Na wyjeździe #13

27 sierpnia 2014 22:53
Barbara niepowtarzalna

.... Łazienkę niby mam do swojej dyspozycji , ale raz w tygodniu dyżur ma pielęgniarka i "duszuje " Panią .... Wszystkie " Panine " balsamy ,żele stoją w łazience na parapecie i w szafce , moich nie stawiam , bo choćbym pokazała pielęgniarce , że to są moje to jak ją znam i tak by używała co jej tylko potrzebne , to samo z ręcznikami , te które ja uzywam też trzymam w pokoju . Pokój duży ,wygodny to i jest gdzie poustawiać co moje ...... Od początku byłam pouczona przez moją poprzedniczkę , że pielęgniarka fleja jakich mało ...... Tylko jeden z przykładów : zawiozła Panią do duszowania na krześle toaletowym wyjąwszy uprzednio nocnik . Pod prysznicem Pani się przytrafiło, narobiła na podłogę..... Piguła wytarła podłogę ręcznikiem i........to co pozbierała , powycierała ......z całą zawartością wsadziła do pralki !!!!... Na szczęście zmienniczka szykowała po kąpieli Pani pranie i dojrzała , że coś jest nie tak i tamta musiała wyjmować wszystko i myć pralkę , ręcznik z zawartością wyrzuciły do śmieci ......nie wyobrażam sobie co by bylo gdyby zmienniczka włączyła pralkę :)))))

Ojej ja rowniez!
28 sierpnia 2014 12:30 / 1 osobie podoba się ten post
Kolezanki i koledzy!
Jestem po rozmowie.Tradycyjnie mnie sie nie podobało ale porozmawiałysmy.Wieksza cześc rozmowy polegała na tłumaczeniu z polskiego na niemiecki.Przyznam,ze dla mnie taka forma jest łatwiejsza:)
Wyniki zostana przekazane odpowiednim osobom.Pani stwierdziła,że jezyk jest komunikatywny.Troche mnie to dziwi bo porównujac mój poziom przy rozmowie kwalifikacyjnej mówię moim zadniem o niebo lepiej.
28 sierpnia 2014 12:31
oni zawszę tak mówią...a w rzeczywistości jest lepiej..
28 sierpnia 2014 12:49 / 2 osobom podoba się ten post
U nas już po obiedzie, ale nie idę na spacer, nogi mam spuchnięte jeszcze po podróży. Cała ta jazda małym busikiem to jakiś cyrk. Było nas 5 opiekunek,kanapa z tyłu zajęta przez kierowcę, ja rozumiem, że oni jada na zmianę, jeden śpi, drugi jedzie...ale. Ja i druga opiekunka siedziałyśmy z przodu, zimno, bo w cieple kierowcy chce się spać. Byłyśmy pookrywane,wszystko poszło w ruch, nawet kurtka kierowcy.
O godzinie 4.30 wysiadła pierwsza opiekunka, mówiła, że jej zmienniczka od razu wyjeżdża tym samym busem, myślałyśmy,że jedzie gdzieś na nowe miejsce. Rodzina pożegnała opiekunkę i wiecie co? Ona biedna musiała jechać tym busem przez całą trasę rozwożenia opiekunek, dopiero o godzinie 24 bus miał być w Zgorzelcu. Dziewczyna zadzwoniła na numer alarmowy firmy i okazało się, że to rodzina z firmą ustaliła taki wyjazd. Masakra.Opiekunka, to człowiek, czy rzecz? Ja jeszcze nie wiem.
28 sierpnia 2014 13:20 / 1 osobie podoba się ten post
barbarella

U nas już po obiedzie, ale nie idę na spacer, nogi mam spuchnięte jeszcze po podróży. Cała ta jazda małym busikiem to jakiś cyrk. Było nas 5 opiekunek,kanapa z tyłu zajęta przez kierowcę, ja rozumiem, że oni jada na zmianę, jeden śpi, drugi jedzie...ale. Ja i druga opiekunka siedziałyśmy z przodu, zimno, bo w cieple kierowcy chce się spać. Byłyśmy pookrywane,wszystko poszło w ruch, nawet kurtka kierowcy.
O godzinie 4.30 wysiadła pierwsza opiekunka, mówiła, że jej zmienniczka od razu wyjeżdża tym samym busem, myślałyśmy,że jedzie gdzieś na nowe miejsce. Rodzina pożegnała opiekunkę i wiecie co? Ona biedna musiała jechać tym busem przez całą trasę rozwożenia opiekunek, dopiero o godzinie 24 bus miał być w Zgorzelcu. Dziewczyna zadzwoniła na numer alarmowy firmy i okazało się, że to rodzina z firmą ustaliła taki wyjazd. Masakra.Opiekunka, to człowiek, czy rzecz? Ja jeszcze nie wiem.

