Na wyjeździe #14

27 września 2014 22:40
Dziękuję za pomoc :)
27 września 2014 22:41
nianta

Kawy pije jedną filiżankę rano, ale to taka lura, żeby kolor miała, mleko 1,5% , pije też "napar" z suszonych śliwek, to wprowadziła poprzedniczka, ale nie wiem czy działa, raczej nie, słodyczy nie je w ogóle-cukrzyk, przynajmniej przy mnie, ale po tym jak znalazłam stare ciasto mogę uznać, że jadała, a co do obiadów, 90% jadłospisu , to ziemniaki , więc proszę bez 'dziwó' , że te 10 % chcę zachować na ryż i makaron.

To napisałaś co najważnejsze teraz - diabetyk ta twoja PDP - to kapusta biała , obniży poziom cukru , i będzie likwidować zaparcia . Ja swojej mamie / diabetyk z zaparciami i hemoroidami / serwowałam surówkę z kapusty białej , raz , dwa razy na tydzień , zetrzeć troche główki kapusty na najgrubszej tarce , lekko posolić , dodać do smaku Stevi , ma być lekko słono-słodko . Niech postoi tak z 15 min i do tego wg smaku , : jogurt + koperek , kminek + łyzka majonezu + łyzka jogurtu , niekiedy była tylko oliwa i sok z cytryny - nie dość ze smaczne / mamcia wcinała az uszy się trzęsły / to kłopoty z zaparciami ustąpiły / próby z śliwkami , itd nie dawały rezultatów / Surówka z kapusty kiszonej , drobno pokrojeonej z utartą marchewką i jabłkiem plus oliwa plus sól , pieprze do smaku tez zdawała egazmin i obnizała cukier .
27 września 2014 22:42 / 8 osobom podoba się ten post
bieta

nianta, wprowadź do diety brązowy ryż i ciemne pieczywo.

Nie ,nie nie i jeszcze raz nie!!!!Żadnych samodzielnych decyzji kiedy krew idzie z odbytu!!!!Nianta nie doktor!!!!Zaszkodzić tylko może.To mogą byc i hemoroidy i cos gorszegop ,jak Aniak pisała.Opiekunka nie jest od leczenia ,zarządzania diety i temu podobnych rzeczy!Jedynie co zawiadamia rodzinę ,lekarza,Pflegediest,w skrajnym przypadku dzwoni na pogotowie.W momencie kiedy się krew pojawia nawet  z łyżką oleju na czczo wstrzymałabym się.Rozumiem chęć pomocy i ulzenia w cierpieniu ,ale mnie zapominajmy ,że jesteśmy tu ostatnim ogniwem w decyzyjnym łańcuszku i w razie powaznych problemówodpowiedzialnośc może spaść na nas!!!
27 września 2014 22:46 / 2 osobom podoba się ten post
kasia63

Nie ,nie nie i jeszcze raz nie!!!!Żadnych samodzielnych decyzji kiedy krew idzie z odbytu!!!!Nianta nie doktor!!!!Zaszkodzić tylko może.To mogą byc i hemoroidy i cos gorszegop ,jak Aniak pisała.Opiekunka nie jest od leczenia ,zarządzania diety i temu podobnych rzeczy!Jedynie co zawiadamia rodzinę ,lekarza,Pflegediest,w skrajnym przypadku dzwoni na pogotowie.W momencie kiedy się krew pojawia nawet  z łyżką oleju na czczo wstrzymałabym się.Rozumiem chęć pomocy i ulzenia w cierpieniu ,ale mnie zapominajmy ,że jesteśmy tu ostatnim ogniwem w decyzyjnym łańcuszku i w razie powaznych problemówodpowiedzialnośc może spaść na nas!!!

Kasiu,jakkolwiek sprawa mnie nie dotyczy to dziekuję ci za tego posta!
Złotymi czcionkami należy go wydrukować.
27 września 2014 22:51 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Nie ,nie nie i jeszcze raz nie!!!!Żadnych samodzielnych decyzji kiedy krew idzie z odbytu!!!!Nianta nie doktor!!!!Zaszkodzić tylko może.To mogą byc i hemoroidy i cos gorszegop ,jak Aniak pisała.Opiekunka nie jest od leczenia ,zarządzania diety i temu podobnych rzeczy!Jedynie co zawiadamia rodzinę ,lekarza,Pflegediest,w skrajnym przypadku dzwoni na pogotowie.W momencie kiedy się krew pojawia nawet  z łyżką oleju na czczo wstrzymałabym się.Rozumiem chęć pomocy i ulzenia w cierpieniu ,ale mnie zapominajmy ,że jesteśmy tu ostatnim ogniwem w decyzyjnym łańcuszku i w razie powaznych problemówodpowiedzialnośc może spaść na nas!!!

