Czy zdarza się wam mieć już wszystkiego dość?

19 lutego 2016 17:47 / 1 osobie podoba się ten post
ewa14

Ja mam dzisiaj taki dzień, że wyć mi się chce............:-(

A poplacz sobie ,moze lepiej sie zrobi na duszy ? I ciele 
19 lutego 2016 17:49 / 8 osobom podoba się ten post
Anerik, twój wpis daje do myślenia. Prawda, goniąc za sukcesem, za iluzją tego, że jak go osiągniemy, to będzie nam lepiej- tracimy to, co najważniejsze. Miłości, przyjażni, po prostu domu, czy naszego własnego kąta nie zastąpi nic. Nie piszę tu o konieczności pracy w ogóle, bądż nieposiadania jakichkolwiek celów, ale o tym, aby się w tym całkowicie nie zatracić, tracąc z oczu to, co wokół nas. Masz rację, czasem trzeba zwolnić, wyluzować, nacieszyć się kochanymi osobami, pięknem przyrody, powiedzieć chwili, by trwała. Te rzeczy z pozoru drobne, są niezwykle ważne, bo w takich momentach można odnależć siebie.
19 lutego 2016 18:45 / 8 osobom podoba się ten post
tina 100%

Anerik, twój wpis daje do myślenia. Prawda, goniąc za sukcesem, za iluzją tego, że jak go osiągniemy, to będzie nam lepiej- tracimy to, co najważniejsze. Miłości, przyjażni, po prostu domu, czy naszego własnego kąta nie zastąpi nic. Nie piszę tu o konieczności pracy w ogóle, bądż nieposiadania jakichkolwiek celów, ale o tym, aby się w tym całkowicie nie zatracić, tracąc z oczu to, co wokół nas. Masz rację, czasem trzeba zwolnić, wyluzować, nacieszyć się kochanymi osobami, pięknem przyrody, powiedzieć chwili, by trwała. Te rzeczy z pozoru drobne, są niezwykle ważne, bo w takich momentach można odnależć siebie.

I dlatego nie jeżdżę na długie kontrakty.W domu też pomieszkac trzeba.Poza tym ,pomijając to co napisałaś,takie wielomiesięczne turnusy zawsze jakoś się na człowieku odbijają.Telefon i skyp ,choć bardzo potrzebne i przydatne ,nie zastąpią naszej dlugiej nieobecności,niby jestes w kontakcie,niby wiesz wsio a i tak wiele spraw ucieka....Inna sprawa,że nie ma siły,żeby w mniej lub bardziej widoczny sposób nie odbijało się takie długie siedzenie w D na psychice-bywa,że nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy:( Człowiek nie ejst stworzony do siedzenia w zamknięciu z niewielką przerwą.Potrzebuje wolności,samostanowienia,życie na czas z zegarkiem w ręku całkowiecie podporządkowane drugiej osobie na te 6-12 tygodni jest "do przełknięcia"/3 miechy to areszt tymczasowy:)/ ,ale np.rok????????Nie wyobrażam sobie,nawet gdybym była sama na swiecie-to nawet po to,żeby kurze wytzreć trzeba do domu zjechać:):):)
19 lutego 2016 18:54 / 9 osobom podoba się ten post
kasia63

I dlatego nie jeżdżę na długie kontrakty.W domu też pomieszkac trzeba.Poza tym ,pomijając to co napisałaś,takie wielomiesięczne turnusy zawsze jakoś się na człowieku odbijają.Telefon i skyp ,choć bardzo potrzebne i przydatne ,nie zastąpią naszej dlugiej nieobecności,niby jestes w kontakcie,niby wiesz wsio a i tak wiele spraw ucieka....Inna sprawa,że nie ma siły,żeby w mniej lub bardziej widoczny sposób nie odbijało się takie długie siedzenie w D na psychice-bywa,że nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy:( Człowiek nie ejst stworzony do siedzenia w zamknięciu z niewielką przerwą.Potrzebuje wolności,samostanowienia,życie na czas z zegarkiem w ręku całkowiecie podporządkowane drugiej osobie na te 6-12 tygodni jest "do przełknięcia"/3 miechy to areszt tymczasowy:)/ ,ale np.rok????????Nie wyobrażam sobie,nawet gdybym była sama na swiecie-to nawet po to,żeby kurze wytzreć trzeba do domu zjechać:):):)

