Na wyjeździe #7

08 kwietnia 2014 16:13
wichurra

Z Pflegegeld mojemu dziadkowi nie odejmują. Przy Pflegestufe II należą mu się rękawiczki jednorazowe, środki dezynfekujące i pewnie też pieluchy (nie jestem pewna, bo z tego nie korzystamy) w kwocie do 31 euro miesięcznie. Biorę z apteki te rzeczy i z Pflegegeld nic nie jest odciągane.
 
Sprostowanie - doczytałam w Internecie i pieluchy nie zaliczają się do rzeczy, które w ramach tych 31 euro można brać za darmo z apteki. 
 

Mojej poprzedniej Pdp,właśnie za pieluchy było z Pflegegeld odciągane,a za wkładki,czy pieluchomajtki,to tylko częściowo pokrywa kasa chorych i trzeba dopłacać.
08 kwietnia 2014 16:17 / 1 osobie podoba się ten post
Marnie widze przyszlosc tego chłopaka o ile ktos nim porzadnie nie wstrząśnie.Mezowi wydaje sie ze problemy znikna jesli nie bedzie ich dostrzegał,ale one nie znikną,a wręcz bedą narastac.Jestes w niezręcznej sytuacji bo to nie twoj syn biologiczny,ale jak jest z prawami rodzicielskimi,skoro wychowujesz go od lat...?
08 kwietnia 2014 16:23
greenandy

Marnie widze przyszlosc tego chłopaka o ile ktos nim porzadnie nie wstrząśnie.Mezowi wydaje sie ze problemy znikna jesli nie bedzie ich dostrzegał,ale one nie znikną,a wręcz bedą narastac.Jestes w niezręcznej sytuacji bo to nie twoj syn biologiczny,ale jak jest z prawami rodzicielskimi,skoro wychowujesz go od lat...?

Też jestem tego zdania ,że z dzieciaka nic dobrego nie będzie jeżeli nikt nim nie wstrząśnie . Mąż tak jak piszesz nie dostrzega problemu . Prawa rodzicielskie ma ojciec , a matka ma ograniczone . Ja wychowuje dzieci meża już 5 lat
08 kwietnia 2014 16:33 / 4 osobom podoba się ten post
alinka1339

Też jestem tego zdania ,że z dzieciaka nic dobrego nie będzie jeżeli nikt nim nie wstrząśnie . Mąż tak jak piszesz nie dostrzega problemu . Prawa rodzicielskie ma ojciec , a matka ma ograniczone . Ja wychowuje dzieci meża już 5 lat

Deszcz pada u nas.Mam czas czytam Twoje wpisy jesli piszesz,że nic dobrego z tego dzieciaka nie bedzie to nie czekaj na zmiany.Może on nie potrzebuje wstrząsu miał tego chyba w nadmiarze.Może czego innego oczekuje.Ojciec go chroni bo kocha go miłościa bezkrytyczna.Myślę,że lepiej z nim pogadaj a pozniej z chlopcem.Rozmowa z kuratorka nic  nie da.Na przekor osiagniesz odwrotny skutek jak zamierzasz.
 
 
08 kwietnia 2014 16:35
To co teraz napisze bedzie jeszcze bardziej brutalne,ale gdyby pobyl jakis czas w osrodku wychowawczym to mysle ze szybko by podkulił ogonek,spokornial i zmienił sie na lepsze oraz wyszedl na ludzi w poznuejszym wieku, w przeciwnym razie bedzie sobie pozwalał na coraz wiecej.Ojciec niezaradny wychowawczo a ty nie masz do Adriana praw,formalnie jestes obca osobą.Tylko kurator moze cos tu zdziałać.
08 kwietnia 2014 16:40
mleczko47

Deszcz pada u nas.Mam czas czytam Twoje wpisy jesli piszesz,że nic dobrego z tego dzieciaka nie bedzie to nie czekaj na zmiany.Może on nie potrzebuje wstrząsu miał tego chyba w nadmiarze.Może czego innego oczekuje.Ojciec go chroni bo kocha go miłościa bezkrytyczna.Myślę,że lepiej z nim pogadaj a pozniej z chlopcem.Rozmowa z kuratorka nic  nie da.Na przekor osiagniesz odwrotny skutek jak zamierzasz.
 
