Miałam ostatnio scysję z córką podopiecznej.Otóż zażyczyła sobie,żebym jej ojcu(który nie jest naszym pacjentem) - nie wiem,jak to po polsku napisać :
żebym "mechanicznie,palcem,pobudziła jego dolny odcinek jelita,odbyt, do wydalania"!
Stanowczo odmówiłam, już nawet, nie to,że jak twierdziła córka,ojciec ma zatwardzenie(bo nie miał 2 dni kupki,) ale to,że, takich czynności nie wykonuje się już od wieków!I do tego,to "obcy człowiek",to trochę tak,jakbym przypadkowo spotkanej osobie zaproponowała,że jej w pupie pogrzebię!
To tyle,jeśli chodzi o odświeżenie tematu - "Angehorige-rodzinka,masz z nimi kłopoty"?
