Na wyjeździe #6

28 marca 2014 17:00
ivanilia40

Wichurra opisujesz skrajności w szkole pewnie gimnazjalnej albi ponadgimnazjalnej,a dziewczyny piszą o dzieciach 4/5 klasistach,których mozna jeszcze uspokoic,wytłumaczyć im,najlepiej jakby to zrobili rodzice,np na zebraniu razem z dziecmi. No ale jak matka szykanowego dziecka mówi o tym wychowawczyni ,a ona stwierdza,że dziecko jest nadwrażliwe,to wybacz,ale ja bym nie chciała żeby tak pani uczyla moje dziecko. Nawet nie zaproponowała jakiegoś rozwiazania,nic nie podpowiedziala tylko "radż sobie matko sama"
. Wiem też ,ze są nauczyciele z powołania,którzy potrafią tak zaszczepić w dziecku pasję,że wyrasta na eksperta w jakiejś dziedzinie,no ale trzeba czuć swoją pracę:)

Nie no - ja tak tylko ogólnie piszę, żeby zwrócić uwagę, że czasami nauczyciel naprawdę niewiele jest w stanie zdziałać. Nie odnoszę się do konkretnej sytuacji.
Może ja sama jestem przewrażliwiona:) no ale swojego czasu czytałam komentarze np. na onecie pod każdym artykułem dotyczącym nauczycieli i to włosy dęba stawały. I tak nie do końca skrajności opisuję - w mojej klasie w sumie do rękoczynów nie dochodziło - na początku tego ucznia koledzy popychali (to udało się wyeliminować), na wuefie mu ubranie schowali, śmiali się z niego na każdym kroku, zabierali i chowali różne rzeczy. No i porozmawiasz jako wychowawca ze sprawcami, porozmawiasz z rodzicami, jeżeli sytuacja się nie uspokaja znowu rozmawiasz, przewidziane w regulaminie szkoły kary wymierzasz - no ale jak to nie skutkuje, to co wiele można zrobić? Jeżeli rodzic sprawcy nie ma wpływu na zachowanie dziecka, to nie oszukujmy się, że nauczyciel będzie miał. A na policję też chowania rzeczy i wyśmiewania nie zgłosisz, bo to na policję się jeszcze nie kwalifikuje, a dla dziecka jest dokuczliwe.
 
Dodam jeszcze, że kiedy zaczęły się te kłopoty w mojej klasie (nie tylko w sumie te, bo dostałam kilku "spadochroniarzy", którzy gdzieś mieli szkołę, byli agresywni do innych, przeszkadzali w prowadzeniu lekcji, nie nosili w ogóle zeszytów i podręczników) to zapisałam się na takie wielogodzinne warsztaty o pracy z taką właśnie trudną grupą - poświęciłam na to kilka weekendów, później wprowadziłam ciąg godzin wychowawczych, gdzie właśnie w formie warsztatów przerabialiśmy temat agresji, wykluczenia itd, próbowałam zintegrować klasę poprzez wspólne przedsięwzięcia pozalekcyjne - ogniska, kręgle, wyjazdy do kina. Zorganizowałam spotkania rodziców z pedagogiem i dyrektorem, z rodzicami poszkodowanego ciągle na telefonie wisiałam. No i co to dało? Niemal nic - chłopak i tak był wykluczony, tyle że teraz po  ciuchu wysmiewany i ignorowany, spadochroniarze pozostali takimi, jacy byli. Wprawdzie rodzice tego chłopaka szykowanego niby byli mi wdzięczni za podjęte kroki, ale tak naprawdę to nie wiem, co w domu mówili między sobą - może też, że nic nie zrobiłam, żeby sytuację poprawić. 
 
