W domu

23 kwietnia 2014 20:14
kasia63

Mamuelka -w domu własnym sie nudzisz????No co Ty????

No niesamowite Kasiu prawda dziwne a jednakja musze byc cały czas na obrotach !!
23 kwietnia 2014 20:19 / 1 osobie podoba się ten post
Ech, och, a jaja jaj ....jestem w PL, ale odwiedzam Was i czytam, czytam
Mam remont u siebie i mojej "mamuśki", więc proszę wybaczcie za brak komentarzy.
23 kwietnia 2014 20:19 / 2 osobom podoba się ten post
Zakręcona Mamuela

No niesamowite Kasiu prawda dziwne a jednakja musze byc cały czas na obrotach !!

a z przyjaciolmi sie juz nawitalas?jak wracasz niedlugo to zegnac sie zacznij i czas szybciej zleci....
23 kwietnia 2014 22:49 / 14 osobom podoba się ten post
Witajcie kochani,nie wiedziałam gdzie się wypisać to wpadłam tutaj.Jestem po pogrzebie,po wizycie u notariusza,który pojedzie na wakacje zamiast mnie,bo skutecznie pozbawił mnie oszczedności.Wysiadłam z autobusu i razem z torba pojechałam pożegnac sie z tata,na drugi dzien miałam właściwą ceremonie był to Wielki piątek,ksiadz dowiedział się że pracuje za granica,więc przypomniało mu się że zapomniał dodatkowej opłaty do dzisiaj nie wiem za co,ale 300 dałam po drodze na cmentarz..Ceremonia trwała kwadrans z wiadomych wzgledów[święto przede wszystkim]byłam tak wykończona podrózą że było mi to na ręke,zresztą mój tata zawsze wolał treść niż forme,więc wszyscy umarli i żywi byli zadowoleni.Na cmentarzu moje ciotki zawodziły walczac o palme pierszeństwa.Moje córki co rusz pytały czy chce ciastko,cole a najstarsza miała piersiówke[nie jadłam, nie piłam prawie 2 dni,najzwyczajniej nie było kiedy]walcząc ze sobą zeby nie runać czekałam końca aż biedny klecha pełen skrupułów skończy żałobny elaborat.Mój biedny ojciec,a był to człowiek o ogromnym poczuciu humoru,przekręcal sie w grobie,wtórowałam Mu przebierając nogami i wydeptujac całkiem zgrabny dołek.Łzy cisnely mi sie do oczu,a że nie znosze pokazówek,walczyłam jak lwica ze swoją słabością,czuje że ktoś mnie szarpie,odwracam głowe a to jeden z moich wnuków,  Ewo,sory babciu,chłopaki chca Ci coś powiedzieć''nie bądż taka smutna,już nie długo,jeszcze tylko obiadek,a potem u w a g a     p   r   e  z  e  n   t   y ''   w promieniu 3 metrów wszyscy ryczeli ale ze śmiechu,a mój tata jeżeli tam był,to ryczał najgłośniej.To zdanie,stwierdzenie, uświadomiło mi,ze swiat widziany oczami pięciolatków jest taki prawdziwy,czysty,pozbawiony obłudy i taki cudownie prosty.Wszystko jest takie oczywiste,jabłko dojrzałe spada z drzewa,zepsute rzeczy sie wyrzuca,stary człowiek umiera,nie ma w tym rozpaczy a tylko nieunikniona kolej następujących po sobie zdarzeń,zdaje sobie sprawe że brzmi to jak bełkot chorego filozofa,ale wierzcie mi jest to balsam na moją zbolałą dusze,bo tak naprawde, nad czym tu rozpaczać,na pewno nie nad tymi którzy odchodza,raczej nad tymi którzy zostają.Może warto to przedyskutować,chętnie dowiem się co myślicie,za 2 dni będę już ''czynna''przeczytam wszystko,teraz wracam na swoje miejsce czyli do garów,matkowania,do prostych cudownych zajęć zwanych życiem.Do napisania Kochane Opiekunowo.
23 kwietnia 2014 22:50
U mnie w domku czas uplywa szybko ciut za szybko to co mialam na cito zalatwic omijam lapiduchow bo kasa sie kurczy a tak u mnie w domku dobrze,powoli aplikuje na castingi w sprawie pracy i niedlugo pewnie zawitam po drugiej stronie zycze urlopujacym milego urlopu a pracujacym szybko mijajajacych dni w pracy))))
23 kwietnia 2014 22:53
Ewerex trzymaj sie cieplutko teraz tobie zycze duzo spokoju wewnetrzenego)))
23 kwietnia 2014 22:54 / 1 osobie podoba się ten post
Gieronimo bo dziele lapka z corka odezwe sie wkrotce
23 kwietnia 2014 22:58
serce78