Według mnie ewidentnie firma jest winna. Oj wypożyczyłabym sobie ją !!!  Jak można ustalać opiekunce powrót w ten sposób ;-///  chyba te panie nie mają zbyt dużo wyobraźni a o sercu to już nie wspomnę. 
 
Kurcze mam kłopoty z szykiem zdania, coś mi się pierniczy. 
28 sierpnia 2014 13:52 / 2 osobom podoba się ten post
Dzisiaj podopieczna mi zasłabła,prawdopodobnie po furosemidzie,którego bierze duże dawki.Cisnienie zjechało dość niebezpiecznie w dół.Ale nie jestem pewna czy tylko to bylo przyczyną zasłabnięcia ,bo ma cukrzycę typu 2 i bierze też tabletki obniżające cukier.Na wszelki wypadek dałam jej trochę miodu do zjedzenia.Ponoć nie pierwszy raz jej się to zdarzyło,ale nigdy nie mierzyła cisnienia,więc myslała ,że jej skoczyło.Wyglądało to dość nieciekawie,byłam przygotowana na to,aby pogotowie wzywać,ale jak się wody napiła i poleżała godzinkę,to powoli zaczęło wszystko wracać do normy.Mierzyłam jej tylko ciśnienie,cukru nie,bo trzeba kłuć.Trzeba będzie to jutro zameldować pigułowi z Pflege,fajny gościu,na pewno coś z tym zrobi.Podopieczna pokazała mi dzisiaj dokumentację z Pflegedienstu no i oprócz cukrzycy i przewlekłej niewydolności nerek jest jeszcze dna moczanowa i anemia.Tak się teraz zastanawiam,co tej mojej podopiecznej do jedzenia kombinować,żeby jej nie zaszkodzić i odżywić jednocześnie.Na dodatek babcia zupełnie nie przestrzegała tego,żeby piła dostateczne ilości wody,tylko martwiła się o dziadka,który oprócz demencji stan zdrowia ma dość dobry.Nawet dzisiaj leżąc na kanapie,na jego "halo",chciała się zwlec i mu usługiwać.Na szczęście dziadek jeszcze kojarzy w wystarczającym stopniu,żeby zrozumieć,że zona lezy i źle się czuje.Ale widać,że przyzwyczajony do obsługi.
28 sierpnia 2014 14:11
tina 100%

Dzisiaj podopieczna mi zasłabła,prawdopodobnie po furosemidzie,którego bierze duże dawki.Cisnienie zjechało dość niebezpiecznie w dół.Ale nie jestem pewna czy tylko to bylo przyczyną zasłabnięcia ,bo ma cukrzycę typu 2 i bierze też tabletki obniżające cukier.Na wszelki wypadek dałam jej trochę miodu do zjedzenia.Ponoć nie pierwszy raz jej się to zdarzyło,ale nigdy nie mierzyła cisnienia,więc myslała ,że jej skoczyło.Wyglądało to dość nieciekawie,byłam przygotowana na to,aby pogotowie wzywać,ale jak się wody napiła i poleżała godzinkę,to powoli zaczęło wszystko wracać do normy.Mierzyłam jej tylko ciśnienie,cukru nie,bo trzeba kłuć.Trzeba będzie to jutro zameldować pigułowi z Pflege,fajny gościu,na pewno coś z tym zrobi.Podopieczna pokazała mi dzisiaj dokumentację z Pflegedienstu no i oprócz cukrzycy i przewlekłej niewydolności nerek jest jeszcze dna moczanowa i anemia.Tak się teraz zastanawiam,co tej mojej podopiecznej do jedzenia kombinować,żeby jej nie zaszkodzić i odżywić jednocześnie.Na dodatek babcia zupełnie nie przestrzegała tego,żeby piła dostateczne ilości wody,tylko martwiła się o dziadka,który oprócz demencji stan zdrowia ma dość dobry.Nawet dzisiaj leżąc na kanapie,na jego "halo",chciała się zwlec i mu usługiwać.Na szczęście dziadek jeszcze kojarzy w wystarczającym stopniu,żeby zrozumieć,że zona lezy i źle się czuje.Ale widać,że przyzwyczajony do obsługi.

wiesz Tina,trafiło na Ciebie to my wszystkie skorzystamy.Opracujesz diete, napiszesz jak wyprowadziłas Panią z anemii i jak znalazł na forum:)
28 sierpnia 2014 14:15 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko47

wiesz Tina,trafiło na Ciebie to my wszystkie skorzystamy.Opracujesz diete, napiszesz jak wyprowadziłas Panią z anemii i jak znalazł na forum:)

