Na wyjeździe #14

27 września 2014 12:56 / 4 osobom podoba się ten post
Bylem kiedys w Hamburgu w dosc bogatej dzielnicy tegoz ze miasta. W ciagnacej sie setkami metrow kamienicy, mieszkala ona ... ona istna BONA tego miasta. Chorowita, kobieta byla. To biodra zoperowane, to rozrusznik jej bylo dane. Pseudo cukrzyczka, chorobe owa jak mowic lubila, ma! Lekarze jednak sladow istnienia choroby nie znalezli, coz lekarz tez czlowiek i w tym wypadku gow... wie! Jednak z glowo wmiare poukladane. Dnia pewnego nieszczesnego, zawital do miasta, biedny ( w krotce), on czyli JA. Przywitany przez inna, tak samo juz biedna, zawital w progi domu bogatego. Na wejscie milo, i ladnie przywizany, dzien dobry padlo, i usmiech sie zjawil. Dostal wytyczne ten biedny Ja, coz ma tu czynic, coz tworzyc i ile z siebie dac. Minelo dni kilka, miesiecy i lat(1,5). Chorowity wyjychel a czemuz to tak? Juz spiesze, juz pisze.. abylo to tak... Owa Bona Hamburga, biedna az strach, ale wielka, dumna, jedyna i czczona az po sam dach (na parterze mieszkala). Obiady czwartkowe rzecz jasna wydawala. Na dzien takowy stroila sie zlotem, zapachem ''No.5'', krzyczala, krzyczala az slyszal ja swiat. Stol nakryj, przygotuj wej tak! I bylo tak dlugo i zawsze nie tak! Zle kawe podales, zle ciasto... nie tak, nie tak... zawsze nie tak! W sobotnie dni kazde przechodzil mi strach, witala nas Ona, corka Bony oooooo tak! Matka mi byla, wolne zem mial. Co chcialem mi dala, nie powiem ze nie. Dzieci nie miala. wiec serce pelne. Dorobic pozwolila, szanowala i mnie. Wiedziala kim Bona tak naprawde jest, ubolewala nade mna, spory lagodzila az nadszedl ich kres. Zla byla ta Bona, oj bardzo zla, rure w gardle nosila i plula z niej tak: tfu, tfu, tfu. Nie plula w husteczke, ni w papier, okrutny ten swiat. Plula na rece, rece w spodnie zas tarla, oj dziwny nietakt. Obowiazkiem naczelnym ma pomoc byla. Kiedy dupa jej mosci siedziala a potrzeba bylo wstac, z poklonem swe reca, z pomoca musialem dac. I tak dni wiele, recznikiem nie spodnie byly ... lecz biedny ja. Bona oj, Bona z nia historii wiele mam. Czasy ciezkie tam byly... Lecz po za tym domem, kochalem Hamburzanski swiat. Gdy, pluja na ciebie, wciaz robisz nie tak... zawalcz o swoje bo zburza umyslu twego swiat. cdn...
27 września 2014 12:58 / 5 osobom podoba się ten post
Melduję,że dotarłam na ZOB z małą pomocą policji niemieckiej.Udzielili mi bardzo uprzejmie i dokładnie informacji.Tak że jest ok.W Polsce rano padał deszcz ale teraz świeci słoneczko czego i Wam z całego serducha życzę.
27 września 2014 14:51
PiotrDominik, załuż bloga na opiekunkowie, bo coś czuję, że będzie co czytać ;)
27 września 2014 14:56
nianta

PiotrDominik, załuż bloga na opiekunkowie, bo coś czuję, że będzie co czytać ;)

Juz ktos mi proponowal, Czytac byloby co, mam swoje i innych historie.... jednak ja wole czytac niz pisac. Moze kiedys....
27 września 2014 14:59 / 1 osobie podoba się ten post
Analfabetyzm wtórny mnie dopada! Jak czasem patrzę na swoje błędy, to mam ochotę głową w ścianę walić...
27 września 2014 15:12 / 1 osobie podoba się ten post
agamor

o matko.....jeszcze w pas się kłaniała......