 

Mleczko ja poprostu sama nie wiem co mam robić . Wiele razy myślałam to nie moje dzieci , niech robią co chcą jeżeli ojciec nie reaguje . Ja miłości ojca do syna nie widze , a widze zwykłe tylko ukrywanie błędow jego syna to samo robi babcia . Może zostawie wszystko w cholere , bo nie mam siły walczyć o to by dzieciak  był pożądnym człowiekiem . Ja tu w de oni w pl , co z tego ,że bedę się starała gadać i tłumaczyc , a jak wyjadę wszystko wróci do normy.
08 kwietnia 2014 16:45 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko47

Deszcz pada u nas.Mam czas czytam Twoje wpisy jesli piszesz,że nic dobrego z tego dzieciaka nie bedzie to nie czekaj na zmiany.Może on nie potrzebuje wstrząsu miał tego chyba w nadmiarze.Może czego innego oczekuje.Ojciec go chroni bo kocha go miłościa bezkrytyczna.Myślę,że lepiej z nim pogadaj a pozniej z chlopcem.Rozmowa z kuratorka nic  nie da.Na przekor osiagniesz odwrotny skutek jak zamierzasz.
 
 

Mysle tak jak ty.wstrzasow ten chlopak mial dosyc w zyciu...porzucony przez mastke...to nie do dzwigniecia,poza tym ojciec ma druga zone sa dzieci z tego zwiazku..moze odrzucony sie czuje?czytajac posty odnosze wrazenie,ze chlopak szuka akceptacji,potwierdzenia,ze jest komus potrzebny.i stad takie nieciekawe znajomoasci.tam znalazl to czego mu brak..mysle,ze rozmowa i duzo cierpliwosci to lepsze metody niz wstrzas...mysle,ze ojciec jest wladny do podjecia dzialan bo druga zona ojca moze niechcacy stac sie wrogiem i chlopak cala zlosc na niej skupi...szkoda mi tego chlopca,bo takie zachowanie to skutek jakis niewlasciwych relacji rodzinnych..
08 kwietnia 2014 16:46
greenandy

To co teraz napisze bedzie jeszcze bardziej brutalne,ale gdyby pobyl jakis czas w osrodku wychowawczym to mysle ze szybko by podkulił ogonek,spokornial i zmienił sie na lepsze oraz wyszedl na ludzi w poznuejszym wieku, w przeciwnym razie bedzie sobie pozwalał na coraz wiecej.Ojciec niezaradny wychowawczo a ty nie masz do Adriana praw,formalnie jestes obca osobą.Tylko kurator moze cos tu zdziałać.

Właśnie tak jak napisalaś , tak powiedzieli mężowi w sądzie na rozprawie , że jest niezaradny wychowawczo i jeśli nie bedzie poprawy w zachowaniu syna to grozi mu ośrodek wychowawczy . Dlatego przy wizycie kuratorki tatuś ubarwia . Właśnie ja tak mówie ,że ja nie mam praw do dziecka i staram sie tłumaczyć męzowi ,że powinien być stanowczy wobec dzieci , dlaczego potrafi krzyknac na maluchy które jeszcze nie wiele rozumieją , a nastolatkowi nic nie powie . Nawet jak gineła w domu kasa lub papierosy to nie powiedział synkowi nic .
08 kwietnia 2014 16:47 / 1 osobie podoba się ten post
Przede wszystkim musisz sobie zadac pytanie czy chcesz pomóc temu chlopakowi,czy ci na nim zależy. Jesli tak-podejmij dzialania do spółki z kuratorem. Jesli nie-powiedz sobie,ze to nie twoje dziecko,nie twój kłopot. Wybór nalezy do ciebie. Ja juz skonczylam moje 'doradzanie',powiem tylko ze opierałam sie na doswiadczeniach z wlasnego zycia,wiem o czym mowie
08 kwietnia 2014 16:50 / 1 osobie podoba się ten post
alinka1339

Mleczko ja poprostu sama nie wiem co mam robić . Wiele razy myślałam to nie moje dzieci , niech robią co chcą jeżeli ojciec nie reaguje . Ja miłości ojca do syna nie widze , a widze zwykłe tylko ukrywanie błędow jego syna to samo robi babcia . Może zostawie wszystko w cholere , bo nie mam siły walczyć o to by dzieciak  był pożądnym człowiekiem . Ja tu w de oni w pl , co z tego ,że bedę się starała gadać i tłumaczyc , a jak wyjadę wszystko wróci do normy.

Juz sam fakt,że myslisz o nich,to nie moje dzieci przekreślasz  możliwość porozumienia sie z nimi.Może i zostawisz to wszystko,ale bedziesz o nich myslała jeśli chociaz troche zalezy Ci na nich.Przemyśl i probuj. Ja powtarzam jak w akcji TVN  WARTO POMAGAC.
08 kwietnia 2014 16:50 / 6 osobom podoba się ten post
greenandy

To co teraz napisze bedzie jeszcze bardziej brutalne,ale gdyby pobyl jakis czas w osrodku wychowawczym to mysle ze szybko by podkulił ogonek,spokornial i zmienił sie na lepsze oraz wyszedl na ludzi w poznuejszym wieku, w przeciwnym razie bedzie sobie pozwalał na coraz wiecej.Ojciec niezaradny wychowawczo a ty nie masz do Adriana praw,formalnie jestes obca osobą.Tylko kurator moze cos tu zdziałać.

