Na wyjeździe #6

23 marca 2014 22:03 / 4 osobom podoba się ten post
romana

Giunta nie zabija tylko odchudza!!!! Ale oznacza to prawie to samo dla łasuchów!
 
Zaprzyjaźnij się Giunta z jakimś Kenijczykiem, to Cię nauczy jak wygrać i zrobimy balangę dla opiekunek. Niesamowici są Afrykanie - ostatnio nawet gdzieś w dolnośląskim wygrali co prawda coś mniejszego niż maraton, lecz w czasie nie do pokonania dla Europejczyków. 
 
Kurczę, czy nazwy mieszkańców kontynentów pisze się dużą literą? Coś mi mózg tępieje na tej bawarskiej prowincji...   

Zaraz wrzucę w neta ogłoszenie: "Poznam Kenijczyka..." ;)
23 marca 2014 22:03 / 4 osobom podoba się ten post
romana a myślisz że nie zaliczałam kryzysu?że nie chciałam rzucić wszystkiego w cholerę? że byłam wku..na swój kraj,że tak się starałam i wielkie g. z tego mam i się wycieram u  obcych staruchów za granicą? tak tak staruchów...nie będę używała eufemizmów do określenia stanu w permamentym wku..wie.Sinusoida wpisana jest w życie, wypalenie zawodowe też.Ale,że sami nadajemy kierunek w jakiś sposób co ma się dziać, to się dzieje.Porównując swoje życie do innych, do rodziny czy sąsiadów to na pewno nie jest zwyczajne.Ja nie traktuje tej pracy jak wyrok z dożywociem.Przyjdzie moment i znowu coś się zmieni.Narazie żyje tu i teraz i nie wybiegam dalej do przodu niź do jutra.I staram się uczyć być egoistką.Nie chcę Alzheimerów i wstawania w nocy.Nie nadaję się do tego.Na szczęście nie brakuje też troche lżejszych przypadków do opieki.Może mam farta? nie wiem.Sporo dziewcząt tu pisze pamiętniki.Sama mam sporo nabazgrolone.Chciałam wrzucić...ale za dużo w tych pisaninach jest rozkminiania i rozkładania na czynniki życia i moich decyzji.Trochę za bardzo dołujące.Wystarczą poskarżyjki.
23 marca 2014 22:07 / 2 osobom podoba się ten post
giunta

Zaraz wrzucę w neta ogłoszenie: "Poznam Kenijczyka..." ;)

Może wreszcie miałabyś konkurencję do biegania hi,hi
23 marca 2014 22:09 / 9 osobom podoba się ten post
Właśnie, powagi dość na co dzień. Lepiej głupoty popisać bo one odstresowują, przynajmniej mnie.
23 marca 2014 22:13 / 5 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Może wreszcie miałabyś konkurencję do biegania hi,hi

Albo lepszą motywację. Gdyby na przykład był przystojny, mógłby uciekać a ja bym go goniła ;)
23 marca 2014 22:18 / 1 osobie podoba się ten post
Ok niech bedzie tu,babka goni mnie do roboty wiec nie mam kiedy sie spotykac,raz nawet dostalam opierdal ze za duzo sobie pozwalam z tym wychodzeniem ,ale co taam ,dzis tez mialam randke ale taką krótką zeby sie nie narazic.....nie wiem co z tą miłoscią dalej bedzie ale co mam do stracenia? no nie? życia juz nie duzo zostało więc trzeba korzystać
23 marca 2014 22:22 / 12 osobom podoba się ten post
Wiecie dziewczyny , jak już mowa o zmianach to ja wzięłam się za siebie w maju rok temu.Zaczęłam od tego , że moja waga sięgała 96 kg , nogi puchły , żyć się nie chciało.Powiedziałam stop.Dieta ŻP , czyli po prostu ,,żryj połowę" , moze nie tak od razu ale ograniczyłam słodycze i pojadanie po kolacji.Do kompletu kijki , no bo z taką wagą nie ubiegłabym 25 metrów.Codziennie dalej i w szybszym tempie.Żeby się szybko maszerowało dołożyłam mp3 z taką muzyką , że przy niej nogi same idą .Po 3 miesiącach było 0 kg mniej .Jeżdżę do DE 3/1.Kolejne 3 miesiace dołożyłam chodakowską brzuszki , ale z ugiętymi kolanami , w końcu mam 50 lat i nie wszystko da się wykonać .Poszły kolejne 9 kg.Te spacery z kijami to 8-9 km dziennie w czasie wolnym.Jestem pod koniec kolejnych 3 mies. , moja waga to 68kg , mój rozmiar z 48 zjechał na 40-42.
Czuję się super , chodzę nadal codziennie.A jak padał deszcz to jeździłąm na basen , ok 50-60 długości.A żeby jeszcze poprawić sobie samopoczucie pozbyłam się męża pijaka , stwierdziłam , że dzieci wykształciłam , więc dalej muszą radzić sobie same , teraz pora żeby zrobić coś dla siebie , no i robię.Teraz usilnie próbuję wyrwać się z tej w deprechę wpędzającej pracy , to jest teraz mój cel , jak go osiągnę poszukam następnego , nie wiem jeszcze co to będzie , ale go znajdę.......Przeczytałam wczoraj o kryzysie wieku średniego , może i jest w tym coś na rzeczy , ale mnie nakręciło pozytywnie , więc nie ma co się bać....
23 marca 2014 22:24
No ale jeszcze trochę i będziesz swoje kwiatuszki w ogródeczku pielęgnowała. A ja jeszcze miesiąc zostaję i jakoś musze sobie do główki naładowac, że ma być ok ;-)))
23 marca 2014 22:25
Zrobiłam tam błąd po 1-wszych 3 miesiącach było 9 kg mniej i tak co 3 mies , w PL nie chodziłam bo nie było czasu , ale nie objadałam się.
23 marca 2014 22:26 / 1 osobie podoba się ten post
carrie

