Ratujmy się same - domowe sposoby na zdrowie

05 lutego 2016 19:17
kasiachodziez

Zjadłam dzisiaj kisiel na śniadanie i pożałowałam...kisiel też odpada z mojej diety
Mi też pomaga mleko zaopatrzyłam się w takie ilości że mogę się w nim kąpać.

Kasia, zwróć uwage na cukier. Ja po kisielu z cukrem też mam zgagę a po niesłodzonym nic mi nie jest.
05 lutego 2016 19:29 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Jestem zdecydowanie przeciwna piciu octu czy to jabłkowego czy zwykłego,czy na odchudzanie czy na inne dolegliwości - wg mojej wiedzy i obserwacji różnych przypadków, w dłuższym stosowaniu szkodzi i prowadzi do ciężkiej anemii.Jeśli już to rzadko i z umiarem.Po prawdzie jest to ulubiona przyprawa Niemców,ale może oni jakies inne żołądki mają...Ja jestem na nie.

Nie tylko chodzi o żołądek, kości skutecznie odwapnia regularne picie octu. Kilka kilometrów od miejscowości w której mieszkam, w miasteczku, kobieta tak się piciem octu załatwiła. Jakaś przyspieszona osteoporoza, czy co, bo za młoda była, żeby w jej wieku tak zaczeły się kości kruszyć, a na chama odchudzała się octem własnie. I z lekko puszystej naprawdę ładnej babki, zrobiła się wychudzona , niepełnosprawna osoba.
05 lutego 2016 19:51 / 2 osobom podoba się ten post
kasia63

Jestem zdecydowanie przeciwna piciu octu czy to jabłkowego czy zwykłego,czy na odchudzanie czy na inne dolegliwości - wg mojej wiedzy i obserwacji różnych przypadków, w dłuższym stosowaniu szkodzi i prowadzi do ciężkiej anemii.Jeśli już to rzadko i z umiarem.Po prawdzie jest to ulubiona przyprawa Niemców,ale może oni jakies inne żołądki mają...Ja jestem na nie.

Oj Kasiu zaraz cała na nie... Ocet to mój kompan... Od czasu do czasu (raz na miesiac, lub dwa) wlewam go do pralki na noc żeby pozbyć się grzybów, a kieliszek octu do tej dziurki w lodówce z samoodmrażaniem tez w tym samym celu... Nigdy nie piłam octu w celu odchudzania bo mam problemy z utrzymaniem wagi, a Niemcy maja inne żołądki bo to u nich zaobserwowałam, że mi szkodzi, a im jakby nie... W occie też moczę raz na jakis czas wszystkie drewniane przedmioty użytkowe z kuchni, kompiel w wannie z duza szklanką octu działa odstresująco i jest swietny na ukąszenia . ))))
05 lutego 2016 21:24 / 2 osobom podoba się ten post
nowadanuta

Oj Kasiu zaraz cała na nie...:-) Ocet to mój kompan... Od czasu do czasu (raz na miesiac, lub dwa) wlewam go do pralki na noc żeby pozbyć się grzybów, a kieliszek octu do tej dziurki w lodówce z samoodmrażaniem tez w tym samym celu... Nigdy nie piłam octu w celu odchudzania bo mam problemy z utrzymaniem wagi, a Niemcy maja inne żołądki bo to u nich zaobserwowałam, że mi szkodzi, a im jakby nie... W occie też moczę raz na jakis czas wszystkie drewniane przedmioty użytkowe z kuchni, kompiel w wannie z duza szklanką octu działa odstresująco i jest swietny na ukąszenia . ))))

Użytek tzw.techniczny ok ,ale nie do buzi!!!!!A fuj fuj:( Kapiel tez nie-jest tyle miło pachnacych płynów i ziółek,że Foka w octowym aromacie nie wchodzi w rachubę:)Mleko kokosowe też cudnie odpręża a jak pachnie:):):):)
05 lutego 2016 21:37 / 1 osobie podoba się ten post
ewa14

Kasia, zwróć uwage na cukier. Ja po kisielu z cukrem też mam zgagę a po niesłodzonym nic mi nie jest.:-)

Pozostała mi woda bo nawet po chlebie zgaga mi dokucza :(
05 lutego 2016 21:42
kasiachodziez

Pozostała mi woda bo nawet po chlebie zgaga mi dokucza :(

kasiu, a nie jes to problem stresu w Twoim przypadku? domyslam sie, ze masz trudna sztele
05 lutego 2016 21:47
leni

kasiu, a nie jes to problem stresu w Twoim przypadku? domyslam sie, ze masz trudna sztele

może być od stresu ale żeby aż tak,na kolacje wypiłam kefir a teraz delektuje się wodą.
05 lutego 2016 21:50
kasiachodziez

może być od stresu ale żeby aż tak,na kolacje wypiłam kefir a teraz delektuje się wodą.

kasiu, 10 lat leczylam sie od nerwicy. Nerwy moga wszystko polozyc na lopatki!!!!! Poczatek byl taki, ze nachodzil mnie slinotok , ktoerego nie moglam powstrzymac, slina lala mi sie z buzi i zoladek chcial mi eksplodowac.
05 lutego 2016 22:12 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

Do laryngologa byłoby najlepiej.Poczekaj jeszcze pare dni ,stosuj ten płyn do czyszczenia z woskowiny ok.5-7 dni,ale jak nie pomoże to Cie wizyta chyba nie minie.Możesz nagrzewać lekko ucho od zewnątrz-ciepły ręcznik,termofor,byle nie za goracy i nie za dlugo.Może samo się odetka:) Samodzielnie żadnych płukań innych nie rób bo sobie jeszcze bębenki uszkodzisz!Jak z EKUZ to nie wiem ,nie miałam póki co okazji skorzystać.Może odezwie się ktos kto był na wizycie z EKUZ.