28 marca 2014 17:03 / 1 osobie podoba się ten post
Dyrekcja tej szkoły i pedagog sa do bani!!!Kuratorium też ma w nosie.Moim zdaniem powinnaś zacząc z nimi inaczej rozmawiać -nie z pozycji matki krzywdzonego dziecka tylko z pozycji matki wymagającej natychmiastowej interwencji!!!!Postrasz ,że do mediów pojdziesz i rozdmuchasz sprawę.Napisz do Rzecznika Praw Dziecka,podaj dane szkoły-to bardzo rozsądny facet,jak do szkoły wpadnie jedna czy druga kontrola to się ruszą z tych cieplych posadek.Jesli chodzi o policję to trafials na jakiegos debila-nękanie to nie jest znikoma szkodliwośc spoleczna-nękanie spokojnie można pod stalking podciągnąć-dorosłą osoba może za to pójśc siedzieć ,a niepelnoletnia dostać kuratora.Idź jeszcze raz!!!Zażadaj rozmowy z kims wyższym stopniem ,żebyś na tego samego dyżurnego nie trafiła.Nie daj sie zbyć!!!Powodzenia!:):):)
28 marca 2014 17:37
wichurra

Nie no - ja tak tylko ogólnie piszę, żeby zwrócić uwagę, że czasami nauczyciel naprawdę niewiele jest w stanie zdziałać. Nie odnoszę się do konkretnej sytuacji.
Może ja sama jestem przewrażliwiona:) no ale swojego czasu czytałam komentarze np. na onecie pod każdym artykułem dotyczącym nauczycieli i to włosy dęba stawały. I tak nie do końca skrajności opisuję - w mojej klasie w sumie do rękoczynów nie dochodziło - na początku tego ucznia koledzy popychali (to udało się wyeliminować), na wuefie mu ubranie schowali, śmiali się z niego na każdym kroku, zabierali i chowali różne rzeczy. No i porozmawiasz jako wychowawca ze sprawcami, porozmawiasz z rodzicami, jeżeli sytuacja się nie uspokaja znowu rozmawiasz, przewidziane w regulaminie szkoły kary wymierzasz - no ale jak to nie skutkuje, to co wiele można zrobić? Jeżeli rodzic sprawcy nie ma wpływu na zachowanie dziecka, to nie oszukujmy się, że nauczyciel będzie miał. A na policję też chowania rzeczy i wyśmiewania nie zgłosisz, bo to na policję się jeszcze nie kwalifikuje, a dla dziecka jest dokuczliwe.
 
Dodam jeszcze, że kiedy zaczęły się te kłopoty w mojej klasie (nie tylko w sumie te, bo dostałam kilku "spadochroniarzy", którzy gdzieś mieli szkołę, byli agresywni do innych, przeszkadzali w prowadzeniu lekcji, nie nosili w ogóle zeszytów i podręczników) to zapisałam się na takie wielogodzinne warsztaty o pracy z taką właśnie trudną grupą - poświęciłam na to kilka weekendów, później wprowadziłam ciąg godzin wychowawczych, gdzie właśnie w formie warsztatów przerabialiśmy temat agresji, wykluczenia itd, próbowałam zintegrować klasę poprzez wspólne przedsięwzięcia pozalekcyjne - ogniska, kręgle, wyjazdy do kina. Zorganizowałam spotkania rodziców z pedagogiem i dyrektorem, z rodzicami poszkodowanego ciągle na telefonie wisiałam. No i co to dało? Niemal nic - chłopak i tak był wykluczony, tyle że teraz po  ciuchu wysmiewany i ignorowany, spadochroniarze pozostali takimi, jacy byli. Wprawdzie rodzice tego chłopaka szykowanego niby byli mi wdzięczni za podjęte kroki, ale tak naprawdę to nie wiem, co w domu mówili między sobą - może też, że nic nie zrobiłam, żeby sytuację poprawić. 
 

wichura ale ty podjęłaś jakieś kroki a tu takst nadwrazliwy jest no nie każdy musi być gierojem ale trzeba coś próbować zrobić myślę że można a nawet trzeba to dziecko samo sobie z tym nie poradzi dobrze że ma dobry kontakt z matką i mówi jej a dla chłopca nie jest to łatwe wiem coś o tym.matka pisze ze jest znęcanie psychiczne i fizyczne to nie jest błacha sprawa z fizycznego można obdukcję zrobić i wtedy będą dowody a psychiczne to tylko to biedne dziecko wie co czuje nieraz jest gorsze od fizycznego
28 marca 2014 17:43
jowitaliber

wichura ale ty podjęłaś jakieś kroki a tu takst nadwrazliwy jest no nie każdy musi być gierojem ale trzeba coś próbować zrobić myślę że można a nawet trzeba to dziecko samo sobie z tym nie poradzi dobrze że ma dobry kontakt z matką i mówi jej a dla chłopca nie jest to łatwe wiem coś o tym.matka pisze ze jest znęcanie psychiczne i fizyczne to nie jest błacha sprawa z fizycznego można obdukcję zrobić i wtedy będą dowody a psychiczne to tylko to biedne dziecko wie co czuje nieraz jest gorsze od fizycznego

