Ivetta jak babcia ?
Ivetta jak babcia ?
Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.
Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((
Tutaj tak jest,ze babcia ma swój portfel,w nim jakieś swoje pieniądze.
"Domowe" mam osobno.
Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.
Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((
Jade dzisiaj do babci do szpitala. Co powinnam zabrać ? owoce ? kwiaty ? ...???
Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.
Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((
Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.
Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((
Basia jak Twoja pdp jest demencyjna to powiedz rodzinie,że dała Ci 10€ za zrobienie fryzury.Lubi Ciebie to dała.A jak nie jest demencyjna to dysponuje swoja kasą.Przecież jak przychodzi mechanik do pralki to oprocz zapłaty za pracę dostaje napiwek i bierze.Jakas taka sztuczna poza wśrod opiekunek,ja tam swoją nieraz z rozmysłem ogram w karty, to pdp zaproponowała granie na pieniądze.To gramy:):)
Gosia byłaś w szpitalu? i co? nawet jak zmienia leki to tak od razu nie zmieni sie zachowanie Twojej pdp.Czas pokaze czy trafią z lekami.Oby.
Hej wszystkim!
Własnie przeszłam chrzest bojowy:(
Przygotowałam jak zwykle kawę.Budzę dziadeczka a on ni diabła-śpi dalej.
Przestało mi się podobać jak zauważyłam,krótkie(ok 30sekund)ale jednak bezdechy.Zmierzyłam RR 90/50,tetno 50.Prawie spanikowałam kiedy jakakolwiek reakcję z jego strony uzyskiwałam po ''budzeniu'' anestezjologicznym po znieczuleniu:(
Kolejny pomiar RR spada!Mówię do babci,że tutaj już nie ma czasu na budzenie czułymi słówkami i potrzasaniem.Pytam-ile tabletek dzisiaj wział dodatkowo-odp-tylko dwie.Dzisiaj zmiwniłam plaster z morfiną na nowy,babcia juz od rana ''dawkowała''mężowi kropelki a na wózku odkryłam całą,pustą blaszkę po Tramadolu.
Uff.Przyjechali.Najpierw mały samochód-kierowca i lekarz z podstawowym sprzetem.Za kilka min.dojechała duża.Pieknie się sprawili ale dziadeczka nie obudzili.Nawet adrenalina-w sensie leku -nie pomogła.Na monitorze widziałam,że parametry co prawda nie spadają ale też i nie wzrastają.
No i zabrali mi dziadeczka do szpitala.:(
Babcia nic nie mówi.Ja już wczoraj wieczorem mówiłam ,że może dobrym rozwiazaniem byłby szpital-on nie pójdzie do żadnego szpitala bo tam to już tylko śmierć go czeka!
Podtrzymuję babcię na duchu ale sama mam niedobre przeczucia:(((
Moja babciunia była taka szczesliwa ze przyjechalam ze kazała od razu pakowac swoja pizame i chciała mnie przekupić ciasteczkami z deseru :)))
Ja i tak nie sprawdze czy dobrali babci leki na noc dopuki ja do domku nie dostarczą. Dzisiaj dowiozłam jej ubranka na zmiane wiec jutro napewno nie wyjdzie.
Ale miałam okazje dzisiaj przebywac w jednej świetlicy z dziewiecioma pacjentami.... od Demencjii, poprzez Al, po Parkonsona. Po 2 godzinach byłam naprawde zmeczona. Jedna osoba krzyczy, druga płacze, trzecia gada non stop same głupoty, czwarta ucieka.....
Zobaczyłam zaawansowane postacie tych chorób i to cieżka praca jak ktos ma taka osobe przy sobie. Moja babciunia to Anioł ...
Spotkałam też tam chyba Polska opiekunke praktycznie bez jezyka, Boze jaka ta dziewczyna była zestresowana.
Na szczęscie babcia z która była powtarzała jej po kilka razy co ma zrobic i nie wrzeszczała na nią, nawet jak głupoty robiła, bo nie rozumiała.
Teraz wiem, że owoce to tylko do zjedzenia bo w sali nie mogłam zostawic. Do lodówki u pielęgniarek mogłam schowac tylko czy babcia je otrzyma?
Podobały mi sie bezpieczne zamkniecia w szafach. Ja potrzebowałam kilku sekund zeby sie " włamac " a babcia nie da rady .
Dzisaj była akcja " pakowanie prezentów" Kazdy PDP dostał 1 pudełeczko ,kawałek papieru pakunkowego i pakowali.....zaczęli poł godziny przed moim wyjsciem i jak wychodziłam to nadal pakowali...:)