Lubię jak na szteli jest pies:)I pogadać po naszemu jest z kim:) I dodatkowe wyjścia:)
Lubię jak na szteli jest pies:)I pogadać po naszemu jest z kim:) I dodatkowe wyjścia:)
A ja już w piątek wytarmoszę mojego piesa,
ale będzie kwik na balkonie jak mnie zobaczy z góry,
MM go specjalnie wypuści żeby czekał,
dostaje wtedy głos, jakby mutację przechodził haaa....haaa...
Bad Homburg, to b. ładne uzdrowiskowe miasto (miałam okazje je poznać).
Swego czasu pracowałam w Oberursel, to zaledwie kilka km od B.H.
Jeździłam tam po włóczki, mają świetnie zaopatrzony sklep:))) Pracowałam w Bad Homburg półtora roku, tam poznałam Tali z naszego forum. Ładne, bogate miasto.
Jakoś zasnąć nie mogłam wczoraj i tak mi się samo "ulęgło"
*****
Do sanatorium
Na pobyt krótki
Przybyły dwie
Niestare
Rozwódki
Apetyczne
Wygłodzone
Złowić "jelenia"
Mocno nastawione:)
Wśród męskiej części
Kuracjuszy
Poruszenie nastało
Oj,będzie się działo!
Już wojna o żelazko
Koszule się prasują
Chłopaki na fajf
Wieczorny
Rączo się szykują:)
Na wiotkich szyjach
Się kolebią
Muchy
Fulary
Krawaty
Nic to
Że na koszuli
Łaty
Każdy chce piękny
Być
Choć niebogaty:)
Zaczęło się!
Grajkowie instrumenty
Stroją
Panowie przy stolikach
Trochę się boją....
Rozwódki
Co to na
Pobyt krótki
Na salę weszły
Lustracje czujnymi
Oczyma zrobiły
Wokoło
Oj,marnie ,marnie
Niewesoło
Średnia wieku
Ósemka
Z dużym plusem
Po ciuchach
Widać
I zegarkach
Żaden tu
Nie jest krezusem....
Jak szybko weszły
Tak szybko
Się zmyły
Woń Chanel 5
Po sobie lekką
Zostawiły
Panowie
Zzuli fulary
I muchy
I krawaty
Starannie poskładali
Stare koszule
W łaty
I tylko
Wieczorami
W pijalni wód
Cichutko wspominali
Owo zjawisko
Cud
Ach,jakże
To uroczy
Sanatoryjnych
Wspomnień czar
U schyłku życia
Przez 5 minut
Poczuć się
Jak Mirafiori
Nie jak zdezelowany
Star:):):):)
Z takimi zdolnosciami ty sie poprostu marnujesz pracujac jako opiekunka!! Super! Swietnie mi sie czyta twoja tworczosc i zagladam codziennie , czy nie ma czegos noewgo
Eeee,tam :)Wierszami kredytu nie spłacę:)To taka "tfurczośc" uboczna:):):)Ja nie Szymborska,Nobla nie dadza a żyć trzeba:)Poza tym mnie to odstresowuje doskonale i bawi:):):)
Szara rzeczywistosc szybko sprowadza na ziemie- a szkoda.! Gdyby nie te kredyty......zycie byloby piekniejsze!
Hi hi ,zapobiegawczo w Lotka gram jak jestem w domku:):)Może się szczęście usmiechnie:)
Obawiałam się, co teraz ze mna będzie,jak mojej podopiecznym juz nie ma. Firma postarała się ;) W niedalekiej okolicy jest dziadek,który obecnie przebywa w szpitalu. Jego opiekunka jutro jedzie do domu. Chciała wkrecic swoją koleżankę, ale ta stawia warunki,ze nie będzie dziadka dźwigać,ze pampersow tez nie chce.... Dziadek przed pójściem do szpitala był na chodzie,nie wymagał tego typu opieki,początek Parkinsona. Agencja oburzyla się na te warunki stawiane przez potencjalną opiekunkę i zaproponowały mi to miejsce. Dziś mam jechać do urzedujacej opiekunki po przekazanie warunków. Mamy jechać do dziadka do szpitala. Nie muszę na razie mieszkać w jego domu,póki go tam nie ma,tylko mogę zostać jeszcze tutaj,gdzie do tej pory. Zresztą rodzina mojej śp.podopiecznej zadeklarowała,ze do końca miesiąca tak czy siak mogę tu być.