W domu :) #3

21 grudnia 2014 10:23
A mnie w domku nie ma .
21 grudnia 2014 10:24 / 1 osobie podoba się ten post
didusia

A mnie w domku nie ma .

mnie tez..
21 grudnia 2014 10:24
didusia

A mnie w domku nie ma .

mnie tez..
21 grudnia 2014 10:24 / 2 osobom podoba się ten post
Ja też kiedyś przy remoncie płakałam ale i robotników w trakcie zmieniłam bo już byłam bliska obłędu.
Wywaliłam ich i nie zapłaciłam, zaczeli robić tak jak im było wygodnie i łatwo a nie tak jak było zaplanowane.
Przez tydzień siedziałam na gruzach i szukałam nowych. 
Złapała mnie wtedy Wielkanoc ale poszłam na parę dni do córki bo mój dom nie nadawał się do niczego.
Znalazłam w końcu takich co zrobili super i tak jak ja chciałam. Andrea, powodzenia w remoncie
i wszystkiego miłego na święta.
 
 
 
21 grudnia 2014 10:32 / 6 osobom podoba się ten post
Pierwsza noc we własnym lózku za mną.
Ale straszna to noc. Umęczona padałam na pysk a zasnąc nie mogłam. Kręciłam się po domu, leżałam po ciemku, przewracałam się z boku na bok. W sumie nie spałam długo. Mam nadzieję że do swiat stres "pourazowo-opiekunkowy" mi minie.
Za to teraz siedze przed kompem w piżamie, z kawusią i papieroskiem i nic nie muszę :)
Cudowne uczucie!
21 grudnia 2014 10:34
I tak trzymaj Lena, Pełen luz w końcu jestes w ukochanym mieszkanku:)
21 grudnia 2014 11:06 / 1 osobie podoba się ten post
didusia

A mnie w domku nie ma .

A gdzie dziewczynki jesteście bo ja w domku ale juz mam dość.?
21 grudnia 2014 11:13 / 1 osobie podoba się ten post
No dokładnie. :)
Nad jeziorem nie było źle, nawet wiedźma nie była taka zła, towarzystwo na wolnym też, lecz to nie dom.
21 grudnia 2014 11:14
teresadd

A gdzie dziewczynki jesteście bo ja w domku ale juz mam dość.?

No co Ty Tereniu w domku Ci źle:):)?czy za duzo prac przedswiatecznych?
21 grudnia 2014 11:16 / 5 osobom podoba się ten post
teresadd

A gdzie dziewczynki jesteście bo ja w domku ale juz mam dość.?

I po co sie tak do tego domu pchała?????Po co????Było w D zostać:) Tu tak fajnie,nudno ,nieróbstwo sie szerzy:):):)A Ty sama widzisz:0Do garów zagonili,do podłóg pastowania,karpia mordowania.....na drugi rok badź mądrzejsza -zostań z nami:):):):)
21 grudnia 2014 11:28
kasia63

I po co sie tak do tego domu pchała?????Po co????Było w D zostać:) Tu tak fajnie,nudno ,nieróbstwo sie szerzy:):):)A Ty sama widzisz:0Do garów zagonili,do podłóg pastowania,karpia mordowania.....na drugi rok badź mądrzejsza -zostań z nami:):):):)

Tak co roku sobie obiecuję i ma być pięknie a jest jak zwykle.Jeszcze mi zmywarka zepsuła sie i ja teraz za zmywarkę robię. Trochę familie zagoniłam do roboty bo postraszyłam ,że za rok zostaję w DE na swięta.Buu.A w Wigilię znowu będę powłóczyć nogami i padać na pysk bo sama urządzam święta dla 
rodzinki (tzn.mąż córka i syn).Wprawdzie coś tam pomagają ale ja jestem tradycyjna i wszystko w domu przygotowuję.
21 grudnia 2014 11:56 / 3 osobom podoba się ten post
Jakby ktoś pytał, to żyję, funkcjonuję-w dalszym ciągu egzystuje;) Jeszcze chora, bo miałam spotkanie z bakteriami sześciolatki, która ostatnio powiedziała: "ciocia, wiesz co? Mama jest chora, ja jestem chora, babcia też, teraz Ty i wujek... Jeszcze tylko tata i wszyscy będziemy jedną, wielką zarazą" :)
Lodówka padła - doby sobie czas wybrała: P Z piesem się wyjaśniło... Ogólnie czas leci jak oszalały, od momentu jak wróciłam do domu, dopiero dziś leżakuję;)
Pozdrowionka dla wszystkich:) 
 
