Ja napisałam o mojej agencji oraz o agencji w której poprzednio pracowałam.
Nie wiem może są agencje dla których los starego człowiek jest tak obojetny, że mogą go powierzyć nowicjuszce bez znajomości języka. Może takie agencje są, nie wiem.
Ja napisałam o mojej agencji oraz o agencji w której poprzednio pracowałam.
Nie wiem może są agencje dla których los starego człowiek jest tak obojetny, że mogą go powierzyć nowicjuszce bez znajomości języka. Może takie agencje są, nie wiem.
no, ale nasz kolega nie umiał poprosić o paczkę papierosów, a może i umiał tylko chciał to powiedzieć elegancko.
no, ale nasz kolega nie umiał poprosić o paczkę papierosów, a może i umiał tylko chciał to powiedzieć elegancko.
:)
Kolega nie wiedział jak jest mieć w czasie przeszłym, więc poszukał w słowniku że miał to der Kohlenstaub:)
To chyba coś mówi:)
Nie to, żebym się naśmiewała, ale niezmiennie mnie to rozbawia:)
Jesteś w błędzie. Do osób leżących agencje wysyłają opiekunki z dobrą znajomościa języka. posiadające doświadczenie w tej pracy. Takie stawiają wymagania rodziny. Opiekunka zostaje z chorym, leżącycm pacjentem. To jest bardzo odpowiedzialne. Taki człowiek jest skazany na opiekunkę.I nie ma mowy, aby opiekunka nie znała języka, tym bardziej, że często chorzy mówią bardzo cicho, niewyraźnie. Mówią niejednokrotnie dialektem co już bardzo utrudnia pracę. To opiekunka jest w stałym kontakcie z lekarzem, udziela informacji rodzinie o pocjencie.
To sa bardzo dobre kontrakty.Płaca jest zawsze wyższa. Bardzo wiele czynności wykonują ludzie z zewnątrz.
A rodziny rozumieja trud tej pracy i potrafią się rewanżować, kupując karnet na basen , siłownię. Opiekunka przy takim pacjencie ma mnóstwo czasu dla siebie.
Każda z opiekunek ma swoje kryteria wyboru miejsca pracy i tego co wykonywać będzie miała. Kontrakt można podpisać lub nie. Tu nikt nikogo do niczego nie zmusza.
:)
Kolega nie wiedział jak jest mieć w czasie przeszłym, więc poszukał w słowniku że miał to der Kohlenstaub:)
To chyba coś mówi:)
Nie to, żebym się naśmiewała, ale niezmiennie mnie to rozbawia:)
:)
Kolega nie wiedział jak jest mieć w czasie przeszłym, więc poszukał w słowniku że miał to der Kohlenstaub:)
To chyba coś mówi:)
Nie to, żebym się naśmiewała, ale niezmiennie mnie to rozbawia:)
Też znam dziewczyny jeżdżące do leżących ,niektóre kilka lat już i dalej język podstawowy,m.in.dlatego ze nie maja się od kogo uczyc a jak sa same w domu z PDP niemówiąca to uważają ze nie ma potzreby.Inna sprawa,że to wcale nie jest tak ,że do ciężkich przypadków wysyłają doświadczone dobrze mówiace opiekunki.Rodzinie powiedzą "słabo mówi ,ale ma doświadczenie",opiekunce mówią "rodzina pomaga a język pani podszlifuje,da pani radę" i potem trafia się jak nasz kolega i nie tylko on przecież.