Jestem już po wizycie u laryngologa i uszczęśliwiona.Miałam po prostu zatkane uszy , a wrażenie miałam takie, jakby mi ktoś włożył snopka w głowę. Nadmienię jeszcze, że byłam baaaardzo miło obsłużona. Musiałam jedynie wypełnić dwa druczki  i dać dowód os. do skserowania ( mam karte EKUZ).LA, la, la
04 marca 2016 20:39 / 6 osobom podoba się ten post
To odpowiedź na Kluchy (Helenki) post. Nie będę opisywała jak "znalazłam" i dlaczego poszukiwałam tego ćwiczenia... To bardzo długa historia... A ja jestem taki pies co to nie tylko szuka, ale i znajduje... Ale też omówiłam to ćwiczenie z rehabilitantem (nie byle jakim) bo zadałam mu pytanie o ewentualnej szkodliwości... Najdziwniejsze że teraz (po ok. 10 latach) na jodze spotkałam się z tą pozycją w trochę innej wersji - trudniejszej, ale i głębszej...
Siadam przy ścianie (muszę mieć plecy proste) najlepiej na grubym dywanie i łączę stopy podeszwami ... Lydki obydwu nóg powinny być w linii prostej, a kolana staram się położyć na ziemi i wtedy moje nogi (z pupą) tworzą trójkąt. Na początku nie da się tego zrobić... Trudno nawet połączyć podeszwami stopy żeby łydki utworzyły jedną linię, o położeniu kolan na podłodze nie wspomnę ... Tak ta pozycja ma wyglądać docelowo i ja nie mam problemu w tej chwili z tym ... Oczywiście na początku trzeba pomagać sobie rękoma (naciskać na kolana) żeby nogi się rozwierały... Nie wolno jednego - sprawiać sobie bólu... Czyli ćwiczymy do momentu w którym pojawia się ból i wychodzimy z tej pozycji, i za jakiś czas (godziny czy na następny dzień) ponawiamy próbę... Ja w tej chwili nie mam problemów z przybraniem tej pozycji i tak siedzę do momentu gdy poczuje niewygodę... Dzięki tej pozycji wyszłam o własnych siłach z każdej rwy kulszowej, ale nie pozbyłam się tendencji do zapadania na to gu.no... Dlatego bardzo jestem zaciekawiona wersją tej pozy pokazana mi na zajęciach z jogi...
04 marca 2016 21:11 / 2 osobom podoba się ten post
Jak sie spotkamy (dwie Dolnoślązaczki)  to przypomniej mi o tej gimnastyce to resztę dopowiem... Tego ćwiczonka nie szukałam dla siebie, ale dla mojej przyjaciólki, która uległa bardzo poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu. Przeleżala 3 m-ce, później był wózek i kule... Teraz chodzi samodzielnie... Oczywiście kupę ludzi jej pomagało, m.in rehabilitantów, ale tą pozycją pomagała sobie sama... ))))
05 marca 2016 07:02 / 3 osobom podoba się ten post
nowadanuta

Jak sie spotkamy (dwie Dolnoślązaczki)  to przypomniej mi o tej gimnastyce to resztę dopowiem... Tego ćwiczonka nie szukałam dla siebie, ale dla mojej przyjaciólki, która uległa bardzo poważnemu wypadkowi komunikacyjnemu. Przeleżala 3 m-ce, później był wózek i kule... Teraz chodzi samodzielnie... Oczywiście kupę ludzi jej pomagało, m.in rehabilitantów, ale tą pozycją pomagała sobie sama... ))))

Moja wyobrażnia nie działa,bo coś nie mogę sobie wyobrazić tej pozycji wyjściowej twojego ćwiczenia.      
Już wiem .Wstać nie można.Poćwiczymy ,zobaczymy.
05 marca 2016 13:41 / 3 osobom podoba się ten post
No co Wy...? Siedzę tak samo jak w pozycji "kwiat lotosu" mocno oparta o ściane żeby mieć proste plecy... Tylko zamiast miec stopy na udach to one mi sie stykją podeszwami....  Kwiat lotosu tez umiem, ale w tym nie wysiedzę... hihi..))))
05 marca 2016 18:16 / 2 osobom podoba się ten post
No to witaaj w klubie.
05 marca 2016 21:19 / 2 osobom podoba się ten post
Oj niestety co prawda to prawda.
No ale cóż zrobić jakoś trzeba się dalej męczyć z tymi nidoskonałościami.
Ważne aby siebie samą zaakceptować .