Gieronimo bo dziele lapka z corka odezwe sie wkrotce

Do  mnie też się kiedyś odezwij serduszko
24 kwietnia 2014 10:45
Dzien doberek z domku wczoraj tak sobie porozmyslałam i postanowiłam zaplanowac sobie czas zeby sie nie nudzic!! Aniu52 z przyjaciułmi mijam sie jak ja w domu to oni w DE!! A ci co w PL zabiegani zapracowani to juz nie to a nawet jak maja czas to tez maj swoje sprawy z całego tygodnia rodziny itp. No ale nie była bym soba zak bym cos nie wymysliła!! Wiec zaczynam zakupy wszystko co mi bedzie potrzebne do romontu mojego pokoju to ostatnia czesc w domku jaka trzeba zakonczyc mialam pozniej ale przyspiesze no i mysle ze od poniedziałku jak dobrze pojdzie zacznie sie cos dziac wiec czas ucieknie nie wiadomo kiedy!! I juz sie cieszcze hehehe cos głowa bedzie musziała pracowac!!! To zycze wszystkim miłego dnia wekendu :)))
24 kwietnia 2014 11:10 / 3 osobom podoba się ten post
Evvex

Witajcie kochani,nie wiedziałam gdzie się wypisać to wpadłam tutaj.Jestem po pogrzebie,po wizycie u notariusza,który pojedzie na wakacje zamiast mnie,bo skutecznie pozbawił mnie oszczedności.Wysiadłam z autobusu i razem z torba pojechałam pożegnac sie z tata,na drugi dzien miałam właściwą ceremonie był to Wielki piątek,ksiadz dowiedział się że pracuje za granica,więc przypomniało mu się że zapomniał dodatkowej opłaty do dzisiaj nie wiem za co,ale 300 dałam po drodze na cmentarz..Ceremonia trwała kwadrans z wiadomych wzgledów[święto przede wszystkim]byłam tak wykończona podrózą że było mi to na ręke,zresztą mój tata zawsze wolał treść niż forme,więc wszyscy umarli i żywi byli zadowoleni.Na cmentarzu moje ciotki zawodziły walczac o palme pierszeństwa.Moje córki co rusz pytały czy chce ciastko,cole a najstarsza miała piersiówke[nie jadłam, nie piłam prawie 2 dni,najzwyczajniej nie było kiedy]walcząc ze sobą zeby nie runać czekałam końca aż biedny klecha pełen skrupułów skończy żałobny elaborat.Mój biedny ojciec,a był to człowiek o ogromnym poczuciu humoru,przekręcal sie w grobie,wtórowałam Mu przebierając nogami i wydeptujac całkiem zgrabny dołek.Łzy cisnely mi sie do oczu,a że nie znosze pokazówek,walczyłam jak lwica ze swoją słabością,czuje że ktoś mnie szarpie,odwracam głowe a to jeden z moich wnuków,  Ewo,sory babciu,chłopaki chca Ci coś powiedzieć''nie bądż taka smutna,już nie długo,jeszcze tylko obiadek,a potem u w a g a     p   r   e  z  e  n   t   y ''   w promieniu 3 metrów wszyscy ryczeli ale ze śmiechu,a mój tata jeżeli tam był,to ryczał najgłośniej.To zdanie,stwierdzenie, uświadomiło mi,ze swiat widziany oczami pięciolatków jest taki prawdziwy,czysty,pozbawiony obłudy i taki cudownie prosty.Wszystko jest takie oczywiste,jabłko dojrzałe spada z drzewa,zepsute rzeczy sie wyrzuca,stary człowiek umiera,nie ma w tym rozpaczy a tylko nieunikniona kolej następujących po sobie zdarzeń,zdaje sobie sprawe że brzmi to jak bełkot chorego filozofa,ale wierzcie mi jest to balsam na moją zbolałą dusze,bo tak naprawde, nad czym tu rozpaczać,na pewno nie nad tymi którzy odchodza,raczej nad tymi którzy zostają.Może warto to przedyskutować,chętnie dowiem się co myślicie,za 2 dni będę już ''czynna''przeczytam wszystko,teraz wracam na swoje miejsce czyli do garów,matkowania,do prostych cudownych zajęć zwanych życiem.Do napisania Kochane Opiekunowo.

Jak umarł mój Tata, nie byłam na to przygotowana. Ja miałam 32 lata, a On był najzdrowszym człowiekiem, jakiego znałam. Zmarł nagle. Rozpaczałam strasznie. W dniu pogrzebu ksiądz w konfesjonale dał mi rozgrzeszenie, choć nie wypowiedziałam słowa. Po jakichś 2 tygodniach poszłam ponownie do spowiedzi i po dwóch słowach, że Tata nie żyje rozbeczałam się. Mądry ksiądz cierpliwie poczekał, aż złapię oddech i zadał mi pytanie: Jesteś wierząca, bo tu przyszłaś, więc powiedz mi, czemu płaczesz?  Pytanie było tak zaskakujące, że potok łez zatrzymał się. Masz rację Ewa, Umarły jest w niebie z Panem Bogiem, Jemu jest już dobrze, to nad sobą się użalamy, bo to nam będzie ciężko bez tego, który odszedł. Minęło 20 lat, ja tę naukę zapamiętałam na zawsze.
Współczuję Ci.
24 kwietnia 2014 11:43 / 2 osobom podoba się ten post
Jestem już w domciu, zmęczona. Napisałam powtarzanie we wspominkach Asika przez "ż" ale co tam. Widocznie jeszcze nie jadę autobusem - hehe. Zrobiłam co miałam zrobić a teraz chodzę taka niedobita. Ani spać ani się czymś konkretnym zająć. I tak będzie przez parę dni. Będę się włóczyć z kąta w kąt i wsysać swoje kąty. Dopiera jak moja pamięć energetyczna pozbędzie się DE to zacznę z radochą zajmować się tym, co mam w PL ;-))
 