w pas się kłaniała a rączek nie całowała....jakaś "niekompletna" była ta zmienniczka:D
27 września 2014 15:17
Gdzieś czytałam na temat octu jabłkowego,ale za nic nie moe znależc,moze ktoś się natknął na ten wątek
27 września 2014 15:28 / 2 osobom podoba się ten post
Opluty nieszczesciem, doslownie i w przenosni,
o wyjezdzie do domu co noc to snil.
Soboty pewnej, wyjsciowe dostal.
Zakupami stresa zapil,
oj kupil nakupil, wszelkiej masci dobroci.
Do domu powrocil i horror tam zastal.
Leza dwie orki, zdyszane, sapiace.
Jedna na brzuchu druga gdzies w kacie.
Na widok biedaka, orki dzwieki daly:
''lo boze, lo boze my sie obie poprzewracaly''.
Strongmen z niego niejaki.
Podniosl dwie orki, lamiac wlasne barki.
W ciszy minela chwila doslowna,
i dalej sie niosa wrzaski w niebiosa:
''rob kawe, nie zdzierze, zapalic se musze.
Na balkon kawe podaj bo ja sie tu dusze''.
Druga z salonu, ta starsza, ta boska.
Wola i wola a ja glupi ta kawa na balkon se niosa.
Biegne co sil, nogi na salon mnie niosa,
wchodze do srodka i slysze polglosem:
'' prawie umarlam, tak sie zanosi...
ja karton dzwigalam tak sam, samosi.
I przyszlo mi dywan ogladac z bliskosci.''
Mialem ja wtedy ogromne problemy:
''zle sie zdazylo, wolnego ci wjecej nie dajemy''.
Jak mnie wtem jasna kurw...ca nie strzeli.
Co ta baba do mnie pierdzieli.
Usiadl spokojnie, spojzal ja na nia i mowie grzecznie.
Ty masz cos z bania!
Jakim to prawem za glupote Wasza mam placic
. Koniec tych zabaw koniec tych wasci.
Wytyczne podalem, wtlumaczylem grzecznie
czego nie wolno bo bedzie nieszczescie
. Bo zachowanie z rozumem waszym bylo tez sprzeczne.
Przyszla ma ''matka'', ta wyjazdowa.
Patrzy na mnie i kiwa glowa:
''zle my zrobily, zle sa z nas babki.
zrozum jedyny to wymysl mej matki''.
Ja wybaczyl natychmiast, zle mi sie na to patrzy...
prosze me jedyne, nigdy wiecej takiej wpadki.
Usiedlismy razem,
dane mi kawe wypic z boginia bylo.
Wiec mowie, co boli, co zlego mi sie tu przytrafilo.
Bona jedyna slucha wywodow,
oczami przekreca, i krzyczy: ''nie masz dowodow''.
Corka mej Bony, slucha i patrzy, wie dosonale ze stara majaczy.
Chwyta ma reke: choc chlopcze sami pogadamy.
Zabiera na balkon i mowi: ja znam postepowanie mojej mamy.
Nikt tu z nia siedziec nigdy mi nie chce,
coz ja mam robic?, powiedzcie mi wreszcie''.
Usiadlem na tronie z bialego wiaderka,
papieros w reku( juz nie pale) na niego tak zerkam
i mowie szczerze,
ze ja jej wierze.
Odpowiadam jej grzecznie i czule,
coz mam poradzic... zniose te bole.
Prosze tym samym by wziela poprawke
na postepowanie swej mamy.
Sprawia mi przykrosc i zle traktuje.
Ja wkladam tu serce, ja tu pracuje.
Corka rozumna, mozgu uzywa:
''sprobujmy raz jeszcze,
wynagrodze ci jej zlosci zniwa''.
Sypnela na reke kase mi wielka,
przeprosila raz jeszcze a ja tez ja.
Jednak nie dane bylo mi szczescie,
kasa w portfelu zas u Bony zawziecie....
Byly tez chwile, wspomniane mile...
wspolne wycieczki, gry i kawusie.
Jednak nie dlugo wkur..ilem znow sie.... cdn...
27 września 2014 16:01
mleczko47

Annika - masz babcie artystke inna ma terrorystke, a ja miałam taka uzalająca się nad sobą ciągle słyszałam oj,oj,oooojjjj.ojojoj.oj,oj -  jak pytałam czy boli cos - odpowiadała,ze nie.To dlaczego tak jęczysz pytałam - no,przeciez po cichu to robie.Juz wolę przedstawienie, jak jęki cały dzień.Twoja babcia to pracoholiczka wię nie rozumie,że mozna w inny sposob spedzic czas.Tacy ludzie zawsze szukaja kurzu, a czas na czytanie czy ogladanie tv to czas stracony:)

Pracoholik raczej wziąłby tę ściereczkę i sam brudy wytarł.
Dopatrywałabym się w takim zachowaniu, jeśli osoba zdrowy umysł ma, zazdrości o różnicę w ilości przeżytych lat, może także o lepszy wygląd.
Przypuszczam jednak, że starsza pani ma  i jedną  i tę drugą przypadłość jednocześnie.
27 września 2014 16:10 / 2 osobom podoba się ten post
amelka

Pracoholik raczej wziąłby tę ściereczkę i sam brudy wytarł.
Dopatrywałabym się w takim zachowaniu, jeśli osoba zdrowy umysł ma, zazdrości o różnicę w ilości przeżytych lat, może także o lepszy wygląd.
Przypuszczam jednak, że starsza pani ma  i jedną  i tę drugą przypadłość jednocześnie.

No to nie czytasz,że od rana ze scierka lata.Cały problem tylko,że na drabine nie pozwalaja jej wejść.
27 września 2014 16:13
kotek

Gdzieś czytałam na temat octu jabłkowego,ale za nic nie moe znależc,moze ktoś się natknął na ten wątek

27 września 2014 16:14 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko47

No to nie czytasz,że od rana ze scierka lata.Cały problem tylko,że na drabine nie pozwalaja jej wejść.

Czytam, że lata i pokazuje jaki to kurz w piwnicy jest i że zmienniczka tam sprzątała.
No to kto w końcu sprząta, starsza pani czy opiekunka?
 
27 września 2014 16:16 / 2 osobom podoba się ten post
amelka

Czytam, że lata i pokazuje jaki to kurz w piwnicy jest i że zmienniczka tam sprzątała.
No to kto w końcu sprząta, starsza pani czy opiekunka?
 

Kazda robi swoje.
27 września 2014 16:17
mleczko47

Kazda robi swoje.

i napisuje też ;-))
27 września 2014 16:18 / 2 osobom podoba się ten post
Najwazniejsze ze czysto jest,amen.