kochana nie wiem czy zdajesz sobie sprawe jak jest w osrodku wychowawcym.wychowawczy to on jest z nazwy...uwazam,ze zadne to rozwiazanie wyeliminowac z zycia  i do osrodka wychowawczego dac...wychowywac powinni rodzice i to oni w glownej mierze odpowiadaja za to jak zachowuje sie dziecko.nie ma tak,ze rodzice cos zawalili to obcym oddac niech to naprawia..a poza tym czty ty oddalabys swoje dziecko do zakladu wychowawczego ot tak lekka reka?dobrze radzic jak nie jestesmy emocjonalnie zwiazani i nie dotyczy to naszego dziecka
08 kwietnia 2014 17:04
Zdaje sobie sprawe doskonale...zdaje tez sobie sprawe jaka jest potoczna opinia o takich osrodkach.Prawda jest taka ze wiele małolatow trafia tam na krótko,szybko wracaja do domu i zaczynaja doceniać to co dają im rodzice...zaczynają ich szanować za to ,że paradoksalnie-postawili sie,rąbneli pięscią w stół.Dziecko potrzebuje autorytetu a nie rodzica-śmiecia,ktorym pomiata...W tym sensie ośrodek owszem-wychowuje,na zasadzie-'popatrz bracie co straciłes ' zmień sie zeby odzyskac to co miałeś.Osrodek to ostatecznosc,ale czasem jest to jedyna forma pomocy,tak POMOCY dla mlodego człowieka
08 kwietnia 2014 17:11 / 2 osobom podoba się ten post
greenandy

Zdaje sobie sprawe doskonale...zdaje tez sobie sprawe jaka jest potoczna opinia o takich osrodkach.Prawda jest taka ze wiele małolatow trafia tam na krótko,szybko wracaja do domu i zaczynaja doceniać to co dają im rodzice...zaczynają ich szanować za to ,że paradoksalnie-postawili sie,rąbneli pięscią w stół.Dziecko potrzebuje autorytetu a nie rodzica-śmiecia,ktorym pomiata...W tym sensie ośrodek owszem-wychowuje,na zasadzie-'popatrz bracie co straciłes ' zmień sie zeby odzyskac to co miałeś.Osrodek to ostatecznosc,ale czasem jest to jedyna forma pomocy,tak POMOCY dla mlodego człowieka

m ocne slowa rodzic-smiec..i dziwic sie,ze nastolatki uzywaja takich slow...od kogos tego sie ucza..uwazam,ze agresja to zla metoda wychowawcz...agresja reaguja ludzie,ktorym brak innych argumentow,to najlatwiejsze...ale to moje zdanie i nie pisze tego zeby kogos pouczac...
08 kwietnia 2014 17:11
mleczko47

Juz sam fakt,że myslisz o nich,to nie moje dzieci przekreślasz  możliwość porozumienia sie z nimi.Może i zostawisz to wszystko,ale bedziesz o nich myslała jeśli chociaz troche zalezy Ci na nich.Przemyśl i probuj. Ja powtarzam jak w akcji TVN  WARTO POMAGAC.

Mleczko kochana to nie moje dzieci , a jednak moje . Wiem ,że przez długie lata brakowało im mamy . Mnie jako mame zaakceptowały od pierwszego dnia . Relacje mamy dobre , bo dzieci nigdy mi nie odpyskowały , ani nie odmówiły pomcy ja też zawsze staram sie im pomagać . Zależy mi na tych dzieciach i nie mam zamiaru ich skrzywdzić . Kiedyś moje relacje z mężem były nie ciekawe , ale postanowiłam zostać z meżem  ze względu na dzieci , bo najwiekszą krzywdę swoim odejściem zrobiłabym dzieciom  , jak są jakies zgrzyty w naszym małżeństewie to dzieci o tym nie wiedza . Córka była przez biologiczna matke doprowadzona do takiego stanu ,że psycholog stwierdził ,że jest o 3 lata cofnieta w rozwoju do drugiej klasy SP źle sie uczyła , a ja jej pomogłam ,że teraz jest bardzo dobrą uczennicą i jestem dumna z tego . Według mnie i syn nie jest zły ma potencjał w sobie i może byc dobrym dzieciakiem , ale chyba potrzebuje rozmowy i zainteresowania sie nim . Ojciec nie wiem jak to nazwac nie potrafi z nim porozmawiac , zabrac go do jakichs wspólnnych prac , czy na ryby brak mi tu wieżi syn ojciec , ojciec syn i moze tu jest diabeł pogrzebany . Czy ja mam być matka i ojcem ?
08 kwietnia 2014 17:16 / 2 osobom podoba się ten post
Ja już nawet nie komentuję bo mnie żywa krew zalała!!!! Straszyć to można w haloween.