Miałam taki okres, że jeżdziłam na 3 miesiące z miesięcznymi przerwami. Sztela była lekka, babcia bezproblemowa, ale pomimo tego, no i bardzo fajnych córek babci, to pod koniec pobytu już ledwo wytrzymywałam. Po przyjeżdzie do domu, to przez kilka dni pod rząd budziłam się nad ranem, przekonana, że jestem w Niemczech i zaraz muszę wstać- jakiś rodzaj halucynacji, czy co? Dopiero po kilku minutach orientowałam się ,że jestem w domu i z ulgą zasypiałam znowu. Musiałam wtedy koniecznie zwolnić, bo może by mnie w kaftanie niedługo gdzieś odstawili :)
19 lutego 2016 19:12
Tak, ja dzisiaj mam taki właśnie dzień, że najchętniej bym wróciła do domu...
we wtorek babka ma urodziny i będzie dzień do kitu, bo goście , wiadomo jak jest.
Dziś rozgrywały się we mnie rozkminy, czy kupić jej głupią bombonierkę, tak się motałam, motałam, ale samo się rozwiązało - nic ode mnie nie dostanie, za to że jest tak fałśzywa i dwulicowa, o! Do spółki z zięciuniem.
Złożę życzenia, przykleję sobie na cały wtorek uśmiech i jakoś przetrwam choć w środku się gotuję....
19 lutego 2016 19:20
mzap88

Tak, ja dzisiaj mam taki właśnie dzień, że najchętniej bym wróciła do domu...
we wtorek babka ma urodziny i będzie dzień do kitu, bo goście , wiadomo jak jest.
Dziś rozgrywały się we mnie rozkminy, czy kupić jej głupią bombonierkę, tak się motałam, motałam, ale samo się rozwiązało - nic ode mnie nie dostanie, za to że jest tak fałśzywa i dwulicowa, o! Do spółki z zięciuniem.
Złożę życzenia, przykleję sobie na cały wtorek uśmiech i jakoś przetrwam choć w środku się gotuję....

moja tez ma we wtorek:)
19 lutego 2016 19:21 / 5 osobom podoba się ten post
kasia63

I dlatego nie jeżdżę na długie kontrakty.W domu też pomieszkac trzeba.Poza tym ,pomijając to co napisałaś,takie wielomiesięczne turnusy zawsze jakoś się na człowieku odbijają.Telefon i skyp ,choć bardzo potrzebne i przydatne ,nie zastąpią naszej dlugiej nieobecności,niby jestes w kontakcie,niby wiesz wsio a i tak wiele spraw ucieka....Inna sprawa,że nie ma siły,żeby w mniej lub bardziej widoczny sposób nie odbijało się takie długie siedzenie w D na psychice-bywa,że nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy:( Człowiek nie ejst stworzony do siedzenia w zamknięciu z niewielką przerwą.Potrzebuje wolności,samostanowienia,życie na czas z zegarkiem w ręku całkowiecie podporządkowane drugiej osobie na te 6-12 tygodni jest "do przełknięcia"/3 miechy to areszt tymczasowy:)/ ,ale np.rok????????Nie wyobrażam sobie,nawet gdybym była sama na swiecie-to nawet po to,żeby kurze wytzreć trzeba do domu zjechać:):):)

Musiałam zacytowac, bo ja mam dokładnie tak samo. Podpisuje się pod Twoim wpisem.
Ja jadę do Domu, do pustego domu  ale jadę z radością, jestem wolna, potrzebuję oddechu, swobody, odpoczynku.
Nabieram sił ,,, Mogę spac ile zechce, nie muszę na zegarek patrzec. To jest ta wolnośc,,,,
19 lutego 2016 20:30 / 4 osobom podoba się ten post
Kobietka

Fakt, problem taki nieprzemijający  :-(
Też tak mam (chociaż dopiero zaczęłam tę pracę) i też robię coś tak długo, aż wszystko boli, padam i nie mam siły nawet płakać. Dzień po śmierci PDP poszłam na chyba 5-godzinny spacer. Zmarzłam, zmordowałam się nieludzko, ale trochę się uwolniłam od różnych myśli. I tak jak Ty grzebię na forum i czytam różne wpisy, niektóre które dają mi "kopa", a niektóre sprawiają, że łzy mi lecą, ale ze śmiechu :-)