Lekarz w pierszej kolejności i owszem (pisałam o tym nieco wyżej) ale w póżniejszym etapie powinna wprowadzić ciemne pieczywo (jestem pewna, że lekarz potwierdzi, że ciemne jest bardzej wskazane od białego). Zresztą, nie nam gdybać, z rana powinna zadzwonić do lekarza, ot i tyle w temacie.
27 września 2014 22:59 / 1 osobie podoba się ten post
bieta

Lekarz w pierszej kolejności i owszem (pisałam o tym nieco wyżej) ale w póżniejszym etapie powinna wprowadzić ciemne pieczywo (jestem pewna, że lekarz potwierdzi, że ciemne jest bardzej wskazane od białego). Zresztą, nie nam gdybać, z rana powinna zadzwonić do lekarza, ot i tyle w temacie.

Plus za lekarza ,ale co do reszty to nie bylabym taka pewna -rzadko wprowadza się u starych ludzi ,których organizm duzo gorzej trawi jedzenie takie radykalne zmiany jak przestawianie na ciemne pieczywo-wskazane jest ,ale u starego czlowiek jako swoisty "wymiatacz" może spowodować zgoła odwrotny skutek czyli wsciekłe biegunki.....No,ale masz rację gdybanie gdybaniem a telefon do dr Nianty nie ominie z rana.
27 września 2014 23:43 / 2 osobom podoba się ten post
Właśnie z tym cholernym lekarzem jest problem, bo facet jest tylko od recept, pierwsze co, to zadzwonię po syna, powiem co i jak, niech on podejmuje decyzje, ja po łbie oberwać nie chcę w razie "w" , chyba zaczekam do poniedziałku na pflege , która przychodzi do syna robić zastrzyki...
28 września 2014 10:11 / 3 osobom podoba się ten post
Mam coś mokre dni, wiem o czym pomyślicie:))) to nie to, poplakuje po kątach, wracam do domu 3 dni wcześniej, bo coś mojej zmienniczce nie pasuje i zostaję w domu. Wyjadę pewnie po Nowym Roku, jak wszystko będzie dobrze. Coś mój maż popłakał się przez telefon. Ja się już pogodzilam ze swoim życiem z tymi wyjazdami, a On jakoś odwrotnie. Fakt, czeka na operację, boi się, niepotrzebnie rozgrzebał remont, który był planowo na wiosnę.Będzie dobrze, och zycie :)
28 września 2014 10:13 / 1 osobie podoba się ten post
barbarella

Mam coś mokre dni, wiem o czym pomyślicie:))) to nie to, poplakuje po kątach, wracam do domu 3 dni wcześniej, bo coś mojej zmienniczce nie pasuje i zostaję w domu. Wyjadę pewnie po Nowym Roku, jak wszystko będzie dobrze. Coś mój maż popłakał się przez telefon. Ja się już pogodzilam ze swoim życiem z tymi wyjazdami, a On jakoś odwrotnie. Fakt, czeka na operację, boi się, niepotrzebnie rozgrzebał remont, który był planowo na wiosnę.Będzie dobrze, och zycie :)

Głowa do góry. Będzie dobrze. Pogadaj z małżonkiem codziennie trochę dłużej. Pewnie czuje się samotny przed operacją i dlatego tęskni. Najgorzej, że nie możesz go po prostu potrzymać za rękę :(
28 września 2014 10:18 / 1 osobie podoba się ten post
barbarella

Mam coś mokre dni, wiem o czym pomyślicie:))) to nie to, poplakuje po kątach, wracam do domu 3 dni wcześniej, bo coś mojej zmienniczce nie pasuje i zostaję w domu. Wyjadę pewnie po Nowym Roku, jak wszystko będzie dobrze. Coś mój maż popłakał się przez telefon. Ja się już pogodzilam ze swoim życiem z tymi wyjazdami, a On jakoś odwrotnie. Fakt, czeka na operację, boi się, niepotrzebnie rozgrzebał remont, który był planowo na wiosnę.Będzie dobrze, och zycie :)

Musi być dobrze.
Zjedziesz do domu i razem wszystko ogarniecie. We dwójkę lepiej....
28 września 2014 10:28 / 3 osobom podoba się ten post
barbarella