Oj,ciężko będzie przy tej kombinacji chorób babci.Teraz to ja bym się chetnie poradziła:)
28 sierpnia 2014 16:16
Dziewczyny, mam prośbę. SZukam topiku o gewerbie, na którym Emilia bardzo dużo pisała. Znalazłam jakąś stronę, ale nie mogę jej otworzyć, bo pokazuje , ze taka strona nie istnieje.
28 sierpnia 2014 17:47
Dzięki, te tematy juz przejrzałam, ale wydaje mi się, że Emilia jeszcze gdzieś bardzo obszernie o tym pisała.
28 sierpnia 2014 17:53 / 11 osobom podoba się ten post
Niemiecki lekarz o polskich opiekunkach: One nawet nie wiedzą jak wymówić Alzheimer...
…. ale dla nich każda osoba starsza, która zapomniała gdzie leżą klucze albo pyta o której będzie obiad cierpi na chorobę Alzheimera.
Doktor Thomas, 58 lat, neurolog i lekarz rodzinny, przystojny, zadbany, lekko siwiejący mężczyzna, śmieje się dobrodusznie z diagnoz stawianych przez polskie opiekunki osób starszych: Czego to ja już nie słyszałem, choroba Ajhajmera, Ajcmajner, Ajmajner i tym podobne. Nie potrafią nawet wymówić nazwy choroby co ich nie zniechęca - diagnozują ją tak często jak lekarz rodzinny przeziębienie. To jest właściwie jedyna negatywna rzecz, którą mogę powiedzieć o opiekunkach osób starszych z Polski, które pracują tu u nas w Niemczech. Mam pod opieką 11 rodzin, które zatrudniają opiekunki z Polski. I naprawdę jestem pełen podziwu i pełen zdumienia, że nikt nie wykorzystuje obserwacji polskich opiekunek do badań naukowych. One są całą dobę z chorymi, których ja widzę kilka – kilkanaście minut i chociaż najczęściej stawiana przez polskie opiekunki osób starszych diagnoza choroby Alzheimera nie ma racji bytu, to dostarczają niesamowicie cennych informacji na temat chorego i jego zachowań. Rodziny tych staruszków nie wiedzą wielu podstawowych rzeczy, które dla mnie jako lekarza neurologa są ważne: czy zachowania osoby starszej zmieniły się, w jakim zakresie, czy lepiej funkcjonuje rano czy wieczorem, na czym dokładnie polegają zmiany w zachowaniu, z jakimi czynnościami chory sobie już nie radzi. Do tego dochodzą często precyzyjne informacje na temat bilansu płynów, reakcji na stosowane leki i wiele innych cennych spostrzeżeń, które w połączeniu z badaniami medycznymi pozwalają lepiej diagnozować chorego. Dobrze postawiona diagnoza to dobrze dobrany sposób leczenia ale dobrą diagnozę można postawić tylko na podstawie dobrego wywiadu lekarskiego, zwłaszcza w neurologii czy geriatrii. Jeśli córka mojej pacjentki odwiedza mamę nawet codziennie ale zawsze o mniej więcej tej samej godzinie, to tak naprawdę nie wie o zachowaniach swojej mamy prawie nic. Opiekunka osób starszych z Polski, która spędza przed kilka czy kilkanaście tygodni cały dzień z pacjentką wie o niej wszystko i bardzo szybko wychwytuje zmiany w zachowaniu, które mają znaczenie dla procesu leczenia. I dbają, niesamowicie dbają te opiekunki o tych swoich podopiecznych i walczą o ich komfort życia. Sam chciałbym na starość mieć kogoś takiego przy boku.
Pracuję w Monachium i znam już od 7 lat np. Panią Teresę ze Szczecina (Theresa, herzliche Grüße!!). Sam poleciłem ją dwóm rodzinom niemieckim z pełną odpowiedzialnością i będę ją polecał dalej. Z tego co wiem, nie udało jej się skończyć żadnej szkoły pielęgniarskiej ale to jej wyczucie, ten zmysł obserwacji starszych osób pomimo nie najlepszej znajomości języka niemieckiego jest po prostu nieocenione!
Wszyscy – i lekarze i opiekunowie osób starszych czy z Polski czy z Niemiec zdajemy sobie sprawę z tego, że nie ma lekarstwa na starość. Nie oznacza to jednak, że osoba w podeszłym wieku, która uskarża się na ból lub nawet w ciężkim stadium demencji okazuje, że coś jej przeszkadza, że cierpi, że medycyna nie może dla niej nic zrobić. Taki z pozoru banał jak wypróżnienia. Therese bombardowała mnie wręcz telefonami, że jej podopieczna w zaawansowanym stopniu choroby Alzeimera nie wypróżniała się od kilku dni. To nie jest wcale banał. To jest bardzo ważna sprawa, którą można uregulować lewatywą, masażem brzucha, lekami a choremu oszczędzić bólu brzucha i cierpienia. A znam z praktyki przypadek, gdzie rodzina niemiecka uznała, że mama, dziarska 82-latka z lekkimi objawami demencji umiera a tymczasem mamie potrzebna była tylko pomoc w wypróżnieniu po prawie dwóch tygodniach.... I to jest chyba fenomen polskich opiekunek osób starszych, takich jak Therese, że mogą i potrafią określić takie przyczyny dolegliwości osób starszych, które dla nawet najbliższej rodziny i lekarza nieraz są nie do zaobserwowania. Therese zajmowała się też 98-letnim panem, pacjent po ciężkim wylewie, leżący od kilkunastu miesięcy. Zawsze przesypiał spokojnie noce, nagle po nocach zaczął krzyczeć, być niespokojny. To właśnie polska opiekunka zauważyła, że pieluszki są prawie suche a więc te krzyki nie biorą się z niczego i nie mają związku ze skutkami wylewu, że trzeba sprawdzić co z nerkami i pęcherzem. Oszczędziła tym samym starszemu panu bólu i cierpienia.
Chcę powiedzieć wszystkim paniom opiekunkom osób starszych z Polski i z innych krajów, że ja jako niemiecki lekarz, bardzo doceniam Waszą pracę. Doceniam to, że potraficie dbać i walczyć o dobro swoich podopiecznych, że potraficie wznieść się ponad pryzmat podeszłego wieku i zauważyć zmiany, których my lekarze, nie zawsze jesteśmy w stanie dostrzec w badaniach medycznych. Pewnie moi koledzy po fachu się obruszą ale muszę przyznać, że to właśnie opiekunki osób starszych z Polski często swoją nieugiętą postawą przypominają mi o tym, że nie wszystkie zachowania i skargi pacjenta można skwitować „no w tym wieku to nic dziwnego, że boli”. Wiek to jedno ale wiek nie wyklucza dolegliwości, którą można wyleczyć lub złagodzić ich przebieg.
Serdecznie pozdrawiam wszystkie opiekunki osób starszych z Monachium i całych Niemiec! Róża na zdjęciu ode mnie dla Was!
Od redakcji Arbeitlandii:
Piszemy Alzheimer, wymawiamy alc-haj-mer , choroba alc-haj-mera
28 sierpnia 2014 18:05 / 1 osobie podoba się ten post
Kasiu ,dziękuję za ten artykuł zrobiło się bardzo miło, i co można pochwalić, można.
28 sierpnia 2014 18:10 / 1 osobie podoba się ten post
Evvex

