A które miejsce w końcu wybrałaś? Bo chyba mi to umknęło.
A które miejsce w końcu wybrałaś? Bo chyba mi to umknęło.
Dzien dobry jeszcze dwa poranki w domu i praca,praca,praca. Dzisiaj u nas chlodno cala noc padał deszcz dzien mam zaplanowany dosc absorbujac, ide na poczte,do fryzjera musze sobie pare pasemek blond zrobić,dokupić jakies drobiazgi i czekać na wyjazd. Ten czas jak wyjezdzam z domu szybko mija bo jeszcze coś do wykonania w domu zostaje i jeszcze coś, a i tak wyjeżdżam w przeświadczeniu,że cos pominełam.Jade na nową Stelle nie wiem co zastane, ale nigdy nie nastawiam się na same superlatywy i nie jestem rozczarowana po pierwszym tygoniu.Zycze wszystkim spokojnego dnia.
Uhum - czyli to jest to pierwsze miejsce, o którym tyle z poprzedniczką dyskutowałyście. O ile pamięć mnie nie myli.
No nic - to życzę, żeby wszystko było zgodne z opisem i czekam na relację:)
Fajnie że jedziesz do CH - naprawdę pod wieloma wzgledami warto.Bo kraj piekny i spokojny , a naszą pracę tam doceniają .Poza tym - oni bardzo przestrzegaja przepisów więc najprawdopodobniej przygotuja Ci taka opcję pod względem formalnym - np. ubezpieczenia , meldunek itd , że możesz być miło zaskoczona.Ale Ty już byłaś w CH więc to wszystko wiesz . Szkoda , że będziesz tak daleko ode mnie.
Dzien dobry jeszcze dwa poranki w domu i praca,praca,praca. Dzisiaj u nas chlodno cala noc padał deszcz dzien mam zaplanowany dosc absorbujac, ide na poczte,do fryzjera musze sobie pare pasemek blond zrobić,dokupić jakies drobiazgi i czekać na wyjazd. Ten czas jak wyjezdzam z domu szybko mija bo jeszcze coś do wykonania w domu zostaje i jeszcze coś, a i tak wyjeżdżam w przeświadczeniu,że cos pominełam.Jade na nową Stelle nie wiem co zastane, ale nigdy nie nastawiam się na same superlatywy i nie jestem rozczarowana po pierwszym tygoniu.Zycze wszystkim spokojnego dnia.
A powiem wam, kochane siostry w robocie, że 3ci tydzień w domu jestem i dopiero teraz czuję że spłynęły wreszcie ze mnie te wszystkie codzienne zmagania się z pdp i myślenie o nich. Czytam was i o waszych bitwach i bitewkach i jak sobie pomyślę, że niedługo znów mnie to samo czeka, to dosłownie jest mi niedobrze. Znowu napięciowe bóle głowy, mało snu, odliczanie dni, znowu stanie przy garach (nooo średnio lubię gotować), te spacery wleczące się tiptopami, te kawki popołudniowe, biegunki, telefony do domu po wsparcie psychiczne...
eeeech!
Nie myśl tak. Możesz dostać sztelę urlopową, z porządnym snem i innymi atrakcjami. Chyba, że wracasz w to samo miejsce, czego już nie zrozumiem...