Kazda z nas ma swoje dobre i zle chwile. Sztela jakaby nie byla, trudna czy lekka, zamyka nas niestety w trybie zycie z podopiecznymi. To nie jest nasz swiat, choc probujemy budowac ten czas na sztelach tak, aby czuc sie najlepiej. Dla mnie sama mysl, ze jestem ciagle w domu a jednoczesnie w pracy, wyzwala zalamke. Normalni ludzie zyja inaczej, ida z psem na spacer, spotykaja sie ze znajomymi...... maja swoj kat tu i teraz. Moja sytuacja jest troszke skomplikowana i musze sobie jakos psychicznie radzic, ale Wam bardzo wspolczuje tej odpowiedzialnosci za najblizszych czekajacych w wielu przypadkach, na grosz na przyslowiowy chleb. Niszczymy niejednokrotnie swoje zdrowie tutaj, bo pracowac trzeba, boli czy nie, niewazne...... Tak nam uplywa zycie i sie nie obejrzymy , jak przyjdzie czas , ze nie bedziemy mogli juz pracowac, nie bedziemy miec wyborow, przyjdzie starosc a gdzie bylo nasze zycie???? miedzy sztela a krotkimi pobytami z najblizszymi? Wiem, wiem, ze to nie z wyboru( choc sa takie osoby, ktore dla kosmetykow, wycieczek itp. poswiecaja swoje zycie tutaj) wiekszosc jest zmuszona sytuacja, ktora stworzylo panstwo polskie dla swoich obywateli!! Brak pracy albo za psie pieniadze, kredyty , ciezkie sytuacje rodzinne.... TO JEST NASZE ZYCIE!!!!! Jak sie dobrze zastanowic, to dla zycia , odczuwania jego , nasza praca nie pomga, daje tylko kase:(
19 lutego 2016 20:48 / 2 osobom podoba się ten post
ewa14

Ja mam dzisiaj taki dzień, że wyć mi się chce............:-(

Ewo14 pamiętam cię z wcześniejszych wesołych wpisów widać teraz  że źle  ci na tym miejscu jest, zrób coś z tym zacznij wychodzić z domu,ja chcę dawną Ewe14
19 lutego 2016 20:58 / 6 osobom podoba się ten post
Marta

Ewo14 pamiętam cię z wcześniejszych wesołych wpisów widać teraz  że źle  ci na tym miejscu jest, zrób coś z tym zacznij wychodzić z domu,ja chcę dawną Ewe14 :-(

Martusiu / bardzo lubie to imię, moja córcia tez Marta/, bo ja jestem pełna energii i humoru, ale jak mnie deprecha dopada na wyjeździe, to gdzie mam sie wypłakać / wypisać??/...tylko na forum. .Od początku pobytu tutaj o coś walczę..........a co ja jakis czołg jestem. Wszystkie dziewczyny , które tu przyjeżdżały od kilku lat, były na krótko, generalnie nic nie było ustawione jak trzeba............no to padło na mnie, bo ja "długodystansowa" jestem, więc jakoś miejsce do życia sobie i innym dziewczynom, które tu będa przyjeżdżały muszę przygotować     i tak mnie ta walka zmeczyła, ze dzisiaj mi się przelało.  No i wyszło na to, ze na forum wylałam swój  depresyjny stan.  Ale juz mi lepiej   Skończe ten kontrakt i tu nie wracam, ale chciałabym, zeby dziewczyna, która tu bedzie po mnie , miała to, czego ja nie miałam tutaj na poczatku i żeby znała to nasze opiekunkowe forum, bo bez Was na wyjeździe jak bez ręki
19 lutego 2016 21:29 / 2 osobom podoba się ten post
ewa14

