Na wyjeździe #13

15 września 2014 20:31 / 1 osobie podoba się ten post
Też znam dziewczyny jeżdżące do leżących ,niektóre kilka lat już i dalej język podstawowy,m.in.dlatego ze nie maja się od kogo uczyc a jak sa same w domu z PDP niemówiąca to uważają ze nie ma potzreby.Inna sprawa,że to wcale nie jest tak ,że do ciężkich przypadków wysyłają doświadczone dobrze mówiace opiekunki.Rodzinie powiedzą "słabo mówi ,ale ma doświadczenie",opiekunce mówią "rodzina pomaga a język pani podszlifuje,da pani radę" i potem trafia się jak nasz kolega i nie tylko on przecież.
15 września 2014 20:32 / 2 osobom podoba się ten post
No też tak właśnie pomyślałam, że to od agencji zależy.
Doświadczenie uczy nas, że dla agencji najważniejsza jest kasa.
15 września 2014 20:35 / 2 osobom podoba się ten post
IGGA

Ja napisałam o mojej agencji oraz o agencji w której poprzednio pracowałam.
Nie wiem może są agencje dla których los starego człowiek jest tak obojetny, że mogą go powierzyć nowicjuszce bez znajomości języka. Może takie agencje są, nie wiem.

Dla wiekszosci agencji liczy sie jedynie kasa. Wysylaja opiekunki bez jezyka i doswiadczenia i niech sie martwia same. Jak nie dadza rady, to w ich miejsce jedzie nastepna, a euraczki plyna na agencyjne konto
15 września 2014 20:35
Sa agencje i za duzo nie mysla kto i do kogo jedzie a w dodatku nierzetelne informacje na temat stanu zdrowia chorego,a odnosnie kasy za ciezki przypadek kasuja nie malo bo np 1800 a z tego opiekunka dostanie 950E plus oplaconego sindbadai reszta dla firmy a za lezaca osobe podejrzewam okolo 2200euro
15 września 2014 20:36
no, ale nasz kolega nie umiał poprosić o paczkę papierosów, a może i umiał tylko chciał to powiedzieć elegancko.
15 września 2014 20:39 / 3 osobom podoba się ten post
agamor

no, ale nasz kolega nie umiał poprosić o paczkę papierosów, a może i umiał tylko chciał to powiedzieć elegancko.

Jak rzuci palenie, to bedzie mial problem z glowy 
15 września 2014 20:40
Dla większości agencji to jest tylko i aż biznes ,gdzie liczy się tylko popyt i podaż ,czyli klient/ma być zadowolony i płacić/ i mięso armatnie/to my-bez żądań,wymagań ,ciche i pracowite/= kasa,jak najwięcej kasy.A stary człowiek-ma zyć długo ,żeby kontrakt z klientem nie wygasł.....Reszta jest mało istotna...Są oczywiście i takie agencje,które działaja inaczej,z wieksza uwaga w kierunku PDP-ale same wiemy,że to mniejsza mniejszość takie firmy....
15 września 2014 20:45 / 6 osobom podoba się ten post
agamor

no, ale nasz kolega nie umiał poprosić o paczkę papierosów, a może i umiał tylko chciał to powiedzieć elegancko.

:)
Kolega nie wiedział jak jest mieć w czasie przeszłym, więc poszukał w słowniku że miał to  der Kohlenstaub:)
To chyba coś mówi:)
Nie to, żebym się naśmiewała, ale niezmiennie mnie to rozbawia:)
15 września 2014 20:47
wichurra

:)
Kolega nie wiedział jak jest mieć w czasie przeszłym, więc poszukał w słowniku że miał to  der Kohlenstaub:)
To chyba coś mówi:)
Nie to, żebym się naśmiewała, ale niezmiennie mnie to rozbawia:)

no miał :)::))
15 września 2014 20:49 / 1 osobie podoba się ten post
Racja,ale opiekunka tez ma cos do powiedzenia,moze sie zgodzic na dany przypadek lub nie,aż. tak agencje nie ściemniaja,zeby mówic,ze nie ma dzwigania,pampersow,demencji,a to wszystko jest...plus małzonek do opieki w pakiecie...
15 września 2014 20:50 / 6 osobom podoba się ten post
IGGA

Jesteś w błędzie. Do osób leżących agencje  wysyłają opiekunki z dobrą znajomościa języka. posiadające doświadczenie w tej pracy. Takie stawiają wymagania rodziny. Opiekunka zostaje z chorym, leżącycm pacjentem. To jest bardzo odpowiedzialne. Taki człowiek jest skazany na opiekunkę.I nie ma mowy, aby opiekunka nie znała języka, tym bardziej, że często chorzy mówią bardzo cicho, niewyraźnie. Mówią niejednokrotnie dialektem co już bardzo utrudnia pracę. To opiekunka jest w stałym kontakcie z lekarzem, udziela informacji rodzinie o pocjencie.
To sa bardzo dobre kontrakty.Płaca jest zawsze wyższa. Bardzo wiele czynności wykonują ludzie z zewnątrz. 
A rodziny rozumieja trud tej pracy i potrafią się rewanżować, kupując karnet na basen , siłownię.  Opiekunka przy takim pacjencie ma mnóstwo czasu dla siebie.
Każda z opiekunek ma swoje kryteria wyboru miejsca pracy i tego co wykonywać będzie miała. Kontrakt można podpisać lub nie. Tu nikt nikogo do niczego nie zmusza.