Evvex przyznaje Ci rację, nie powinno się odchodzących "trzymać" swoimi łzami. Beczymy nad sobą, oni muszą spokojnie odejść. Taka kolej rzeczy ;-))
 
Kompletnie mnie dzisiaj zaskoczył telefon od mojej pierwszej podopiecznej. Byłam u niej 2,5 roku temu. Ponieważ zmieniałam wtedy agencję, to nie wróciłam do niej a wiem, że bardzo chciała. Okazało się, że jest teraz w Altersheimie niedaleko od domu jej siostry. Chciała wybadać co robię, czy jeszcze pracuję itd. Ale kompletnie mnie to zaskoczyło.
24 kwietnia 2014 13:25 / 2 osobom podoba się ten post
Mycha

Jestem już w domciu, zmęczona. Napisałam powtarzanie we wspominkach Asika przez "ż" ale co tam. Widocznie jeszcze nie jadę autobusem - hehe. Zrobiłam co miałam zrobić a teraz chodzę taka niedobita. Ani spać ani się czymś konkretnym zająć. I tak będzie przez parę dni. Będę się włóczyć z kąta w kąt i wsysać swoje kąty. Dopiera jak moja pamięć energetyczna pozbędzie się DE to zacznę z radochą zajmować się tym, co mam w PL ;-))
 
Evvex przyznaje Ci rację, nie powinno się odchodzących "trzymać" swoimi łzami. Beczymy nad sobą, oni muszą spokojnie odejść. Taka kolej rzeczy ;-))
 
Kompletnie mnie dzisiaj zaskoczył telefon od mojej pierwszej podopiecznej. Byłam u niej 2,5 roku temu. Ponieważ zmieniałam wtedy agencję, to nie wróciłam do niej a wiem, że bardzo chciała. Okazało się, że jest teraz w Altersheimie niedaleko od domu jej siostry. Chciała wybadać co robię, czy jeszcze pracuję itd. Ale kompletnie mnie to zaskoczyło.

24 kwietnia 2014 13:49
ORIM

Dla Ciebie tez mam nowy awatar
 
http://obrazki.4ever.eu/data/674xX/zabawne/rysunkowe/wymiana,-mysz,-czlowiek,-smieszne-128000.jpg

Orim, tego avatarka już kiedyś mi Romana pokazywała. Ja się nie zgadzam !!!  Ja jestem bardzo miła i grzeczna Mysz ;-)))  tylko czasami pyskuję. Ale tak ogólnie to łagodna jestem. 
 
 
24 kwietnia 2014 15:06 / 1 osobie podoba się ten post
witajcie kochane dziewczyny,ja juz jestem w swoim domku dojechalam klapnieta ale zarazem bardzo szczesliwa.moj synus wymyl mi wszystkie okna zmyl Balkon i podlogi ja weszlam do mieszkania to slicznie pachniala nie co u pdp.ja chociaz padnieta,poszlam kupic piekne kwiaty w koszyku na Balkon bo wydawal mi sie Taki pusty a jest duzy ,bo ma 5,5metra dlugosci.takze juz jestem szczesliwa.Ale od poniedzialku mialam pecha i dzisiej wchodzac do mojej sypialni uderzylam kolanem o kant mojego lozka ,no i kolano mnie boli oby jutro bylo lepiej.Pozdrawiam was i zycze milego popoludnia ,i zeby babcie wam nie marudzily.
24 kwietnia 2014 15:54 / 1 osobie podoba się ten post
Mirabella

witajcie kochane dziewczyny,ja juz jestem w swoim domku dojechalam klapnieta ale zarazem bardzo szczesliwa.moj synus wymyl mi wszystkie okna zmyl Balkon i podlogi ja weszlam do mieszkania to slicznie pachniala nie co u pdp.ja chociaz padnieta,poszlam kupic piekne kwiaty w koszyku na Balkon bo wydawal mi sie Taki pusty a jest duzy ,bo ma 5,5metra dlugosci.takze juz jestem szczesliwa.Ale od poniedzialku mialam pecha i dzisiej wchodzac do mojej sypialni uderzylam kolanem o kant mojego lozka ,no i kolano mnie boli oby jutro bylo lepiej.Pozdrawiam was i zycze milego popoludnia ,i zeby babcie wam nie marudzily.

Fajnie , ze juz jestes w domu. Na pewno jestes szczęśliwa wsród swoich. Ciesz sie domową atmosferą i zbieraj siły na następny wyjazd.