Kasiu ,dziękuję za ten artykuł zrobiło się bardzo miło, i co można pochwalić, można.

nie zamaco:))) dziele sie jak moge czyms ciekawym.pozdrawiam
28 sierpnia 2014 19:14
barbarella

U nas już po obiedzie, ale nie idę na spacer, nogi mam spuchnięte jeszcze po podróży. Cała ta jazda małym busikiem to jakiś cyrk. Było nas 5 opiekunek,kanapa z tyłu zajęta przez kierowcę, ja rozumiem, że oni jada na zmianę, jeden śpi, drugi jedzie...ale. Ja i druga opiekunka siedziałyśmy z przodu, zimno, bo w cieple kierowcy chce się spać. Byłyśmy pookrywane,wszystko poszło w ruch, nawet kurtka kierowcy.
O godzinie 4.30 wysiadła pierwsza opiekunka, mówiła, że jej zmienniczka od razu wyjeżdża tym samym busem, myślałyśmy,że jedzie gdzieś na nowe miejsce. Rodzina pożegnała opiekunkę i wiecie co? Ona biedna musiała jechać tym busem przez całą trasę rozwożenia opiekunek, dopiero o godzinie 24 bus miał być w Zgorzelcu. Dziewczyna zadzwoniła na numer alarmowy firmy i okazało się, że to rodzina z firmą ustaliła taki wyjazd. Masakra.Opiekunka, to człowiek, czy rzecz? Ja jeszcze nie wiem.

A to ciekawe, dwóch kierowców w jednym busiku, tylko raz miałam okazję takie coś zobaczyc, mogłabyś zdradzic firme, albo czy choc na południe jadą? 
28 sierpnia 2014 19:19
efka66

A to ciekawe, dwóch kierowców w jednym busiku, tylko raz miałam okazję takie coś zobaczyc, mogłabyś zdradzic firme, albo czy choc na południe jadą? 

Effka, a skąd dokąd chcesz jechać?