Martusiu / bardzo lubie to imię, moja córcia tez Marta/, bo ja jestem pełna energii i humoru, ale jak mnie deprecha dopada na wyjeździe, to gdzie mam sie wypłakać / wypisać??/...tylko na forum. .Od początku pobytu tutaj o coś walczę..........a co ja jakis czołg jestem. Wszystkie dziewczyny , które tu przyjeżdżały od kilku lat, były na krótko, generalnie nic nie było ustawione jak trzeba............no to padło na mnie, bo ja "długodystansowa" jestem, więc jakoś miejsce do życia sobie i innym dziewczynom, które tu będa przyjeżdżały muszę przygotować     i tak mnie ta walka zmeczyła, ze dzisiaj mi się przelało.:-)  No i wyszło na to, ze na forum wylałam swój  depresyjny stan.  Ale juz mi lepiej:aniolki:   Skończe ten kontrakt i tu nie wracam, ale chciałabym, zeby dziewczyna, która tu bedzie po mnie , miała to, czego ja nie miałam tutaj na poczatku i żeby znała to nasze opiekunkowe forum, bo bez Was na wyjeździe jak bez ręki:-)

ewa14 nie bierz zbyt duzo do glowy. Co Ty jestes sw Teresa? po jaka cholerke chcesz ulatwiac zycie swojej nastepczyni? znasz ja? zasluguje na toß patrz na siebie dziewczyno! to jest swieta prawda, ze aby czlowiek mogl byc choc troche szczesliwy, musi byc ZDROWYM egoista. Ja juz walcze na tej samej szteli 29 miesiecy i jest roznie, raz zalamka, raz skowronki. Przyjdzie wiosna , bedzie inaczej. Juz teraz wczesnie rano ptaszki swiergola i jest lzej na duszy. Jak sie chcesz tylko poskarzyc, rob to!!! od tego tu jestesmy aby doradzic i wysluchac. Jak masz dosc, nie wracaj tam. Ja tez sie tutaj wypisuje, ze juz nie moge, ze juz nie strazymam, ale wiem co mam , a z nowym moze byc roznie. Wyznaczylam sobie czas i dotrwam z Wasza pomoca do tego terminu:)
19 lutego 2016 21:49 / 4 osobom podoba się ten post
leni

Kazda z nas ma swoje dobre i zle chwile. Sztela jakaby nie byla, trudna czy lekka, zamyka nas niestety w trybie zycie z podopiecznymi. To nie jest nasz swiat, choc probujemy budowac ten czas na sztelach tak, aby czuc sie najlepiej. Dla mnie sama mysl, ze jestem ciagle w domu a jednoczesnie w pracy, wyzwala zalamke. Normalni ludzie zyja inaczej, ida z psem na spacer, spotykaja sie ze znajomymi...... maja swoj kat tu i teraz. Moja sytuacja jest troszke skomplikowana i musze sobie jakos psychicznie radzic, ale Wam bardzo wspolczuje tej odpowiedzialnosci za najblizszych czekajacych w wielu przypadkach, na grosz na przyslowiowy chleb. Niszczymy niejednokrotnie swoje zdrowie tutaj, bo pracowac trzeba, boli czy nie, niewazne...... Tak nam uplywa zycie i sie nie obejrzymy , jak przyjdzie czas , ze nie bedziemy mogli juz pracowac, nie bedziemy miec wyborow, przyjdzie starosc a gdzie bylo nasze zycie???? miedzy sztela a krotkimi pobytami z najblizszymi? Wiem, wiem, ze to nie z wyboru( choc sa takie osoby, ktore dla kosmetykow, wycieczek itp. poswiecaja swoje zycie tutaj) wiekszosc jest zmuszona sytuacja, ktora stworzylo panstwo polskie dla swoich obywateli!! Brak pracy albo za psie pieniadze, kredyty , ciezkie sytuacje rodzinne.... TO JEST NASZE ZYCIE!!!!! Jak sie dobrze zastanowic, to dla zycia , odczuwania jego , nasza praca nie pomga, daje tylko kase:(

