Po przyjezdzie odpoczęłam ,ochłonęłam ,wiec napisze o mojej podróży do domu.
Szukałam jakiegoś przejazdu i wcale nie było łatwo,bo albo nie jechali tam gdzie mieszkam ,albo nie przez ta miejscowość co pracowałam.Wreszcie znalazłam Busa ,który jechał z Holandii na południe Polski.W rozmowie telefonicznej pan b.miły ,wszystko pięknie,cena 75E za przejazd ,więc zamówiłam.Miał przyjechać między 21-22godz.Przyjechał o 23godz 30min.Zapakowałam się do małego ,ciasnego,9 osobowego busika w którym wyczułam opary alkoholu.Za mną siedział duży pies z właścicielem.Ujechaliśmy kilkanaście km ,a tu głos,,będę rzygał''.O 3godz 30 min dojechaliśmy do jakiegoś parkingu w okolicach Berlina.Kierowca oznajmił,że ok 5godz przyjadą busy i będzie przesiadka.Siedziałam koło drzwi ,więc co chwilę musiałam wychodzić ,bo ktoś chciał wyjść.Minęło trzy godziny i trzydzieści minut i zaczęły przyjeżdżać busy.Zaczęła się sprzeczka , bo nie tylko ja ,ale jeszcze inne osoby twierdziły ,że mamy płacić 75E , a kierowcy szli w uparte ,że 80E.Nie byliśmy w stanie tego udowodnić,więc zapłaciliśmy.Około 7godziny rano wyruszyliśmy już większym busem po przesiadce.Kierowca marudny -cwaniak,ale co tam myśl o domu wszystko przygłuszyła.Gdy minęliśmy Śląsk kierowca zaczął prawie że zmuszać mnie ,żebym zadzwoniła do kogoś ,by po mnie wyjechał 80km przed miejscem docelowym ,bo stwierdził ,że z jedną osoba to mu się nie opłaci jechać .Ja zamawiałam bus z adresu pod adres i zagroziłam Policją ,jeżeli mnie nie odwiezie.Tak strasznie marudził ,ale pojechał.Naprawdę szczęśliwa byłam jak przekroczyłam próg domu.
Wiem ,że dużo osób z tego forum jeżdzi małymi busikami i pytam ,czy też takie przygody macie.Ja zawsze jezdziłam dużymi autokarami ,albo samochodami z Bla Bla Car i takich ,,cudów ''nie było .To był mój pierwszy raz i myślę ,że ostatni.

