Na wyjeździe #6

28 marca 2014 14:48
carrie

Jowitko ja już to wszystko przerobiłam. Zostało tylko kuratorium . Ja tez mu ciągle powtarzam że nie ma czym i kim się przejmować. Ale ciężko bo to go boli. Tym bardziej ze on naprawdę nie siedzi nad ksiązkami. Po prostu wystarczy ze na lekcji slucha.

napewno jest mu cięzko ale on wie że ma wsparcie z twojej strony,poprostu jest zdolny i już i niech się nie przejmuje ćwierćmózgami bo to odchoruje ,postrasz panią kuratorium,ale wcześniej napisz na piśmie informacje do pani dyrektor żebyś miała podkładkę i zobaczysz jak szybko będą resgować wiem mój tato śp.był dyrektorem szkoły ,teraz znależli sobie innego kozła jesli to dziecko też coś w domu mówi to już jest was dwie walczcie a ile lat ma twoj syn
 
28 marca 2014 14:58 / 2 osobom podoba się ten post
carrie

Teraz się trochę uspokoiło bo tych dwóch chlopców znalazło sobie inną "ofiarę" . Co jakiś czas jednak wbijają mu tą szpilkę. Boli serce jak patrzę na łzy swojego dziecka:(

Musisz zrobić tak jak ci napisałam poniewaz jeśli twoje dziecko płacze z tego powodu to już jest żle,przewaznie chłopcy sie wtedy buntują i szukają czegoś żeby takim kolesią imponować a łzy to już zła oznaka pewnie jest bardzo uczuciowym chlopcem,myślę że jego koledzy czekają tylko na okazję i będzie powtórka.Może trzeba naprawdę ich nagrać i zgłosić nawet na policję ponieważ samo się to nie skończy.Pani dyrektor na samą myśl o wizytacji z kuratorium zacznie działać.Co to za śmieszni rodzice wypominają ci ze cię nie ma,to buraki jedne i właśnie że dlatego że cię nie ma bardzo interesujesz się swoim dzieckiem i potrafisz wyłapać jak coś jest nie tak.JESTEŚ SUPER MAMĄ I NIE WYRZUCAJ SOBIE NIC to ze tu pracujesz robisz dla dobra swojej rodziny myślę że co niektórych to boli w dupie to miej ja ci dopinguję walcz!!!
28 marca 2014 15:06
Carrrie ja przechodziłam to samo ze swoja corką... rozmowy z rodzicami i z nauczycielami nic nie pomogły.... córka nagrała wszystko na telefon i zgłosiłam to do Kuratorium a stamtąd sprawa od razu na policję bo okazuje się ,że to jest przestepstwo.... Dziewczyny Ci dobrze radzą walcz o swoje dziecko i o jego zdrowie psychiczne bo to odbije się na jego dalszym życiu uwierz mi....
28 marca 2014 15:10
11 lat , o policję też się już obiło bo jak to chlopcy grają w grę na komputerze i tam go ktoś straszył ze go znajdzie itp. Policja po zgloszeniu stwierdziła ze to mala szkodliwość spoleczna. Teraz syn po tym zdarzeniu nie gra już. Walczę ile wlezie. Pani pedagog z wychowawczynią stwuerdziły ze jest nadwrażliwy.
28 marca 2014 15:14
jowitaliber

napewno jest mu cięzko ale on wie że ma wsparcie z twojej strony,poprostu jest zdolny i już i niech się nie przejmuje ćwierćmózgami bo to odchoruje ,postrasz panią kuratorium,ale wcześniej napisz na piśmie informacje do pani dyrektor żebyś miała podkładkę i zobaczysz jak szybko będą resgować wiem mój tato śp.był dyrektorem szkoły ,teraz znależli sobie innego kozła jesli to dziecko też coś w domu mówi to już jest was dwie walczcie a ile lat ma twoj syn
 

O tym drugim nękanym dziecku dowiedziałam się teraz. 
28 marca 2014 15:16
carrie

11 lat , o policję też się już obiło bo jak to chlopcy grają w grę na komputerze i tam go ktoś straszył ze go znajdzie itp. Policja po zgloszeniu stwierdziła ze to mala szkodliwość spoleczna. Teraz syn po tym zdarzeniu nie gra już. Walczę ile wlezie. Pani pedagog z wychowawczynią stwuerdziły ze jest nadwrażliwy.

