Na wyjeździe #8

26 kwietnia 2014 09:57 / 2 osobom podoba się ten post
Na pewno ktoś Ci kiedyś tak będzie mówił!
Ja już się takiego ANIOŁA doczekałam, że codziennie mi tak mówi.
26 kwietnia 2014 09:58
wichurra

No ja aż tak wielkim czyściochem nie jestem, żeby po imprezie jeszcze się prysznicować:)
Zwłaszcza, że zawsze robię to przed imprezą, a podobno częste mycie skraca życie, więc z tym też ostrożnie trzeba:)

Mi tak zostało chyba z czasów, jak w klubach można było palić papierosy. Chodziłam ze znajomymi co tydzień do Hormonu, po którym tak śmierdziały ciuchy i włosy, że nie dało się zasnąć. Człowiek chciał, czy nie chciał, musiał zawlec się pod prysznic, chociażby o tej 4... ;)
26 kwietnia 2014 10:19
kasia63

Niemczuszki-flejtuszki?:):):):)

Na pierwszej Stelli babcia brała kąpiel 1 raz w tygodniu, ale codziennie rano i wieczorem miała swój rytuał toaletowy, przecierała się myjką.
Na drugiej Stelli mam podobnie - dziadek bierze prysznic 1 raz w tygodniu, a rano i wieczorem toaletka samą wodą.
Trochę skąpo jak dla mnie, nie wiem czy to z ich oszczędności, czy przyzwyczajeń, toleruję to i tyle.
Osobiście uwielbiam się w wannie wylegiwać, włosy muszę co 2 dni szorować :)
26 kwietnia 2014 10:32 / 1 osobie podoba się ten post
Magdzia

Na pierwszej Stelli babcia brała kąpiel 1 raz w tygodniu, ale codziennie rano i wieczorem miała swój rytuał toaletowy, przecierała się myjką.
Na drugiej Stelli mam podobnie - dziadek bierze prysznic 1 raz w tygodniu, a rano i wieczorem toaletka samą wodą.
Trochę skąpo jak dla mnie, nie wiem czy to z ich oszczędności, czy przyzwyczajeń, toleruję to i tyle.
Osobiście uwielbiam się w wannie wylegiwać, włosy muszę co 2 dni szorować :)

Ze wszystkich tych powodów a także dlatego ,że większośc starych ludzi ,także  wPL i pewnie wszędzie nie lubi sie kąpać często, bo to dla nich bardzo męczący rytuał.Moja PDPnie lubi bardzo i namówienie jej na kąpiel graniczy z cudem a potem jest tak zmęczona ,że śpi cały dzień!
26 kwietnia 2014 10:47
To mój dziadek jest wyjątkiem, bo codziennie rano obowiązkowy prysznic. Nawet jak godzinę później idzie na basen, to i tak prysznic bierze. I wieczorem też ok. 15 minut w łazience spędza.
26 kwietnia 2014 10:49 / 3 osobom podoba się ten post
mleczko47

Wiesz,ze my to tak jak byśmy sie wstydzili swoich uczuć.Ani za bardzo nie okazujemy ani nie mowimy czesto.Czekamy na okazje.

Mów za siebie ( no i może trochę za mojego męża). Ja się nie wstydzę swoich uczuć, mężowi mówię i okazuję często.
26 kwietnia 2014 10:55 / 1 osobie podoba się ten post
emi

Mów za siebie ( no i może trochę za mojego męża). Ja się nie wstydzę swoich uczuć, mężowi mówię i okazuję często.

Dzieki za pouczenie.
26 kwietnia 2014 10:55 / 1 osobie podoba się ten post
Dzisiaj przyjechała druga córka i dała mi 50 euro i parę kosmetyków La Roche Posay za opiekę nad gośćmi:)
26 kwietnia 2014 10:56 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

To mój dziadek jest wyjątkiem, bo codziennie rano obowiązkowy prysznic. Nawet jak godzinę później idzie na basen, to i tak prysznic bierze. I wieczorem też ok. 15 minut w łazience spędza.