Mam coś mokre dni, wiem o czym pomyślicie:))) to nie to, poplakuje po kątach, wracam do domu 3 dni wcześniej, bo coś mojej zmienniczce nie pasuje i zostaję w domu. Wyjadę pewnie po Nowym Roku, jak wszystko będzie dobrze. Coś mój maż popłakał się przez telefon. Ja się już pogodzilam ze swoim życiem z tymi wyjazdami, a On jakoś odwrotnie. Fakt, czeka na operację, boi się, niepotrzebnie rozgrzebał remont, który był planowo na wiosnę.Będzie dobrze, och zycie :)

No pewnie,że będzie dobrze :) Głowa do góry,pierś do przodu i nie dajmy się temu życiu.Pokażmy mu,że to my nim rządzimy :)
28 września 2014 10:35 / 2 osobom podoba się ten post
barbarella

Mam coś mokre dni, wiem o czym pomyślicie:))) to nie to, poplakuje po kątach, wracam do domu 3 dni wcześniej, bo coś mojej zmienniczce nie pasuje i zostaję w domu. Wyjadę pewnie po Nowym Roku, jak wszystko będzie dobrze. Coś mój maż popłakał się przez telefon. Ja się już pogodzilam ze swoim życiem z tymi wyjazdami, a On jakoś odwrotnie. Fakt, czeka na operację, boi się, niepotrzebnie rozgrzebał remont, który był planowo na wiosnę.Będzie dobrze, och zycie :)

Będzie dobrze. Nie łam sobie głowy, bo to Ci nie pomoże. tylko chodzisz po kątach zmartwiona. Pojedziesz do domciu i wesprzesz męża. Tylko nie becz mu w mankiet, bo on też długo nie wytrzyma. 
To fajnie że tęsknicie za sobą. 
28 września 2014 10:39 / 1 osobie podoba się ten post
barbarella

Mam coś mokre dni, wiem o czym pomyślicie:))) to nie to, poplakuje po kątach, wracam do domu 3 dni wcześniej, bo coś mojej zmienniczce nie pasuje i zostaję w domu. Wyjadę pewnie po Nowym Roku, jak wszystko będzie dobrze. Coś mój maż popłakał się przez telefon. Ja się już pogodzilam ze swoim życiem z tymi wyjazdami, a On jakoś odwrotnie. Fakt, czeka na operację, boi się, niepotrzebnie rozgrzebał remont, który był planowo na wiosnę.Będzie dobrze, och zycie :)

barbarella,no co znowu-podnieś głowę do góry i zobacz jaki świat jest piękny,a zmartwienia i smutki przechodzą ..wiem o tym i ty wiesz,sama mówiłaś,żeby doły zakopywac,,,,trzymaj się dzielnie...już niedługo do domku...pozdrawiam
28 września 2014 10:40 / 2 osobom podoba się ten post
barbarella

Mam coś mokre dni, wiem o czym pomyślicie:))) to nie to, poplakuje po kątach, wracam do domu 3 dni wcześniej, bo coś mojej zmienniczce nie pasuje i zostaję w domu. Wyjadę pewnie po Nowym Roku, jak wszystko będzie dobrze. Coś mój maż popłakał się przez telefon. Ja się już pogodzilam ze swoim życiem z tymi wyjazdami, a On jakoś odwrotnie. Fakt, czeka na operację, boi się, niepotrzebnie rozgrzebał remont, który był planowo na wiosnę.Będzie dobrze, och zycie :)

Więcej płaczesz, mniej pipi robisz.
Nie wymiękaj. Opiekunki to przecież twarde sztuki są.
28 września 2014 11:07 / 6 osobom podoba się ten post
Och dziewczyny, jakie fajne, mądre jesteście, bardzo Wam dziękuję. Mocno z mężęm jesteśmy związani, bardziej niż po ślubie, może dlatego, że nie mamy innej, blizszej rodziny, co prawda mam brata, przestępcę z mafii, a siostra mojego męża od 20 lat mieszka w Kanadzie, nasze kontakty są niezbyt serdeczne, teraz powoli wszystko wraca do normy. Bardzo dziękuję, to wszystko jest do ogarnięcia,ale no jak facet płacze, to jakoś taka bezradność mnie ogarneła. Muszę dłużej zostać w domu, pobyć z Nim, pewnie do Kazimierza pojedziemy, nasza rocznica ślubu się zbliża, 1.10, to już 26 lat.Mój mąż to chyba najbardziej przeżywa ślub najstarszej córki. Wrócę do domu i jak będzie dobra pogoda, to jeszcze wsiądziemy na motor, zaliczymy ostatni zlot motocykistów, będzie dobrze, oby tylko się nie załamał, jak po smierci Piotrusia.
Od 2009 roku żyjemy jak nad przepaścią, zachorowała moja mama, niby normane, starsza osoba, wdowa, to wszystko zmienilo nasze życie, bardzo.
Będzie dobrze !