Szefuncio kazał na wyjeżdzie:):)

No to ja już nie wiem kogo słuchać . Mój prywatny , domowy szefuńcio , za każdym razem jak jechałam do D. to mi na wyjeżdzie zabraniał  a nie kazał  !!! )))))
23 marca 2014 22:28 / 7 osobom podoba się ten post
Przeżyłam urodziny . Przyznam się, ze jestem dość pozytywnie zaskoczona. Oczywiście byłam tam ciekawym zjawiskiem, ale wszyscy byli bardzo sympatyczni. Przyjęcie odbywało się w pięknej restauracji, a samych gości było ponad 40 osób. Każdy miał przydzielone miejsce, a informował o tym zając, z kokardką, na którym było imię . Oczywiście moje imię napisali Anetta, ale nie wyprowadzałam ich z błędu. Każdy dostawał później tego zajączka, to był bardzo miły akcent. Sama uroczystość niesamowicie mi się podobała, było dużo muzyki i to takiej wzruszającej. Śpiewała żona dla jubilata, jego córka, wnuki. Później każdy z nas dostał tekst 2 piosenek i śpiewaliśmy wszyscy razem. Na gitarze, saksofonie i organach przygrywały wnuki. Przy "naszym" stoliku siedziało bardzo miłe towarzystwo, zresztą co chwilkę się ktoś dosiadał. Buzie nam się nie zamykały, obgadaliśmy wszystko, nawet sytuację polityczną . Babcia mi troszkę psuła atmosferę, ale postanowiłam dobrze się bawić. Ona co chwilkę wołała kelnerkę, bo zmieniały się jej co 5 minut upodobania kulinarne, a z herbatą już przesadzała, za gorąca, za ciemna, za zimna... Przy jedzeniu na minutkę opuściłam rękę na kolano, wychwyciła to momentalnie i podniosła mi dłoń ... cóż etykieta...
Rodzina Babci patrzyła na wszystko z pobłażaniem, w sumie dobrze, że Jej nie słyszeli, bo szeptała w zasadzie tylko do mnie. Niektóre słowa nie nadają się do cytowania, a padały głównie pod adresem synowej "ta kanalia" to chyba było najłagodniejsze określenie, a synowa to niesamowicie życzliwa osóbka, no ale zarekwirowała Jej syna .
Nie piłam żadnych trunków, za to Babcia całkiem chętnie i później koniecznie chciała po drodze wysadzić kierowcę, a sama usiąść za kierownicą . W domu był ciąg dalszy "gorzkich żali", ale puszczałam to mimo uszu, komentując Jej złośliwości tym, że powinna się cieszyć, bo przynajmniej syn się Jej udał , na co Babcia mi skwapliwie potakiwała .
I tak minął mi kolejny dzień tutaj, o jeden dzień znów bliżej do domku
23 marca 2014 22:41 / 3 osobom podoba się ten post
O! gdzie miłość stawia siatki,
Nie figlujcie, moje dziatki!
Bo z miłością figlów nie ma:
Jak was złapie, to zatrzyma!

[Aleksander Fredro]




23 marca 2014 22:41 / 1 osobie podoba się ten post
Polneta

Wiecie Co..mnie zwykle niedziela kojarzyła się z dołem.Bo nie wiadomo co robić, bo wszystko tak samo, bo w poniedziałek do pracy.A teraz? teraz świętuję niedzele, bo w ten dzień mam trochę więcej wolnego i celebruję każdą minutę.O np tak i naprawdę to doceniam.Wiem, wiem...za jakiś czas będę marudzić,że to samo,że coś tam coś tam.Ale to później.Narazie bateria trochę podładowana.Nie mam wyjścia.I tak pracować trzeba.A lepiej pracować i mieć za co żyć, niż ambitnie pracować i nie mieć nawet na buty..bo wszytko poszło na rachunki.Popatrze na dziadków...czy to naprawdę ważne co kto robi w życiu?? na emeryturze jest wszystko Egal.:-P A że dziś tak fotkowo lecę to jeszcze jedno na koniec

Aachen?
23 marca 2014 22:45 / 3 osobom podoba się ten post
Jak juz pisalam pisze pamietnik tyt, ,,pamietniki z de,, a milosc to poznałam wczesniej w internecie z dortmundu ,ale wiecie jak to jest przez internet ,nie wydawał sie ani przystojny i strasznie mnie wkurzał ,ale jak przyjechałam i nie mogłam sie dodzwonic do Andreii to musiałam zapukac do niego ,no i przyjechał po tygodniu mojego pobytu w niedziele na poczatku marca chyba to był 8 marzec mniejsza z tym ,wiec jak go zobaczyłam to byłam w szoku,przystojny ,usmiechniety,szarmancki,no wymarzony facet ,mogłby zarwac niejedną małolate
23 marca 2014 22:53
Przeczołgaj go trochę, bo jeśli jest taki boski, to może rozpuszczony jak dziadowski bicz przed panie chętne do dawania bez oporów swoich wdzięków... A zołza stanowi dla prawdziwego mężczyzny niezłe wyzwanie. Tak mniemam, a jeśli niesłusznie, to mię bardziej doświadczone koleżanki poprawią.
 
Kurczę, ale boli mnie kark od siedzenia przed kompem ponad 4 godziny. Dobrze, że mam tylko jeden...