Kontrola? Rzecz w czasie której maluje się trawniki na zielono, gdy wyschły? W jakiej Ty firmie jesteś, że masz kontrole? Pierwsze słyszę, ale to znaczy że zawsze trzeba mieć koło kompa jakies narzędzie pracy, najlepiej motykę, he, he, albo paczkę rozpakowanych pampersów.
Emilia, ale fajna fotka i cieszy ucho, że życie masz lajtowe. Ja tym razem nie, lecz nie narzekam za bardzo, bo jutro jadę do Wuppertalu oglądać malarstwo w jednej z najlepszych galerii sztuki w D o nazwie Von der Heydt. To dzieło bankiera, zmarłego w latach 60tych XXw., który nagromadził sporo impresjonistów i późniejszego malarstwa. A potem dał to społeczeństwu zamiast dzieciakom swoim, które by się pewnie pozabijały w walce o tak cenny spadek. Jest m.in. Monet, Picasso oraz moi niemieccy ulubieńcy - Otto Dic i Max Backmann. No i Francis Bacon, głęboko poruszający malarz angielski. Już odżałowałam 12 euro na wstęp. I parę na dojazd pociągiem oraz zakup choć jednej malutkiej reprodukcji.
A dzisiaj babcia gości wnuczka z dziewczyną. Szok tu przeżywam, bo gadają ze sobą jak opętani i tak ma babcia ze wszystkimi. Nie ma drętwego siedzenia i gapienia się w sufit oraz dialogu w stylu
-Jak tam w pracy?
-Dobrze
20 minut ciszy
_A co u taty?
-W porządku
15 minut ciszy
-Chcesz może herbaty albo kawy?
-Nie, dziękuję, piłem przed wyjściem
20 minut ciszy
Itd, itd....