21 grudnia 2014 12:25 / 1 osobie podoba się ten post
Właśnie rozmawiałam ze zmienniczką. Wyzywa na tamto miejsce. Mówi, że trzeba cały czas udawać, że się robi i siedzieć cały czas z nimi, mówi, ze nigdy już nie wróci. Ja robiłam to co do mnie należało i byłam u siebie w pokoju, oczywiście przy otwartych drzwiach. Zmienniczka miała problem z ząbkiem, bo koronka jej wypadła i zadzwoniła do firmy. Firma przy okazji porozmawiała też z Babcią, bo Dziadek nie może mówić. I co firma się dowiedziała o mnie? - że wstawałam o 8, a to nie jest prawda, bo o 6 byłam już na nogach, że nic nie robiłam - chyba jeszcze nigdy nie narobiłam się tyle, co przy tej Babci i to w zasadzie bez należnej mi przerwy (cały czas do dyspozycji, bo albo pompa piszczy, albo coś chcą).
Zadzwoniłam do syna Babci dzisiaj i porozmawiałam z nim. Powiedziałam o tych nowinkach. Powiedziałam, że jest mi obojętnie, gdzie będę pracować, ale nie życzę sobie takich kłamstw na mój temat. Pracuję już dość długo jako opiekunka i nigdy jeszcze nie zdarzyło się się coś takiego, że była jakakolwiek skarga na mój temat i nie chcę, aby ktoś tak kłamliwie mi coś zarzucał. Syn zna prawdę , bo widział wszystko. Powiedział, że zadzwoni do firmy albo wyśle do niej maila ze sprostowaniem i będzie nalegał, abym tutaj wróciła. Jak powiedziałam, że mi na tym nie zależy, bo ja pracę będę miała, to powiedział, że zrobi wszystko, abym wróciła, bo mieli spokój jak ja byłam. Wszystko było załatwione, z lekarką i z Pflege, to rozumiałyśmy się bez słów.
Tyle, że mi w ogóle na tym nie zależy, chcę tylko, aby firma znała prawdę.
21 grudnia 2014 12:34
A to do mnie dzwoniła zmienniczka z płaczem, ze chce wracać do domu, bo ona nie daje rady, nie dogaduje się z PDP ani z rodziną.. No cóż, ja mam urlop, a jej powiedziałam, że to pewnie chwilowy kryzys, który za chwilę minie, no i że ja też się tam duuuużo napłakałam, bo dużo słabszych momentów miałam.
21 grudnia 2014 12:34 / 1 osobie podoba się ten post
Annika

Właśnie rozmawiałam ze zmienniczką. Wyzywa na tamto miejsce. Mówi, że trzeba cały czas udawać, że się robi i siedzieć cały czas z nimi, mówi, ze nigdy już nie wróci. Ja robiłam to co do mnie należało i byłam u siebie w pokoju, oczywiście przy otwartych drzwiach. Zmienniczka miała problem z ząbkiem, bo koronka jej wypadła i zadzwoniła do firmy. Firma przy okazji porozmawiała też z Babcią, bo Dziadek nie może mówić. I co firma się dowiedziała o mnie? - że wstawałam o 8, a to nie jest prawda, bo o 6 byłam już na nogach, że nic nie robiłam - chyba jeszcze nigdy nie narobiłam się tyle, co przy tej Babci i to w zasadzie bez należnej mi przerwy (cały czas do dyspozycji, bo albo pompa piszczy, albo coś chcą).
Zadzwoniłam do syna Babci dzisiaj i porozmawiałam z nim. Powiedziałam o tych nowinkach. Powiedziałam, że jest mi obojętnie, gdzie będę pracować, ale nie życzę sobie takich kłamstw na mój temat. Pracuję już dość długo jako opiekunka i nigdy jeszcze nie zdarzyło się się coś takiego, że była jakakolwiek skarga na mój temat i nie chcę, aby ktoś tak kłamliwie mi coś zarzucał. Syn zna prawdę , bo widział wszystko. Powiedział, że zadzwoni do firmy albo wyśle do niej maila ze sprostowaniem i będzie nalegał, abym tutaj wróciła. Jak powiedziałam, że mi na tym nie zależy, bo ja pracę będę miała, to powiedział, że zrobi wszystko, abym wróciła, bo mieli spokój jak ja byłam. Wszystko było załatwione, z lekarką i z Pflege, to rozumiałyśmy się bez słów.
Tyle, że mi w ogóle na tym nie zależy, chcę tylko, aby firma znała prawdę.

Bezczelnosc babci nie zna granic. !, umilala,, Ci zycie przez caly pobyt, a nawet po odjezdzie nie daje za wygrana. Coz za czlowiek. Nic dziwnego, ze syn chce, zebys wrocila. Przeciez wszystkiego dopilnowalas I wszystkim sie zajmowalas. Mieli z Toba raj. Jednak decyzja o powrocie nie nalezy do nich, tylko do Ciebie! Mysl o Sobie!