Pamiętam, pamiętam ;-)) Ale to se nie wrati i nie wiem czy mam płakać czy się cieszyć.
Pamiętam, pamiętam ;-)) Ale to se nie wrati i nie wiem czy mam płakać czy się cieszyć.
Annika, nie cytuje Twojego posta bo jest długi a mnie zawsze takie cytowanie denerwowało.
Pewnie, że możesz wszystko wyjaśnić z agencją. Gdyby Ci zarzucali cokolwiek, to masz jasno napisane. A firmy wiedzą, że starsi ludzie potrafią, oj potrafią być dokuczliwi. Nie sądzę, żeby agencja cokolwiek Ci zarzucała.
Chyba dziś za bardzo zaszalałam. W ogóle szaleję non stop, ale dziś przegięłam z wydawaniem peniędzy :/
Kurde, a tak nie lubię oszczędzać! :P
Nie,jak dodasz nie wielka ilosc to nawet rybka jest smaczniejsza.Cały widz, to musi pukać.W innym przypadku zrobi sie mętna.
Też myślę Myszko, że dobrze zrobiłam. Bardzo nie lubię niejasnych sytuacji
Anniko bardzo dobrze zrobiłaś, ja tylko nie rozumiem jednego zdania
"Przyznam się, że mam mieszane uczucia co do powrotu w to miejsce".
Czy ty rozważasz możliwość powrotu???
Wiesz, Gosiu, to długa historia. Dziadek i dzieci dziadków bardzo proszą abym wróciła. A ja.... cóż, zastanawiałam się, czy nie przeczekać tych zmian po nowym roku w miejscu, które znam. Bałam się też, że w styczniu będzie mało ofert. Ja ogólnie chciałam skończyć już z opieką, mój mąż znalazł pracę, ale jestem w pewnym sensie między młotem a kowadłem, bo są jeszcze nieuregulowane sprawy natury bardzo osobistej. Zobaczę co mi firma odpowie. Jak znajdą mi nowe miejsce, za nie mniejsze pieniądze, to pojadę z chęcią tam, a jak nie... to wrócę na miesiąc, aby pożegnać się z Dziadkiem. A Babcia.... jest strasznie denerwująca, ale..... ja też "stawiam" się Jej i stąd te problemy. Poczekam na odpowiedź firmy, a jutro jadę do sanepidu, bo w związku z pracą w Polsce, będę potrzebowała książeczki, a poprzednia się zgubiła.
Wiesz, Gosiu, to długa historia. Dziadek i dzieci dziadków bardzo proszą abym wróciła. A ja.... cóż, zastanawiałam się, czy nie przeczekać tych zmian po nowym roku w miejscu, które znam. Bałam się też, że w styczniu będzie mało ofert. Ja ogólnie chciałam skończyć już z opieką, mój mąż znalazł pracę, ale jestem w pewnym sensie między młotem a kowadłem, bo są jeszcze nieuregulowane sprawy natury bardzo osobistej. Zobaczę co mi firma odpowie. Jak znajdą mi nowe miejsce, za nie mniejsze pieniądze, to pojadę z chęcią tam, a jak nie... to wrócę na miesiąc, aby pożegnać się z Dziadkiem. A Babcia.... jest strasznie denerwująca, ale..... ja też "stawiam" się Jej i stąd te problemy. Poczekam na odpowiedź firmy, a jutro jadę do sanepidu, bo w związku z pracą w Polsce, będę potrzebowała książeczki, a poprzednia się zgubiła.
wiesz Annika, ja czytam Twoje posty to tak jakbym jakieś opowiadanie czytała, nie potrafie tego wyrazić, takim spokojnym głosem, opanowanym to piszesz, ale ja nie wiem co bym zrobiła na takiej stelli, jednak tak jak piszesz, że wszyscy oprócz babki bardzo chcą żebyś wróciła, poniekąd znasz już to miejsce, wiesz czego możez sie spodziewać. Nie jest sztuką skakać ze stelli na stellę, powiem tak szczerze, że jestem teraz drugi rz w tym samym miejscu i jak przyjechałam to już praktycznie o nic nie musiałm sie pytać za wyjątkiem leków dla babci i wizyt u lekarza.
Może byś wyegzekwowała teraz jakieś chociaż przyzwoite wolne dla siebie? To też by ułatwiło ci tam pobyt tak myślę.
spokojnej nocy
wiesz Annika, ja czytam Twoje posty to tak jakbym jakieś opowiadanie czytała, nie potrafie tego wyrazić, takim spokojnym głosem, opanowanym to piszesz, ale ja nie wiem co bym zrobiła na takiej stelli, jednak tak jak piszesz, że wszyscy oprócz babki bardzo chcą żebyś wróciła, poniekąd znasz już to miejsce, wiesz czego możez sie spodziewać. Nie jest sztuką skakać ze stelli na stellę, powiem tak szczerze, że jestem teraz drugi rz w tym samym miejscu i jak przyjechałam to już praktycznie o nic nie musiałm sie pytać za wyjątkiem leków dla babci i wizyt u lekarza.
Może byś wyegzekwowała teraz jakieś chociaż przyzwoite wolne dla siebie? To też by ułatwiło ci tam pobyt tak myślę.
spokojnej nocy