kasia63Wrócę jeszcze do czwartkowego wypadku mojej kuzynki.Jej córka,która zginęła nie była przypięta pasami,na przednim siedzeniu....jechały busem dostawczym i wbiły się w ciężarówkę,która nie dała znać ,że będzie skręcała,lał deszcz.Widziałam zdjęcia w necie-przodu nie ma w ogóle...Policja mówi ,że nie ma śladów hamowania w ogóle....Kuzynka nic nie pamięta,tylko ostatnie co mówiła do córki.Okazało się,że fizycznie nie jest z nią tak źle,będzie chodzić,rdzeń nie jest uszkodzony,najbardziej ma buzie potrzaskaną ale psychicznie.......masakra....Całą dobę ktoś z nia siedzi w szpitalu bo się boją ,żeby sobie czegoś nie zrobiła....Straszne to ,nie potrafie sobie nawet wyobrazić co czuje się w takiej sytuacji....
smutne to jest....my tu gadugadu....
2 mc temu moja przyjaciolka miala wypadek, czolowy, prowadzila corka... corce nic sie nie stalo... Ona ma uszkodzone nieodracalnie oko, problem z biodrem, wycieta sledzione, zszyta watrobe...powybijane zeby....powli dochodzi do zdrowia...caly czas jeszcze wymaga pomocy drugiej osoby...ani chodzic,ani stac,ani jesc...codzien do niej dzwonie i mowie, ze jutro bedzie ciutke lepiej.... Obydwie z corka, maja konsultacje z psychologiem. Wszystkie te wypadki to nieodwracalne urazy.. ile w stanie jest pomiescic nasz mozg.... dalej zyjemy... Bardzo CI wspolczuje i Twojej kuzynce ... no com.