Ja na twoim miejscu już bym była w Kuratorium ... tutaj chodzi  o Twoje dziecko :( ja przez 2 miesiące rozmawiałam z dyrektorką i nauczycielami nie poskutkowała..... dopiero w kuratorium mnie wysłuchano i podjęto kroki...... nawet zapewniono córce psychologa dziecięcego .... 
28 marca 2014 15:18
To zamierzam wlasnie zrobić po powrocie.
28 marca 2014 15:37
carrie

O tym drugim nękanym dziecku dowiedziałam się teraz. 

szkoda twojego dziecka on ma dopiero 11 lat skoro on jest nadwrażliwy to panie w szkole są głupie proste widocznie wolą pracować z tymi co się nie uczą ,napisz meila do kuratorium i poinformuj a po powrocie tam jedz zobaczysz wszystko się ułoży.Napisz wszystko tak jak mówi ci serce matki i zobaczysz jak szybka reakcja będzie.Dziś dokuczają komu innemu a jutro komu.Moim skromnym zdaniem to mamy tu do czynienia z dziecmi z tzw,,dobrych domów,, Na policji złóż doniesienie i niech się coś dzieje i zobaczysz że zaczną działać powiedz im że Ty jako matka zgłaszasz nękanie i niech nie mówią że to mala szkodliwość ,bo jeśli odbije się to na zdrowiu syna to ty wyciągniesz z tego konsekfencje z nimi trzeba do skutku bo im się nie chce tyłka za biurka ruszyć to najlepiej tak powiedzieć następnym razem niech ci to na piśmie dadzą zawsze można dalej iść czyli prokurator itp.Dziwna jest reakcja szkoły informuj panią dyrektor.Dowiedziałam sie trzeba zrobić tak  złoż przez sekretariat szkoły pismo do Kuratorium napisz w nim wszystko i czekaj zobaczysz jak sie szybko sprawa potoczy i to ciebie będą prosić żebyś dała im szansę/pamiętej ze to musi być w dwóch egzemplarzach i potwierdzone /
28 marca 2014 15:46
Dziękuję Jowita za dobre rady:) Będę działać
28 marca 2014 15:56
carrie

Dziękuję Jowita za dobre rady:) Będę działać

Wspólczuję Ci z powodu synka,ale ja uważam ,ze to ciche przyzwolenie rodziców czyni z nich oprawców. Może mocne słowa,ale też przechodziłam w szkole rózne rzeczy .
W gimnazjum jedna z dziewczynek z klasy mojej córki była właśnie tak szykanowana jak Twój syn. Córa opowiadała mi o róznych "świniach" podkładanych dziewczynce,ale nic jej nie radziłam bo bałam się,ze ona też padnie ofiarą tych szykan. Moja córka sama wpadła na pomysł,żeby stanać w obronie tej dzieczynki jako jedyna z klasy. Sprawa miała final w gabinecie dyrektorki,mało brakowało żeby na policji sie nie skończylo. No i co się stało...mojej córki nikt nie szykanował,zostałam matką "bohaterki" hi,hi, a dziewczynka została przeproszona i oczyszczona ze wszytskich podejrzeń i szykan.
Mama tej Dziewczynki dziekowała mi ile razy się spotkałyśmy,trwalo to jeszcze rok. Powiedziala ,ze gdyby nie moja córka to mogłaby ta mała targnąć się na życie.
Ja myślę,że moze powinnaś pomysleć nad zmianą szkoły ,bo naprawdę ten uraz moze wlec się za nim całe życie.
Trzymam kciuki:)
28 marca 2014 16:04 / 1 osobie podoba się ten post
ivanilia40