Nie jest wyjątkiem, bo mój też. Nawet jeśli bardzo go ten rytuał męczy. 
Ale zgodzę się z Kasią63: wiele starszych osób rezygnuje z kąpieli czy prysznica na rzecz myjki, bo im tak lżej.
26 kwietnia 2014 10:58
mleczko47

Dzieki za pouczenie.

To bardziej sprostowanie :). 
26 kwietnia 2014 12:10 / 2 osobom podoba się ten post
Pokolenie naszych rodziców ,wojenno-powojenne nie miało od kogo nauczyć sie mówić o uczuciach.Od swoich rodiców nigdy nie usłyszałam ,że mnie kochaja-miałam być grzeczna,czysta i najedzona......Kiedy na swiecie pojawiły sie moje własne dzieci postanowilam ,że ja taka zimna nie będe i nie jestem.I moje dzieci dziś już mające walsne rodziny też nie są:)Udało mi się tę"zimnice uczuciową "wykorzenić :)Z mężem okazujemy sobie uczucia i nie jest to pusty frazes bo odzwierciedla sie w codziennym zyciu.A przeciez często jest tak ,ze słyszymy "kocham Cie " a brzmi to całkiem jak "pocałuj mnie w dupę".....
26 kwietnia 2014 12:36 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Pokolenie naszych rodziców ,wojenno-powojenne nie miało od kogo nauczyć sie mówić o uczuciach.Od swoich rodiców nigdy nie usłyszałam ,że mnie kochaja-miałam być grzeczna,czysta i najedzona......Kiedy na swiecie pojawiły sie moje własne dzieci postanowilam ,że ja taka zimna nie będe i nie jestem.I moje dzieci dziś już mające walsne rodziny też nie są:)Udało mi się tę"zimnice uczuciową "wykorzenić :)Z mężem okazujemy sobie uczucia i nie jest to pusty frazes bo odzwierciedla sie w codziennym zyciu.A przeciez często jest tak ,ze słyszymy "kocham Cie " a brzmi to całkiem jak "pocałuj mnie w dupę".....

Jesteś młodą stażem mezatką to inaczej wyglada.Ja po moim stazu małżeńskim (?) odbieram to inaczej,bo słowa dla mnie to tylko frazesy.Już widze swojego męża jak mu powiem,że go kocham tak ni z gruszki ni z pietruszki,spojrzy na mnie i zapyta - a co chcesz?Okazywanie uczuć dla mnie to  to,że stoi za moim krzesłem i czeka aż usiadę, podaje mi płaszcz,przepuszcza w drzwiach,zamyka drzwi w samochodzie ja wsiądę.Z drobiazgow życie sie sklada, ale trzeba o nie dbać.Inna miłość jest w stosunku do dzieci i oby nie slepa.No, ale znow nie temat. Az mi wstyd.
26 kwietnia 2014 17:20 / 1 osobie podoba się ten post
wichurrko jak tam goście?moze są tacy kulturni, ze i rano sie nyli?:):)
26 kwietnia 2014 17:20
Witam wszystkich.U mnie deszczowo i niemiło za oknem :( Wczoraj było słoneczko a dziś deszcz.
Czekam aż troche sie przejaśni żeby z babcią wyjść na spacer.
26 kwietnia 2014 17:26 / 7 osobom podoba się ten post
To ja trochę o gościach popiszę - małżeństwo koło 60-tki plus matka - 87 lat.
Bardzo mili, facet jest stolarzem i zaraz zobaczył, że w moim pokoju jest źle zmontowany stół i zabrał się do poprawnego montażu:) Kobieta gra na akordeonie i pograła trochę skocznych bawarskich melodii. Babcia też bardzo miła - obudziła się bardzo wcześnie (ale mojego dziadka rzecz jasna nie przebiła) i jako, że wszyscy spali (dziadek po śniadaniu zawsze jeszcze dosypia) to snuła się za mną i sobie rozmawiałyśmy.
Dziadek też niemożliwy jest - był chwalony, że taki sprawny jak na swój wiek (97), to on nie oglądając się za dużo wyskoczył do ogrodu i zaczął mlecze z trawnika wyrywać... Na początku byłam zdumiona, że tu goście, a jemu prac ogrodowych się zachciało. Ale później skojarzyłam fakty - chciał im pokazać, jaki to on sprawny jeszcze jest:)