 Leni, zgadzam się z Tobą w 100 %
Moja decyzja o wyjeździe do Niemiec "dojrzewała" we mnie od lata, a utrata pracy tylko ją przyśpieszyła. Może i dobrze, bo tak chyba nigdy bym się nie odważyła. Musiałam oderwać się od tamtego życia. I też tak myślę, jak Ty - "normalni ludzie żyja inaczej", ale może to jest dla nas, poobijanych przez los szansa na "nowe otwarcie" ?
19 lutego 2016 21:58 / 8 osobom podoba się ten post
leni

ewa14 nie bierz zbyt duzo do glowy. Co Ty jestes sw Teresa? po jaka cholerke chcesz ulatwiac zycie swojej nastepczyni? znasz ja? zasluguje na toß patrz na siebie dziewczyno! to jest swieta prawda, ze aby czlowiek mogl byc choc troche szczesliwy, musi byc ZDROWYM egoista. Ja juz walcze na tej samej szteli 29 miesiecy i jest roznie, raz zalamka, raz skowronki. Przyjdzie wiosna , bedzie inaczej. Juz teraz wczesnie rano ptaszki swiergola i jest lzej na duszy. Jak sie chcesz tylko poskarzyc, rob to!!! od tego tu jestesmy aby doradzic i wysluchac. Jak masz dosc, nie wracaj tam. Ja tez sie tutaj wypisuje, ze juz nie moge, ze juz nie strazymam, ale wiem co mam , a z nowym moze byc roznie. Wyznaczylam sobie czas i dotrwam z Wasza pomoca do tego terminu:)

"po jaka cholerke chcesz ulatwiac zycie swojej nastepczyni? znasz ja? zasluguje na to?"Oj Leni,Leni......strasznie mnie Twoje podejście rozczarowało....A dlaczego Ewa ma nie ułatwić następnej opiekunce?Bo sama ma nielekko?I niech następna ma tak samo paskudnie?Co to za pytanie dziwaczne-czy na to zasługuje?Cóż takiego trzeba zrobic Twoim zdaniem żeby zasłuzyc na miejsce lepsze niż było wcześniej?Gdyby każda opiekunka miała takie jak Ty podejscie, to dopiero miałybysmy ciężko i przesrane:( Lubię Cię Leni ,ale....to co napisałaś to taki trochę wredny egoizm-ja mam źle, to ona też niech ma,a co! I namawiasz do tego koleżankę......Ot,solidarność opiekunkowa.......
19 lutego 2016 22:01 / 1 osobie podoba się ten post
Tak. Ostatnio coraz częściej.
19 lutego 2016 22:06 / 2 osobom podoba się ten post
tina 100%

Anerik, twój wpis daje do myślenia. Prawda, goniąc za sukcesem, za iluzją tego, że jak go osiągniemy, to będzie nam lepiej- tracimy to, co najważniejsze. Miłości, przyjażni, po prostu domu, czy naszego własnego kąta nie zastąpi nic. Nie piszę tu o konieczności pracy w ogóle, bądż nieposiadania jakichkolwiek celów, ale o tym, aby się w tym całkowicie nie zatracić, tracąc z oczu to, co wokół nas. Masz rację, czasem trzeba zwolnić, wyluzować, nacieszyć się kochanymi osobami, pięknem przyrody, powiedzieć chwili, by trwała. Te rzeczy z pozoru drobne, są niezwykle ważne, bo w takich momentach można odnależć siebie.

Dokładnie, każda z nas jest inny i to każdy powinien wsluchiwać się w siebie samą i wyciągać wnioski, nie można żyć czyimś życiem, trzeba mieć swoje niepowtarzalne życie i to życie musi być dobre i to bez wzgledu na to czy ktoś żyje sam, czy w rodzinie, czy ma dzieci , czy ich nie ma.
Każdy jest niepowtarzalny i piękny zarazem w tym kim jest......jeśli bedziemy szanować swoją niepowtarzalność i akceptować to i czyjąś też zaczynamy szanować........nie tracąc swojej osobistej.  Chory człowiek potrzebuje naszej akceptacji i chce zachować swój świat.....i nie można go zmieniać bo to walka z wiatrakami , a my się wypalamy bo oczywiście chcemy dobrze.....ale co to zmienia nic.....a my ciagle walczymy z kim i po co.
Odpuścić dać czas dla siebie........ciągłe oczekiwania że coś się zmieni, a co ma się zmienić......to ja mam się zmienić, zeby mi było dobrze.......ale samo się nie stanie, nie ma sytuacji bez wyjścia.
może nie umiem tak pięknie pisać, ja też od wszyskich czegoś się uczę i wyciagam wniski dla siebie.
poznałam też kilka osób......które z jakiś powodów pracują non stop prawie.......no niestety zmiany w psychice są widoczne, tyle że oni tego nie widzą. Przykro patrzeć.