Mi też zdarzyło się spotkac dwie Panie ale one tu miszekają,przesympatyczne osóbki jedna po 70tce a druga to jej córka.Porozmawiałayśmy sobie miło ja oczywiście pożaliłam sie jak mi żle na początku itd.Opowiedziałyśmy z jakich stron Polski jesteśmy i rozstałyśmy się.Następnie ktoregoś tam dnia ruszyłam moją pedałówka do centrum.Przechodziłam obok innych dwóch wypindrowanych ok 50tki opiekunek ach ..lekko zwolniłam bo sobie pomyslałam ,,o Gośka potencjalne koleżanki ,zawolnij i działaj,, .Oczywiście moja morda nigdy nie przestaje się uśmiechać ,juz chcę zagadać Panie (idące pod rączkę )zmierzyły mnie jak byk rzeżnika i odechciało mi się.....Już wolę żyć w przyjażni z moim rowerkiem.Szkoda ale co zrobić ...kawę piję z wami ,spcer z rowerkiem więcej już nie trzeba mi..
