19 czerwca 2014 23:50 / 7 osobom podoba się ten post
emiNie jedziesz na koncert?
Oj to cała historia, po wczorajszym wyjeździe do Hamburga dosżło do mnie, że to strasznie stresujące jest podróżowanie z papugą nawigatorem i przemyslałam czasy... w hotelu koło 2-3 w nocy po koncercie, pół godziny kładzenia spać, o piatej pobudka i kwadrans na pzrewracanie na drugi bok, o 9 kolejna pobudka i mycie i ubieranie kolejne 1,5h... a gdzie odpoczynek i sen? Oj, strasznie nieszcześliwy i zły był mój niemiec ale postawiłam na swoim, albo eksortuję go na koncercie i szuka drugiego kierowcy na niedzielę (jedzie jego brat i zona jeszcze), albo ktoś go zawozi na koncert i tam się nim opiekuje a ja idę grzecznie spać i wypoczęta mogę jechać, to prawie 600km jest... wyjaśniłam mu, że to ja jestem odpowiedzialna za nasze życie i zdrowie i nie mam ochoty na wypadek, w końcu mi przytaknął i zabiera siostrę, która go na ten koncert zabierze a ja zostanę w hotelu. Moja obecność na koncercie to w tym momencie drugoplanowa sprawa, w końcu jestem tu aby pracować a nie się bawić, prawda :)? Ach i tu plus ogromny dla mojej agencji, bo napisałam dzis maila do nich opisując całą wczorajszą sytuację i wyrażając obawy pzred nadchodzącym weekendem i mi pani ładnie odpisała, ze jutro będą z moim niemcem rozmawiać, na szcęscie udało mi się samej załatwić z nim, z czego jestem niezmiernie dumna. Raz, że sie postawiłam, dwa, że się dogadałam a trzy, że obeszło się bez awantury.
Aaaa i dzis mju powiedziałam, ze on jest jak Mr. Monk, jesli ktoś oglądał ten serial to wie o czym mówię :))
Nie protestował :D