Wspólczuję Ci z powodu synka,ale ja uważam ,ze to ciche przyzwolenie rodziców czyni z nich oprawców. Może mocne słowa,ale też przechodziłam w szkole rózne rzeczy .
W gimnazjum jedna z dziewczynek z klasy mojej córki była właśnie tak szykanowana jak Twój syn. Córa opowiadała mi o róznych "świniach" podkładanych dziewczynce,ale nic jej nie radziłam bo bałam się,ze ona też padnie ofiarą tych szykan. Moja córka sama wpadła na pomysł,żeby stanać w obronie tej dzieczynki jako jedyna z klasy. Sprawa miała final w gabinecie dyrektorki,mało brakowało żeby na policji sie nie skończylo. No i co się stało...mojej córki nikt nie szykanował,zostałam matką "bohaterki" hi,hi, a dziewczynka została przeproszona i oczyszczona ze wszytskich podejrzeń i szykan.
Mama tej Dziewczynki dziekowała mi ile razy się spotkałyśmy,trwalo to jeszcze rok. Powiedziala ,ze gdyby nie moja córka to mogłaby ta mała targnąć się na życie.
Ja myślę,że moze powinnaś pomysleć nad zmianą szkoły ,bo naprawdę ten uraz moze wlec się za nim całe życie.
Trzymam kciuki:)

Mądre słowa i super postawa córki ale jaka matka taka córka bolesne jest to ze to carri ma myśleć na zmianie szkoły.Dla mnie byłaby to ostateczność ja poprostu dałabym tak popalić za to nauczycielą i pani dyrektor że przypomniałyby sobie co to znaczy być pedagogiem a może na początek poprosić o zmianę klasy.Ci chłopcy są nieogarnięci i będą cały czas szukać kogoś na kim można pojeżdzić.Trzeba jeszcze porozmawiać z mamą tego drugiego dziecka i może wspólnie działać w kupie siła
28 marca 2014 16:18 / 1 osobie podoba się ten post
jowitaliber

Mądre słowa i super postawa córki ale jaka matka taka córka bolesne jest to ze to carri ma myśleć na zmianie szkoły.Dla mnie byłaby to ostateczność ja poprostu dałabym tak popalić za to nauczycielą i pani dyrektor że przypomniałyby sobie co to znaczy być pedagogiem a może na początek poprosić o zmianę klasy.Ci chłopcy są nieogarnięci i będą cały czas szukać kogoś na kim można pojeżdzić.Trzeba jeszcze porozmawiać z mamą tego drugiego dziecka i może wspólnie działać w kupie siła

Najgoresze jest to,ze pedagodzy zamiast ukierunkowywać dzieci pozytywnie ,sprzyjają patologiom. Jak można powiedzieć,ze dziecko jest nadwrazliwe? Ma dojśc do tragedii,zeby zmienili zdanie? Słyszało sie przecież o takich przypadkach i nikt z tego nie wyciaga wniosków. Niektórzy nauczyciele nie powinni mieć kontaktu z dziećmi.
28 marca 2014 16:25 / 1 osobie podoba się ten post
Też bym tutaj chciała stanąć trochę w obronie nauczycieli.
Wiadomo, że różni są - jedni się przejmą taką sytuacją, drudzy zbagatelizują.
No ale nie zawsze są w stanie sytuacji zaradzić.
Nie będą przecież chodzili za ofiarą prześladowania i jej pilnowali.
Żeby taką sytuację zażegnać potrzebna jest współpraca kilku stron - dzieci, ich rodziców, wychowawcy i pedagoga szkolnego. Jeżeli rodzice tych, co prześladują olewają sprawę, dzieciak się policji nie boi, bo już miał z nimi do czynienia i wie, że wiele mu nie zrobią, to trudno wtedy coś zrobić.
Można mieć nadzieję, że oprawca popadnie w dalsze konflikty z prawem i w rezultacie trafi do jakiegoś ośrodka - ale to wszystko trwa a taki gnojek w tym czasie terroryzuje szkołę.
Miałam też w mojej klasie sytuację nękania jednego ucznia i pomimo wielu spotkań z rodzicami, rozmów z pedagogami (rodzice nie chcieli zgłaszać sprawy na policję), współpracy wielu nauczycieli, którzy mieli oko na sprawców i ofiarę - to jednak się nie do końca udało. Niby przestali go terroryzować, ale za to podśmiechiwali się na każdym kroku, co dla tego chłopca wiadomo też było dokuczliwe, ignorowali go - został zupełnie wykluczony. No i w końcu zmienił klasę, chociaż tam też kolegów nie znalazł, ale za to nikt się z niego nie śmiał i nie zaczepiał.
28 marca 2014 16:36 / 2 osobom podoba się ten post
Wichurra opisujesz skrajności w szkole pewnie gimnazjalnej albi ponadgimnazjalnej,a dziewczyny piszą o dzieciach 4/5 klasistach,których mozna jeszcze uspokoic,wytłumaczyć im,najlepiej jakby to zrobili rodzice,np na zebraniu razem z dziecmi. No ale jak matka szykanowego dziecka mówi o tym wychowawczyni ,a ona stwierdza,że dziecko jest nadwrażliwe,to wybacz,ale ja bym nie chciała żeby tak pani uczyla moje dziecko. Nawet nie zaproponowała jakiegoś rozwiazania,nic nie podpowiedziala tylko "radż sobie matko sama"
. Wiem też ,ze są nauczyciele z powołania,którzy potrafią tak zaszczepić w dziecku pasję,że wyrasta na eksperta w jakiejś dziedzinie,no ale trzeba czuć swoją pracę:)
28 marca 2014 16:43
wichurra

