Na wyjeździe #16

22 listopada 2014 15:48
Ivetta jak babcia ?
22 listopada 2014 16:10
takaja

Ivetta jak babcia ?

Babcia w dalszym ciagu w szpitalu,tylko słabo je ,a i tak waży ok 46kg.
Powiedziałam córce PDP,że mi ten koszyk od roweru ukradli , to powiedziała ,że nic się nie stało.Stało się ,bo koszyka nie mam,dobrze że mam plecak.
22 listopada 2014 16:35 / 8 osobom podoba się ten post
Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.

Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((

22 listopada 2014 16:53 / 1 osobie podoba się ten post
agama

Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.

Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((

nie zazdroszcze..............
22 listopada 2014 18:04 / 3 osobom podoba się ten post
basiaim

Tutaj tak jest,ze babcia ma swój portfel,w nim jakieś swoje pieniądze.
"Domowe" mam osobno.

Basia jak Twoja pdp jest demencyjna to powiedz rodzinie,że dała Ci 10€ za zrobienie fryzury.Lubi Ciebie to  dała.A jak nie jest demencyjna to dysponuje swoja kasą.Przecież jak przychodzi mechanik do pralki to oprocz zapłaty za pracę dostaje napiwek i bierze.Jakas taka sztuczna poza wśrod opiekunek,ja tam swoją nieraz z rozmysłem ogram w karty, to pdp zaproponowała granie na pieniądze.To gramy:):)
22 listopada 2014 18:06 / 1 osobie podoba się ten post
agama

Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.

Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((

No Ty to ostatnio co sztela to masz jakieś przeboje, nie zazdroszczę i trzymam kciuki za dziadeczka.
22 listopada 2014 18:09
Gosia 1234

Jade dzisiaj do babci do szpitala. Co powinnam zabrać ? owoce ? kwiaty ? ...???

Gosia byłaś w szpitalu? i co? nawet jak zmienia leki to tak od razu nie zmieni sie zachowanie Twojej pdp.Czas pokaze czy trafią z lekami.Oby.
22 listopada 2014 18:15
agama

Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.

Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((

Cholibka,niedobrze to wygląda:(
22 listopada 2014 18:39 / 7 osobom podoba się ten post
Dzisiaj Dziadek pobił sam siebie . Siedzieliśmy w trójkę, każde w swoim fotelu. Ja z Babcią oglądałyśmy telewizję, a Dziadek tak sobie ucinał małą drzemkę. Nagle patrzymy, a On wstał i chodzi po kuchni, pokojach i czegoś szuka. Zapukał do mojego pokoju, ja oczy jak spodki. Pomyślałam sobie, ze zaczyna się historia, o której pisałyście, że PDP, podejrzewa, że mam kogoś w pokoju, albo w łóżku . W końcu przyleciał do pokoju do nas i "pyta się" Babci, gdzie jestem . A ja dwa metry od Niego . Ale się zdziwił, jak mu pomachałam
22 listopada 2014 19:14
agama

Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.

Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((

We wrześniu miałam podobną sytuację, mój dziadzio jednak był przytomny ale strasznie źle się czuł, puls wyszedł mi 30. wezwaliśmy karetkę, ratowniczka wyliczyła puls 24, wezwała lekarza, dali dziadkowi 6 zastrzyków z adrenaliną i czymś tam jeszcze pobudzającym tylko po to by można było znieść go po schodach do karetki. Po 3 dniach dostał rozrusznik i było ok tylko 2 miesiące, obecnie znowu leży w szpitalu, nawet rozrusznik nie pomaga. Życzę Tb dużo siły ;-)
22 listopada 2014 19:20 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

Basia jak Twoja pdp jest demencyjna to powiedz rodzinie,że dała Ci 10€ za zrobienie fryzury.Lubi Ciebie to  dała.A jak nie jest demencyjna to dysponuje swoja kasą.Przecież jak przychodzi mechanik do pralki to oprocz zapłaty za pracę dostaje napiwek i bierze.Jakas taka sztuczna poza wśrod opiekunek,ja tam swoją nieraz z rozmysłem ogram w karty, to pdp zaproponowała granie na pieniądze.To gramy:):)

Sztuczna poza?Raczej przewidywalność i ostrożność.Juz ja tam wolałabym nic nie dostawac i nie mieć rozterek brać/nie brać  , mówic /nie mówić.Co innego jest napiwek dla tego mechanika a całkiem co innego dodatkowa kasa dla opiekunki,której przecież i tak płacą i na okrągło rozpaczaja jak strasznie duzo ich kosztujemy.....
22 listopada 2014 19:25 / 7 osobom podoba się ten post
mleczko47

Gosia byłaś w szpitalu? i co? nawet jak zmienia leki to tak od razu nie zmieni sie zachowanie Twojej pdp.Czas pokaze czy trafią z lekami.Oby.

