Jestem wściekła:-). Powoli kończy się mój pobyt w domku. Tak tutaj dobrze i wydawałoby się, że powinno być tak spokojnie, ale nie jest. Kiedyś już pisałam, że mieszkam w bloku, ale w takim dwupiętrowym. Spokojna dzielnica, mieszkają tutaj przeważnie starsze osoby. Sąsiadów mamy kochanych, przeważnie też starszych. Na ostatnim drugim piętrze mieszka przemiła staruszka, która kocha wszystkie zwierzęta. W domu ma 16 kotów. Dba o nie bardzo. Pomijam fakt, ze dokarmia te stworzonka też, które plątają się pod blokiem, bo mi też żal bezpańskich kotów. Chociaż dzięki temu nieraz strasznie śmierdzi w piwnicy. Na szczęście ja tam prawie nie zaglądam. Byłam u niej 2 razy w domku, bo bardzo prosiła. Jak te 16 kotów mnie oblazło, to tydzień wyciągałam jeszcze sierść z siebie. Ale nic to. Teraz natomiast nowa fanaberia starszej pani. Od kilku dni budzi mnie .....pianie koguta. Na początku myślałam, że to jakaś zabawka, bo dosłownie pieje co kilka sekund. Myślałam, że wnusio przyszedł, a babcia kupiła mu zabaweczkę. Dopiero mąż mnie uświadomił, że to pianie dochodzi z piwnicy. Mieszkamy na parterze, więc piwnica jest bezpośrednio pod nami i to zwierzę od 6 rano pieje.
Mąż się śmieje i mówi, że to lepiej jak kotek sobie zamiauczy i kogut zapieje, bo ludzie wiele płacą za pobyt w gospodarstwie agroturystycznym :-).
Babci nic nie powiem, bo mi skutecznie zamyka buzię. Zanim zdążę się odezwać, ona zawsze pierwsza mówi : "O moje kochanie znów jest i jak zawsze uśmiechnięte". I jak mam się na nią gniewać ? :-)
Tak fajnie jest w domku z kotami i ANIOŁAMI
Dobrze,że tym razem jadę tylko na miesiąc.