Też bym tutaj chciała stanąć trochę w obronie nauczycieli.
Wiadomo, że różni są - jedni się przejmą taką sytuacją, drudzy zbagatelizują.
No ale nie zawsze są w stanie sytuacji zaradzić.
Nie będą przecież chodzili za ofiarą prześladowania i jej pilnowali.
Żeby taką sytuację zażegnać potrzebna jest współpraca kilku stron - dzieci, ich rodziców, wychowawcy i pedagoga szkolnego. Jeżeli rodzice tych, co prześladują olewają sprawę, dzieciak się policji nie boi, bo już miał z nimi do czynienia i wie, że wiele mu nie zrobią, to trudno wtedy coś zrobić.
Można mieć nadzieję, że oprawca popadnie w dalsze konflikty z prawem i w rezultacie trafi do jakiegoś ośrodka - ale to wszystko trwa a taki gnojek w tym czasie terroryzuje szkołę.
Miałam też w mojej klasie sytuację nękania jednego ucznia i pomimo wielu spotkań z rodzicami, rozmów z pedagogami (rodzice nie chcieli zgłaszać sprawy na policję), współpracy wielu nauczycieli, którzy mieli oko na sprawców i ofiarę - to jednak się nie do końca udało. Niby przestali go terroryzować, ale za to podśmiechiwali się na każdym kroku, co dla tego chłopca wiadomo też było dokuczliwe, ignorowali go - został zupełnie wykluczony. No i w końcu zmienił klasę, chociaż tam też kolegów nie znalazł, ale za to nikt się z niego nie śmiał i nie zaczepiał.

popieram to co piszesz ale nie można mówić że dziecko jest nadwrazliwe są rózne dzieci a skoro już zostalo  to stwerdzone - pytam co wychowawca zaproponował rodzicom chłópca żeby poczuło się komfortowo i dlaczego to on ma przed nimi uciekać .Dla mnie jest to nie do pojęcia na co czekaja bo potem nie daj boże będzie szukanie winnych i twierdzenie że nic nie wiedzieliśmy co w naszym społeczeństwie jest normalnei zwalanie winny na matkę że jej nie byłó bo praca jest ważniejsza i pewnie nie mial się komu wyzalić itp.Jeszcze raz powtarzam sprawa musi trafić do kuratorium poparta dowodami.Policja tez zacznie działać,każdy teraz się o stołek boi tylko trzeba wszystko na piśmie zgłaszać i czekać na odpowiedz.Zawsze można też poradzić się jakiegoś adwokata co z tym fantem zrobić koszt porady nie jest aż tak wielki.