Absolutnie przyznaję Ci rację. 
Nie może być tak, że nauczyciel bagatelizuje sprawę.
Piszę po prostu, żeby pokazać też tego typu sprawy z drugiej strony:)
28 marca 2014 17:50
wichurra

Absolutnie przyznaję Ci rację. 
Nie może być tak, że nauczyciel bagatelizuje sprawę.
Piszę po prostu, żeby pokazać też tego typu sprawy z drugiej strony:)

i ja tez cie rozumiem bo pracowałaś w tym środowisku ale krew mnie zalewa że z takimi gnojami nie można sobie poradzić musi być jakiś sposób tylko trzeba działać.Mój syn ma 14 lat i wczoraj mi powiedział że afera w szkole bo jeden z uczniów uderzył nauczycielkę w brzuch bo zwróciła mu uwagę/wstyd się przyznać ale to mój chrześniak ale to tylko dlatego że jego mama bardzo młodo zaszła w ciążę i nie miała kogo na chrzesną poprosić/zaraz do szkoły polcja przyjechała ten chłopiec nie ma od kogo dobrych przykładów czerpać i tak się to kończy.Po co zmuszać do chodzenia do szkoły gimnazjum nie jest obowiązkowe
28 marca 2014 18:04
jowitaliber

i ja tez cie rozumiem bo pracowałaś w tym środowisku ale krew mnie zalewa że z takimi gnojami nie można sobie poradzić musi być jakiś sposób tylko trzeba działać.Mój syn ma 14 lat i wczoraj mi powiedział że afera w szkole bo jeden z uczniów uderzył nauczycielkę w brzuch bo zwróciła mu uwagę/wstyd się przyznać ale to mój chrześniak ale to tylko dlatego że jego mama bardzo młodo zaszła w ciążę i nie miała kogo na chrzesną poprosić/zaraz do szkoły polcja przyjechała ten chłopiec nie ma od kogo dobrych przykładów czerpać i tak się to kończy.Po co zmuszać do chodzenia do szkoły gimnazjum nie jest obowiązkowe

http://www.bip.krakow.pl/?id=347
 
 
Mylisz się Jowitka-w PL obowiązek szkolny i obowiązek nauki obowiązuje do ukończenia 18roku życia-wyjaśnienia w linku ,który wkleiłam.Ciekawe jest ze sa to dwa rózne pojęcia:)Tego nie wiedziaalm-ale łączą sie ze sobą.W skrocie oznacza to ,że dziecko ma obowiązek uczyć się do 18stki,niekoniecznie w murach szkolnytch/nauczanie indywidualne/-niespełnianie tego obowiązku skutkuje karami dla jego opiekunów prawnych...
28 marca 2014 18:04
Zmiana klasy nie wchodzi w grę bo to jedyna klasa sportowa a syn bez sportu to jak ryba bez wody. Zmienić szkołę też nie chce bo tam też oprócz tych dwóch nekających ma przyjaciół ktorzy nieraz się za nim wstawili. Głebszy problem jest w tym ze to rodzice mają to gdzieś. Oni uwazaja ze nic się nie dzeje. Zwalajac winę na mojego syna. Ale teraz doszlo kolejne dziecko. Gdy wroce to porozmawiam z rodzicami tego dziecka i mam nadzieje ze razem cos zdzialamy.
28 marca 2014 18:17
dziewczyny mam pytanie czy z telefonu stacjonarnego w niemczech będę mogła też za darmo zadzwonić na numer budki telefonicznej w Polsce bo ten numer jakiś dziwny
28 marca 2014 18:20
jowitaliber

dziewczyny mam pytanie czy z telefonu stacjonarnego w niemczech będę mogła też za darmo zadzwonić na numer budki telefonicznej w Polsce bo ten numer jakiś dziwny

