A ja miałam dziś dobry dzień, mimo tego, że padało i przeszła u nas porządna burza. Poszłam do kina na komedię norweską "Stulatek, który wypadł z okna i zniknął". Dawno nie widziałam tak błyskotliwego, inteligentnego i śmiesznego filmu. Jeśli pojawi się kiedyś w tv, koniecznie go musicie obejrzeć. To historia mężczyzny, który doświadczył wielu przykrości od losu, ale w jego życiu pojawiały się niesamowite zdarzenia, co przyjmował ze spokojem. Taki "Forest Gump" w skandynawskim wydaniu, tyle że jeszcze lepszy.
Giunta, idź na jakąs dobrą komedię przed rozmową z psychologiem! Pamiętam, jak raz przed egzaminem z czegoś tam na studiach czekaliśmy w parę osób na swoją kolej na korytarzu i świetnie się bawiliśmy różnymi opowieściami, śmiejąc się do rozpuku. Potem wchodziliśmy w szampańskim nastroju na salę i nie było z niczym problemu. Dostaliśmy bardzo dobre oceny.

