IGGA, poczytaj dokładniej ogłoszenia. Za te trudne przypadki płacą tyle samo, jak za babcię na chodzie bez altzcheimera. Dlaczego? Bo babcia chce towarzystwa do pogadania, ten ciężko chory człowiek nie ma juz nawet siły na pogaduchy. W efekcie agencja posyła tam opiekunki ze słabą znajomością języka, bo te które mogą swobodnie z babcią szprechać, nie chcą przyjąć takich ofert i ja się do nich zaliczam. Za dziadków w miarę fit dostaję tyle samo albo i więcej jak moja koleżanka z podstawowym niemieckim przy ciężko chorym . Dla mnie te reguły są całkiem logiczne. Firma nie ma motywacji, by dopłacać za ciężko chorego, bo znajdzie i tak chętną do tego przypadku. Myślę, że poprostu więcej jest chętnych na te oferty, bo mniej niż więcej zna w miarę dobrze język. Firmy wśród słabo znających język mają w kim wybierać, bo jest ich na rynku więcej. Z ostatnim Twoim zdaniem się zgodzę IGGA, tu nikt nikogo nie zmusza do podpisywania niekorzystnych warunków umów. Bezpośrednio nie, ale jadą w takie miejsca opiekunki, bo zmusza je do tego trudna sytuacja w życiu. Ot i wszystko.