Tak-jak jeszcze nie mialam w domu stacjonarnegop to dzwoniłam na budkę w PL/0048/kierunkowy miasta/ i nr budki
28 marca 2014 18:22
kasia63

Tak-jak jeszcze nie mialam w domu stacjonarnegop to dzwoniłam na budkę w PL/0048/kierunkowy miasta/ i nr budki

kasia ale ten numer to zaczyna się 801 dlatego zwątpiłam czy mogę zadzwonić żeby potem nie byłó
28 marca 2014 18:27
jowitaliber

kasia ale ten numer to zaczyna się 801 dlatego zwątpiłam czy mogę zadzwonić żeby potem nie byłó

Bo one tak sie zaczynaja na 801 własnie.Wpisz ją w net i miejscowośc to znajdziesz i moze uda ci się namierzyc jak sie płaci za to połączenie.Ja dzwoniąłm normalnie z niemeickiego stacjonarnego i dziadek nic sie nie żalił ,że drożej ,tam była tania linia do PL/Country Flatt,za 3,99/mc/ /Ale to było 4 lata temu prawie ,może sie cos pozmieniało z płatnościami.
28 marca 2014 18:27
jowitaliber

kasia ale ten numer to zaczyna się 801 dlatego zwątpiłam czy mogę zadzwonić żeby potem nie byłó

Bo one tak sie zaczynaja na 801 własnie.Wpisz ją w net i miejscowośc to znajdziesz i moze uda ci się namierzyc jak sie płaci za to połączenie.Ja dzwoniąłm normalnie z niemeickiego stacjonarnego i dziadek nic sie nie żalił ,że drożej ,tam była tania linia do PL/Country Flatt,za 3,99/mc/ /Ale to było 4 lata temu prawie ,może sie cos pozmieniało z płatnościami.
28 marca 2014 18:28
kasia63

http://www.bip.krakow.pl/?id=347
 
 
Mylisz się Jowitka-w PL obowiązek szkolny i obowiązek nauki obowiązuje do ukończenia 18roku życia-wyjaśnienia w linku ,który wkleiłam.Ciekawe jest ze sa to dwa rózne pojęcia:)Tego nie wiedziaalm-ale łączą sie ze sobą.W skrocie oznacza to ,że dziecko ma obowiązek uczyć się do 18stki,niekoniecznie w murach szkolnytch/nauczanie indywidualne/-niespełnianie tego obowiązku skutkuje karami dla jego opiekunów prawnych...

Tylko taki łobuz nie ma szans na nauczanie indywidualne.
To trzeba być niezdolnym do przychodzenia do szkoły, lub cierpieć na schorzenia, które naukę w szkole utrudniają.
28 marca 2014 18:31
carrie

Zmiana klasy nie wchodzi w grę bo to jedyna klasa sportowa a syn bez sportu to jak ryba bez wody. Zmienić szkołę też nie chce bo tam też oprócz tych dwóch nekających ma przyjaciół ktorzy nieraz się za nim wstawili. Głebszy problem jest w tym ze to rodzice mają to gdzieś. Oni uwazaja ze nic się nie dzeje. Zwalajac winę na mojego syna. Ale teraz doszlo kolejne dziecko. Gdy wroce to porozmawiam z rodzicami tego dziecka i mam nadzieje ze razem cos zdzialamy.

Jak jest to klasa sportowa, to wychowawca (zakładam, że jest to wuefista) ma większe pole do działania. Obserwowałam, jak w mojej szkole radzono sobie z problemami w takich klasach. Może to być wykluczenie na jakiś czas z brania udziału w zawodach, wykluczenie z trenowania, podczas, gdy reszta grupy trenuje, rozgrywa mecz, delikwent biega dookoła boiska. I oczywiście groźba przeniesienia do normalnej klasy.   
A jako, że młodzieży przeważnie bardzo zalezy na sporcie, na byciu częścią drużyny to te kary się sprawdzają.