Na wyjeździe #15

21 października 2014 18:40 / 2 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Uznaj to za smsa : biore się za prasowanie , bo leje jak z cebra i mnie przy lapku na spanie zbiera ! a u Ciebie jaka pogoda ? pozdrawiam , B.-:))))))))

U mnie taka sama jak u Ciebie )))))))
21 października 2014 18:45 / 1 osobie podoba się ten post
magdzie

Ja tez dzieki forum poznalam pewna kobitke i spotykamy sie jak tylko jest okazja ,dziekuje forum ze istniejesz.!! 

i ja osobiscie poznalam EMI,-spedzilysmy caly dzien razem u mnie jak pracowalam w Hnnover,Emi slonko pozdrawiam jesli czytasz;-;-;-
21 października 2014 19:04
ewa14

Heh, hej Judora.  Ja też żałuję, że tak szybko ten czas zleciał, było bardzo fajnie. 
Do domu wróciłam mokra jak kura. A od przystanku mam niedaleko, ale tak lało, że nawet parasolka nie pomogła.....:))
Ale co tam, najważniejsze, że spędziłam świetne popołudnie z bardzo fajną dziewczyną.:))

Dziękuję za komplement. Mi o mało nie połamało parasolki po PDP nieboszczce ale warto było :) Mam nadzieję, że jeszcze uda się spotkać :) Jak nie tu to gdzie indziej :) 
21 października 2014 19:28 / 7 osobom podoba się ten post
Taaa... Ja już wszystko mam ustalone, właśnie przed chwilą zamknęły się drzwi za córką moich PDP.
Wczoraj zostawiła mi bilet miesięczny i pojechałam dziś do centrum B. Należałoby się w oddzielnym wątku poskarżyć, ale nie będę się rozdrabniać i hurtem oblecę temat.
Od rana zimno, ciemno i mokro ale nic mnie nie zraziło do wypadu, bo tym razem miałam się w centrum spotkać z Anią. Umówiłyśmy się jeszcze wczoraj przy "dużym banku" i git, szkoda tylko że akurat na czasie telefony Lyca nie działają... Dojechałam i stoję sobie jak ta sierota, marznę a jej ani widu ani słychu. Obeszłam Jahnplatz, Bahnhofstr. i łażę w kółko, próbując mimo wszystko zadzwonić, bo a nuż widelec... Tymczasem po jakiejś niecałej godzinie to mój tel zadzwonił i Ania pyta gdzie jestem. He he, okazało się że akurat koło tego banku to przechodziłam drugą stroną ulicy, ale wracając musiałam przejść koło niej, a mimo to się nie zobaczyłyśmy :))) Połaziłyśmy po sklepach, wrzuciłyśmy na ruszt jakieś żarełko i kawę i całą frajdę psuła nam jedynie wciąż pogarszająca się pogoda. Ale i tak było fajnie :) Zakupiłam pożądane przez moje dziecięta kosmetyki, również herbatkę i parę innych dupereli dla siebie oraz włóczkę do zrobienia czegoś - jeszcze nie wiem dla kogo :)
Wczoraj zaklepałam sobie siedzisko w Sindbadzie na niedzielę, a dziś pogadałam z córką na temat ciągu dalszego. Mianowicie zostałam zapytana czy na pewno chcę tu wrócić. Musiałabym być niespełna rozumu żeby nie chcieć... Roboty tyle co kot napłakał, obydwoje PDP bezkonfliktowi a ich rodzina normalna. Przy tym przyzwoita kasa. Co więcej chcieć? Aby w moim domu nic nie przewróciło się do góry nogami (moja mama dość poważnie choruje i zostaje mi tylko pokładać nadzieję że na razie nic się nie zmieni na gorsze).
Więc ustalone mam że wracam 29 grudnia, tak że obie z Magdą święta spędzimy we własnych domach, a PDP zajmie się w tym okresie ich własna rodzina.
Rzecz jasna że z Magdą naradziłyśmy się w pierwszej kolejności; ale my to my, a córka też miała coś do powiedzenia w tej sprawie.
21 października 2014 19:34 / 4 osobom podoba się ten post
Ja ze zmienniczką też święta spędzamy w domu,I PDP,i ich dzieci stwierdzili,że Swięta bez rodziny są nie do przyjecia-))))
21 października 2014 19:36 / 3 osobom podoba się ten post
wiewiorka

Ja ze zmienniczką też święta spędzamy w domu,I PDP,i ich dzieci stwierdzili,że Swięta bez rodziny są nie do przyjecia-))))