Moja babciunia była taka szczesliwa ze przyjechalam ze kazała od razu pakowac swoja pizame i chciała mnie przekupić ciasteczkami z deseru :)))
Ja i tak nie sprawdze czy dobrali babci leki na noc dopuki ja do domku nie dostarczą. Dzisiaj dowiozłam jej ubranka na zmiane wiec jutro napewno nie wyjdzie.
Ale miałam okazje dzisiaj przebywac w jednej świetlicy z dziewiecioma pacjentami.... od Demencjii, poprzez Al, po Parkonsona. Po 2 godzinach byłam naprawde zmeczona. Jedna osoba krzyczy, druga płacze, trzecia gada non stop same głupoty, czwarta ucieka.....
 
Zobaczyłam zaawansowane postacie tych chorób i to cieżka praca jak ktos ma taka osobe przy sobie. Moja babciunia to Anioł ...
 
Spotkałam też tam chyba Polska opiekunke praktycznie bez jezyka, Boze jaka ta dziewczyna była zestresowana.
Na szczęscie babcia z która była powtarzała jej po kilka razy co ma zrobic i nie wrzeszczała na nią, nawet jak głupoty robiła, bo nie rozumiała.
 
Teraz wiem, że owoce to tylko do zjedzenia bo w sali nie mogłam zostawic. Do lodówki u pielęgniarek mogłam schowac tylko czy babcia je otrzyma?
Podobały mi sie bezpieczne zamkniecia w szafach. Ja potrzebowałam kilku sekund zeby sie " włamac " a babcia nie da rady .
 
Dzisaj była akcja " pakowanie prezentów" Kazdy PDP dostał 1  pudełeczko ,kawałek papieru pakunkowego i pakowali.....zaczęli poł godziny przed moim wyjsciem i jak wychodziłam to nadal pakowali...:) 
 
 
 
 
 
 
22 listopada 2014 20:03 / 2 osobom podoba się ten post
agama

Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.

Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((

trzy razy czytalam -agama nie zazdroszcze sytuacji,ale twoja postawa i profesjonalizm bezcenny;-;-;-;-;-
22 listopada 2014 21:16 / 2 osobom podoba się ten post
Pisałysmy o podejściu rodzinki do naszych pdp....

Ja mam nakazane,ze na czas mojego wyjścia na pauze,babcia ma być łóżku.
Pauza 13-15.00.

Pod moją nieobprzyjechała córka PDP z mezem .

Babcia nie spała. Córka weszła do pokoju,przywitała się z matką. Moja terrorystka gościnna ucieszyła się, ze wypija razem kawę itp. Na co córka do niej,ze nie...ma zostać w łóżku i czekać na mój powrót. A sami się gościli jak przyszłam......
22 listopada 2014 21:19 / 2 osobom podoba się ten post
Gosia 1234

Moja babciunia była taka szczesliwa ze przyjechalam ze kazała od razu pakowac swoja pizame i chciała mnie przekupić ciasteczkami z deseru :)))
Ja i tak nie sprawdze czy dobrali babci leki na noc dopuki ja do domku nie dostarczą. Dzisiaj dowiozłam jej ubranka na zmiane wiec jutro napewno nie wyjdzie.
Ale miałam okazje dzisiaj przebywac w jednej świetlicy z dziewiecioma pacjentami.... od Demencjii, poprzez Al, po Parkonsona. Po 2 godzinach byłam naprawde zmeczona. Jedna osoba krzyczy, druga płacze, trzecia gada non stop same głupoty, czwarta ucieka.....
 
Zobaczyłam zaawansowane postacie tych chorób i to cieżka praca jak ktos ma taka osobe przy sobie. Moja babciunia to Anioł ...
 
Spotkałam też tam chyba Polska opiekunke praktycznie bez jezyka, Boze jaka ta dziewczyna była zestresowana.
Na szczęscie babcia z która była powtarzała jej po kilka razy co ma zrobic i nie wrzeszczała na nią, nawet jak głupoty robiła, bo nie rozumiała.
 
Teraz wiem, że owoce to tylko do zjedzenia bo w sali nie mogłam zostawic. Do lodówki u pielęgniarek mogłam schowac tylko czy babcia je otrzyma?
Podobały mi sie bezpieczne zamkniecia w szafach. Ja potrzebowałam kilku sekund zeby sie " włamac " a babcia nie da rady .
 
Dzisaj była akcja " pakowanie prezentów" Kazdy PDP dostał 1  pudełeczko ,kawałek papieru pakunkowego i pakowali.....zaczęli poł godziny przed moim wyjsciem i jak wychodziłam to nadal pakowali...:) 
 
 
 
 
 
 

 Opowiadałam Ci jak wyglada praca z takimi pdp. Szczerą prawde mowilam a jednocześnie namawiałam Cie do wyjazdu.Ty jestes urodzona opiekunka masz dobre serduszko i ważne,że spore wiadomości.To jeszcze tylko 3 tygodnie odpoczni,wykorzystaj ten czas dla siebie.Wiem,że nie odeśpisz zaleglości, ale korzystaj z okazji,odpoczywaj.Pdp ma corke to na jej glowie spoczywa obowiazek zajecia sie matka gdy przebywa w szpitalu Ty tylko powinnas jej towrzyszyć. .