AnnikaWłaśnie rozmawiałam ze zmienniczką. Wyzywa na tamto miejsce. Mówi, że trzeba cały czas udawać, że się robi i siedzieć cały czas z nimi, mówi, ze nigdy już nie wróci. Ja robiłam to co do mnie należało i byłam u siebie w pokoju, oczywiście przy otwartych drzwiach. Zmienniczka miała problem z ząbkiem, bo koronka jej wypadła i zadzwoniła do firmy. Firma przy okazji porozmawiała też z Babcią, bo Dziadek nie może mówić. I co firma się dowiedziała o mnie? - że wstawałam o 8, a to nie jest prawda, bo o 6 byłam już na nogach, że nic nie robiłam - chyba jeszcze nigdy nie narobiłam się tyle, co przy tej Babci i to w zasadzie bez należnej mi przerwy (cały czas do dyspozycji, bo albo pompa piszczy, albo coś chcą).
Zadzwoniłam do syna Babci dzisiaj i porozmawiałam z nim. Powiedziałam o tych nowinkach. Powiedziałam, że jest mi obojętnie, gdzie będę pracować, ale nie życzę sobie takich kłamstw na mój temat. Pracuję już dość długo jako opiekunka i nigdy jeszcze nie zdarzyło się się coś takiego, że była jakakolwiek skarga na mój temat i nie chcę, aby ktoś tak kłamliwie mi coś zarzucał. Syn zna prawdę , bo widział wszystko. Powiedział, że zadzwoni do firmy albo wyśle do niej maila ze sprostowaniem i będzie nalegał, abym tutaj wróciła. Jak powiedziałam, że mi na tym nie zależy, bo ja pracę będę miała, to powiedział, że zrobi wszystko, abym wróciła, bo mieli spokój jak ja byłam. Wszystko było załatwione, z lekarką i z Pflege, to rozumiałyśmy się bez słów.
Tyle, że mi w ogóle na tym nie zależy, chcę tylko, aby firma znała prawdę.
widzisz w jakie dziadostwo....
ja bym tam nie wróciła, chyba żeby kasa była naprawdę DOBRA :))DDD