Czyli można jak się chce - czytaj: normalni ludzie rozumieją potrzeby innych... :)))
21 października 2014 19:39 / 4 osobom podoba się ten post
Lili

Czyli można jak się chce - czytaj: normalni ludzie rozumieją potrzeby innych... :)))

Dokładnie.Trzeba tylko w opiekunce tez zobaczyć człowieka,a nie wieloczynnościowego robota-)
22 października 2014 09:45 / 10 osobom podoba się ten post
Dzisiaj Babcia pokazuje mi stary kalendarz, na którym jest Ona z Dziadkiem podczas pobytu w Ameryce. Powiedziała, że byli tam całe 4 tygodnie, a Jej chłopcy (synowie), byli całkiem sami w domu i wszystko było posprzątane na TIP TOP.
Zapytałam ile ci synowie lat mieli, a Ona na to:36 i 39..... Śmiech mnie ogarnął. Biedne dzieci
22 października 2014 09:47 / 5 osobom podoba się ten post
Pewnie sprzątaczkę najęli przed powrotem mamusi:)
22 października 2014 10:12
wichurra

Pewnie sprzątaczkę najęli przed powrotem mamusi:)

Popatrz, o tym nie pomyślałam . Pewnie tak
22 października 2014 10:17
Ludziska ratunku! Mamy taką maszynkę Bosha w razie Unfallu i mryga! Cusik babuszka ponaciskała i teraz nawet telefon nie działa. Coś mi zmienniczka mówiła ze w razie czego mam niebieski guzik nacisnąć. Mam czerwony, żółty, zielony i taki niebieskawy? Jak myślicie co zrobić żeby mi pogotowie nie przyjechało? Rodzinka pdp. na wakacjach!
 
Jak nacisłam niebieski to mówi: "Leitung störung" ????????
 
22 października 2014 10:26
To znaczy zakłócenie linii, może coś z telefonem nie tak
22 października 2014 10:29
Annika

To znaczy zakłócenie linii, może coś z telefonem nie tak

No wiem że zakłócenie ale teraz co zrobić zeby działało?
22 października 2014 10:46 / 3 osobom podoba się ten post
Przyszła kolejna pflege do duszowania dziadka... Tradycyjnie - znów inna. Żadna się nie powtórzyła. Pyta mnie gdzie co leży, skąd ma co wziąć więc tłumaczę: tu koszulka, tu sweter, tu spodnie, ręczniki, plasty itd. A ona mi tekst że ona pończoch nie ubiera, plastrów nie przykleja, zarostu nie goli no a poza tym jak ona to zrobi to co ja będę robiła? Noż kur...de blade, powiedziałam że to jej sprawa, ja po wykąpaniu dziadka sprawdzę co jak jest zrobione i zadzwonię do córki, więc niech robi jak uważa. I wyszłam z łazienki. Chyba się trochę speszyła, bo córka regularnie sprawdza te pigulencje i w razie niedociągnięć monituje gdzie trzeba. Zobaczę za godzinę jak się pańcia spisze :)
 
Idę na zakupy. Jeee, jak mnie się nie chce ruszać czterech liter z domu! 
22 października 2014 10:54
Lili

Przyszła kolejna pflege do duszowania dziadka... Tradycyjnie - znów inna. Żadna się nie powtórzyła. Pyta mnie gdzie co leży, skąd ma co wziąć więc tłumaczę: tu koszulka, tu sweter, tu spodnie, ręczniki, plasty itd. A ona mi tekst że ona pończoch nie ubiera, plastrów nie przykleja, zarostu nie goli no a poza tym jak ona to zrobi to co ja będę robiła? Noż kur...de blade, powiedziałam że to jej sprawa, ja po wykąpaniu dziadka sprawdzę co jak jest zrobione i zadzwonię do córki, więc niech robi jak uważa. I wyszłam z łazienki. Chyba się trochę speszyła, bo córka regularnie sprawdza te pigulencje i w razie niedociągnięć monituje gdzie trzeba. Zobaczę za godzinę jak się pańcia spisze :)
 
Idę na zakupy. Jeee, jak mnie się nie chce ruszać czterech liter z domu! 

A nie masz tego ich planu co maja robic? u mnie wszystko jest wyszczegolnione i tak maja robic,chociaz widzialam,jak jeszcze przychodzily do mojego dziadka to z tym goleniem roznie bywalo,jadna nawet sie nie pytala tylko golila a druga jak ogolila to musialam po niej poprawiac a trzecia jak byla wcale nie golila .One czesto mysla ze jak jest w domu pomoc to zrobi to czy tamto .