś korepetycje zapłacimy i już.
,,Wychowywacze '' cudzych dzieci - czytaj różni znajomi - bardzo nad nami ubolewali , jak to żle wychowaliśmy i nadal wychowujemy jedyne dziecko , że ,,nieroba '' utrzymujemy itd . A tu zonk - dostał się za trzecim razem , skończył w terminie , świetnie zdał egzamin państwowy i dostał się na specjalizację w jednym z najlepszych szpitali w Polsce . A ja czekałam na okazję , aż temat się nawinął i,,pojechałam '' sobie po niektorych mówiąc z uśmiechem, ze my z mężem jako rodzice egzamin zdaliśmy . Syn pracuje w zawodzie o jakim marzył ,jest uczciwym człowiekiem , jest szanowany w pracy i ciągle podkreśla jak bardzo jest wdzięczny że daliśmy mu taką szansę .
A teraz to ja sobie spokojnie poczekam i zobaczę na jakich ludzi oni wychowają swoje dzieci .Z lekka się zmieszali - jakies zagadywania typu ,,No wiesz ..mogło być różnie ''. Mogło - ale nie było .Tyle że u każdego moze być róznie . I nawet jest u niektórych - a ja jako skorpion spokojnie , od czasu do czasu ,,niewinnie '' wracam do tematu.Może i jestem złośliwa - ale dobrze mi z tym.

Moja córka powtarzała drógą klasę szkoły średniej, maturę zdawała z przygodami.... Wiedziałam, że to nie jej wina i nigdy jej za to nie winiłam....Licencjat i magisterium robiła ze srednią powyżej 4,5 i cały czas miała stypendium.... Cieszyłam się bo sama miała okazję dystyngowanie odgryść się na osobie (wychowawczyni), która tylko rzucała jej kłody pod nogi....))))
13 stycznia 2014 20:51 / 1 osobie podoba się ten post
A tak w nawiązaniu do tytułu tego wątku ... na tym wyjeżdzie też niestety czułam, że mam wszystkiego dość...)))))
13 stycznia 2014 20:57 / 12 osobom podoba się ten post
Tak czytam o tych naszych matkach,różne rzeczy i wydaje mi sie,że one nie były takie złe -tylko tak je nauczono,żeby sie nie cackać z dziećmi bo muszą sobie dać rade w życiu...Moja mam żyje,tato zmarł bardzo dawno ,miałam wtedy 12 lat,i nigdy nie miałam z mamą dobrego kontaktu,bardzo ją szanuje bo miała ciężkie życie,ale też mnie nie nauczyła życia,które mnie nie rozpieszczało,kiedy zostałam wdową z dwójką malutkich dzieci,moja mama powiedziała,że w tym nieszczęściu całym dobrze,że to sie trafiło mnie bo ja sobie dam rade.Zabolało bardzo i do dziś słyszę te słowa.Ja zawsze w rodzinie uchodziłam za twardą sztukę,obrotną,wykształciłam dwoje dzieci,które pokończyły bardzo znane uczelnie,harowałam jak wół przez 8 lat,ale teraz mam najukochańsze dzieci ,które bardzo sa mi wdzięczne za to co dla nich zrobiłam i dają mi to do zrozumienia przy każdej okazji,a moja Mama??,cóż jest jaka jest,ale kocham ja pomimo wszystko!!Nawet mi kiedyś przy moim kolejnym wyjezdzie do Niemiec powiedziała,że bardzo mnie skrzywdziła w życiu,i ciężko jej z tym,że muszę teraz wyjeżdżać,a ja mówię-"Mamo zycie mamy tylko jedno-dajmy juz spokój...nawet dziś zadzwoniła do mnie,zebym na siebie uważała,i nie szarpała juz tak.Nie mówie jej,że czasami mam serdecznie dośćtej pracy,że gdyby mi wtedy pozwoliła to może żyłabym inaczej,ale cóż-mleko już rozlane...trzeba szarpać ,żeby życ godnie,bez długów i na jakimś poziomie...
13 stycznia 2014 21:03 / 2 osobom podoba się ten post
Iwunia pieknie to napisalał tak  zwyczajnie a pieknie.