Igga nie masz racjii. Większosc zaczynających dostaje takie trudne stelle. Ja byłam po szkole Opiekunek to zgodziłam sie dobrowolnie do pani sparaliżowanej. Co 2 godziny zmiana pozycjii a w nocy co 3. Nawadnianie co pół godziny od 7 rano do 22oczywiście bilans płynów obowiązkowo.
Praca odpowiedzialna i trudna owszem.  Komunikatywny język całkowicie wystarczył. Z tak chorym pacjentem ciezko dyskutować ,jedynie informowałam co bede w danej chwili robic przy niej i prosiłam cały dzień o picie wody mineralnej którą jej podawałam.
Co do wdziecznosci rodziny to mąż usilnie starał sie przez caly mój pobyt zmusić mnie do umycia okien i koszenia trawnika.
W agencji nie wspomnieli jaki to wredny typ jest. I co z tego że wybrałam miejsce któremu mogłam sprostac jak maz PDP zamienił to w piekiełko.
Byłam tam bodajze 12 opiekunką, wszystkie były poczatkujace w opiece, tylko pierwsza tam wracała która prawie nie znała jezyka i plewiła w zamian ogród, myła okna i coś tam jeszcze.
Wiele sie tam nauczyłam ale na pewno nie tego ze ktoś docenił tam mój trud.
Płaca była praiwie najnizsza z możliwych.
15 września 2014 20:52 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

:)
Kolega nie wiedział jak jest mieć w czasie przeszłym, więc poszukał w słowniku że miał to  der Kohlenstaub:)
To chyba coś mówi:)
Nie to, żebym się naśmiewała, ale niezmiennie mnie to rozbawia:)

Ciekawe czego bedzie szukal, kiedy bedzie potrzebowal czasu przyszlego?
15 września 2014 20:56 / 2 osobom podoba się ten post
wichurra

:)
Kolega nie wiedział jak jest mieć w czasie przeszłym, więc poszukał w słowniku że miał to  der Kohlenstaub:)
To chyba coś mówi:)
Nie to, żebym się naśmiewała, ale niezmiennie mnie to rozbawia:)

Umarłam.
Za-je-faj-ne. :D
I nie zamierzam przepraszać za to,że mnie to rozbawiło. :D
15 września 2014 20:58 / 2 osobom podoba się ten post
kasia63

Też znam dziewczyny jeżdżące do leżących ,niektóre kilka lat już i dalej język podstawowy,m.in.dlatego ze nie maja się od kogo uczyc a jak sa same w domu z PDP niemówiąca to uważają ze nie ma potzreby.Inna sprawa,że to wcale nie jest tak ,że do ciężkich przypadków wysyłają doświadczone dobrze mówiace opiekunki.Rodzinie powiedzą "słabo mówi ,ale ma doświadczenie",opiekunce mówią "rodzina pomaga a język pani podszlifuje,da pani radę" i potem trafia się jak nasz kolega i nie tylko on przecież.

Właśnie dokładnie to samo chciałam powiedzieć. Spotkałam opiekunkę, która jeździ to "leżących przypadków". Chwali sobie tą pracę, przyzwyczaiła się. Mimo kilku lat doświadczenia nie opanowała niemieckiego prawie wcale, bo jak sama mi mówiła, ona najczęściej słyszy: pipi, essen, trinken. Trafiła raz do pani mobilnej i zrezygnowała, bo nie mogły się wzajemnie porozumieć. Dla mnie leżący PDP byłby trudny, bo nie znam za dobrze technik transferu, a z kolei ja lubię sobie pogadać, bo ja ogólnie gadułą jestem. Tyle ciekawaych rzeczy się dowiedziałam, tyle ciekawostek, zupełnie innego spojrzenia na niektóre sprawy.
15 września 2014 21:03 / 8 osobom podoba się ten post
IGGA, poczytaj dokładniej ogłoszenia. Za te trudne przypadki płacą tyle samo, jak za babcię na chodzie bez altzcheimera. Dlaczego? Bo babcia chce towarzystwa do pogadania, ten ciężko chory człowiek nie ma juz nawet siły na pogaduchy. W efekcie agencja posyła tam opiekunki ze słabą znajomością języka, bo te które mogą swobodnie z babcią szprechać, nie chcą przyjąć takich ofert i ja się do nich zaliczam. Za dziadków w miarę fit dostaję tyle samo albo i więcej jak moja koleżanka z podstawowym niemieckim przy ciężko chorym . Dla mnie te reguły są całkiem logiczne. Firma nie ma motywacji, by dopłacać za ciężko chorego, bo znajdzie i tak chętną do tego przypadku. Myślę, że poprostu więcej jest chętnych na te oferty, bo mniej niż więcej zna w miarę dobrze język. Firmy wśród słabo znających język mają w kim wybierać, bo jest ich na rynku więcej. Z ostatnim Twoim zdaniem się zgodzę IGGA, tu nikt nikogo nie zmusza do podpisywania niekorzystnych warunków umów. Bezpośrednio nie, ale jadą w takie miejsca opiekunki, bo zmusza je do tego trudna sytuacja w życiu. Ot i wszystko.