W domu

17 kwietnia 2014 16:56 / 1 osobie podoba się ten post
Prowincjusz

No to na misji. Może być ?
 
;)

Przecież to nie Irak ani Afganistan......nie wiem jak inni,ja nie czuje się misjonarką:):):):) 
17 kwietnia 2014 18:18
ania52

Alinka dzieci zdrowe? 
odpoczywaj kochana bos nasiedziala sie w tych niemcach dosc...milego pobytu ci zycze...

Ania , gdzie sę podziewasz?. Mam nadzieje , ze wyszłaś już dawno z dołka. Tylko nie widzę cię tu.
Miłego wieczoru. Pozdrawiam.
 
17 kwietnia 2014 19:20 / 1 osobie podoba się ten post
wisienka

Ania , gdzie sę podziewasz?. Mam nadzieje , ze wyszłaś już dawno z dołka. Tylko nie widzę cię tu.
Miłego wieczoru. Pozdrawiam.
 

wyszlam kochana wyszlam...dzieki za troske..przemysluje sobie troche swoje zycie bo to i refleksyjny nastroj w Wielkim Tygodniu mam..pozdrawiam cie rowniez....
17 kwietnia 2014 19:23
ania52

wyszlam kochana wyszlam...dzieki za troske..przemysluje sobie troche swoje zycie bo to i refleksyjny nastroj w Wielkim Tygodniu mam..pozdrawiam cie rowniez....

Grunt ,że pogonilas doła:)A refleksyjny nastrój od czasu do czasu każdemu wskazany ,nie tylko przy okazji świąt:):):)
17 kwietnia 2014 19:28 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Grunt ,że pogonilas doła:)A refleksyjny nastrój od czasu do czasu każdemu wskazany ,nie tylko przy okazji świąt:):):)

to prawda..mam okazje spojrzec z innej perspektywy na moje zycie...no jest troche do zmiany..a jak bedzie nie wiem...
17 kwietnia 2014 19:31
Ania52-jak się czegoś bardzo bardzo chce.....to wiesz:):):)Powodzenia:)
17 kwietnia 2014 19:33 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Ania52-jak się czegoś bardzo bardzo chce.....to wiesz:):):)Powodzenia:)

dzieki tobie rowniez niech sie wiedzie....
17 kwietnia 2014 19:37
ania52

to prawda..mam okazje spojrzec z innej perspektywy na moje zycie...no jest troche do zmiany..a jak bedzie nie wiem...

Ania , ponoć - chcieć to móc. Fakt, ze na wyjeździe mamy sporo czasu na przemyslenia. Jeśli uważasz , ze potrzebne sa zmiany w twoim życiu, staraj się je powoli wprowadzać. Na pewno ci się uda.
17 kwietnia 2014 20:03 / 1 osobie podoba się ten post
wisienka

Ania , ponoć - chcieć to móc. Fakt, ze na wyjeździe mamy sporo czasu na przemyslenia. Jeśli uważasz , ze potrzebne sa zmiany w twoim życiu, staraj się je powoli wprowadzać. Na pewno ci się uda.

cholera tyle ze nie konsekwentna jestem.pracuje nad tym ale chyba za malo..mam nadzieje,malymi kroczkami pozmieniam..
17 kwietnia 2014 21:49
kasia63

Przecież to nie Irak ani Afganistan......nie wiem jak inni,ja nie czuje się misjonarką:):):):) 

Misjonarka miłosierdzia- czyż to nie brzmi wzniośle, Kasiu ??
;)
17 kwietnia 2014 22:00
Prowincjusz

Misjonarka miłosierdzia- czyż to nie brzmi wzniośle, Kasiu ??
;)

Równie wzniośle jak miłosierny Prowincjusz:):):):):)
22 kwietnia 2014 10:15 / 6 osobom podoba się ten post
No i jestem w domu. Pierwszy dzien po Świętach poświęcam nicnierobieniu. Obijantus pospolitus :) Mam wprawdzie mnóstwo papierkowej roboty,ciuchy wołaja z wypchanego kosza, że "Przeciez nie moga już dłużej się w nim kisić!"...a ja nic...I dobrze jest mi z tym...o dziwo. Siedze sobie teraz w pidżamce, kawke popijam z nowego ekspressso...mmmmmm...pychota....i patrze przez okno jak krople deszczu niweczą przedświąteczne pucowanie szyb...Nie ja myłam :) Po pospiesznym powrocie do domu praktycznie nic nie robiłam...zreszta nie byłam w stanie z noga w bandażach. Ta sama sytuacja i to samo kolano co na moim pierwszym wyjeździe. Tylko wtedy...nie moglam sobie pozwolic na zjazd :(
W szpitalu zeskanowano mnie prawie w całości...poza głową która sie była zeskanowana dwa lata temu. Teraz sie czuje jakby podwójna :) Chyba w piatek ten skan wyślę do US...niech gada zamiast mnie.
Oj bzdury gadam :)
A poza tym drogie Opiekunkowo wszystko jest ok...na razie...
Dobrze byc w domu...kurcze :) nie myslałam że aż tak dobrze :)
Jest jednak drzazga w moim sercu...moja sąsiadka jest umierająca...54 lata...rak...Wiem że jej nie znacie ale westchnijcie za nią...
22 kwietnia 2014 10:40 / 1 osobie podoba się ten post
Wiedzialam ,Asik ,ze tak bez powodu bez słowa nas nie opuściłas.Co za wredota zawistna na Ciebie doniosła?Czytałam,że teraz jest lawina donosó do US.Niektórzy to ścierpieć nie moga ,że ktos inny ma kapkę lepiej:)
22 kwietnia 2014 10:47
kasia63

Wiedzialam ,Asik ,ze tak bez powodu bez słowa nas nie opuściłas.Co za wredota zawistna na Ciebie doniosła?Czytałam,że teraz jest lawina donosó do US.Niektórzy to ścierpieć nie moga ,że ktos inny ma kapkę lepiej:)

Kasiu :) jakas biedna dusza pewnie naskrobala ale nie wiem kto. Może i lepiej :) Co tam...Mam papiery na gewerbę, rozliczenie podatkowe tez...Poza tym...bedzie okazja żeby sie dowiedziec pewnych rzeczy bo pewnie by mi sie nie chcialo specjalnie do US jechac :) 
22 kwietnia 2014 11:37 / 1 osobie podoba się ten post
Asik

Kasiu :) jakas biedna dusza pewnie naskrobala ale nie wiem kto. Może i lepiej :) Co tam...Mam papiery na gewerbę, rozliczenie podatkowe tez...Poza tym...bedzie okazja żeby sie dowiedziec pewnych rzeczy bo pewnie by mi sie nie chcialo specjalnie do US jechac :) 

Nie zawsze ktoś życzliwy na nas doniósł. No, chyba że Ci jasno tak powiedzieli. Ja mam to szczęście, że mnie lubią w US
i też czasem dostaję zaproszenie na spotkanie. Wiem, że jest wszystko ok, więc psioczę, że dzień stracony na wycieczki :)))))