Na wyjeździe #16

22 listopada 2014 21:37 / 4 osobom podoba się ten post
kasia63

Sztuczna poza?Raczej przewidywalność i ostrożność.Juz ja tam wolałabym nic nie dostawac i nie mieć rozterek brać/nie brać  , mówic /nie mówić.Co innego jest napiwek dla tego mechanika a całkiem co innego dodatkowa kasa dla opiekunki,której przecież i tak płacą i na okrągło rozpaczaja jak strasznie duzo ich kosztujemy.....

Tak sztuczna poza.Jeżdzę sporo i mogę to napisac - jadąc w jedną czy druga stronę czesto rozmawiamy o pracy o wynagrodzeniu o rodzinie z ktora przyszlo nam wspolpracować.Powtarza cie czesto temat,że zostajemy obdarowane przez pdp.Czesto bierzemy coś co jest nam niepotrzebne i tu wychodzi mentalność Polki - nie zrobić przykrosci. Czy mechanik nie bierze kasy za to co wykonał? a ja nie świadcze usługi?dlaczego mam odmowić skoro ktos sprawny umysłowo płaci mi za dodatkowoa pracę.Umycie okien ma być platne a np. zrobienie fryzury nie? bo co? to tez usuługa.Kazdy cen i kazde €  liczy sie na wyjeździe.Nie kradnę . A darowanemu koniowi.............
22 listopada 2014 22:16 / 4 osobom podoba się ten post
Ja dzisiejszy wieczór spędziłam bardzo miło.
Byłam w szpitalu po południu u Pdp i po kolacji (szpitalnej)córka Pdp ,która również była zaprosiła mnie do restauracji
Włoskiej na kolację.Ledwo uprosiła kelnera o stolik ,bo wszystkie zarezerwowane.Powiedziała ,że o 20godz i 30 min juz zwolnimy ten stolik i się zgodził.Było bardzo fajnie,może tak być nawet co tydzień.
22 listopada 2014 22:20 / 3 osobom podoba się ten post
ivetta

Ja dzisiejszy wieczór spędziłam bardzo miło.
Byłam w szpitalu po południu u Pdp i po kolacji (szpitalnej)córka Pdp ,która również była zaprosiła mnie do restauracji
Włoskiej na kolację.Ledwo uprosiła kelnera o stolik ,bo wszystkie zarezerwowane.Powiedziała ,że o 20godz i 30 min juz zwolnimy ten stolik i się zgodził.Było bardzo fajnie,może tak być nawet co tydzień.

Napisałaś to w porze bardzo dla mnie niebezpiecznej -włącza się ssanie. 
22 listopada 2014 22:25 / 1 osobie podoba się ten post
margaritka59

Napisałaś to w porze bardzo dla mnie niebezpiecznej -włącza się ssanie. 

Nie chciałam nikogo draznić,ale ja jestem mocno przejedzona.
22 listopada 2014 22:26 / 1 osobie podoba się ten post
ivetta

Nie chciałam nikogo draznić,ale ja jestem mocno przejedzona.

Nie jest tak żle.Dałam Ci plusa, a teraz ćwiczę silna wolę.
22 listopada 2014 22:37
Witam p! syn pdp kupil nam maultaschen (czy jakos tak)do jedzenia. Na opakowaniu nie ma nic napisane,z czym to, jak to zrobic. Wydaje mi sie,ze musze je przysmazyc na patelni. Z czym to sie je? Mam 6sztuk. Starczy nam?
22 listopada 2014 22:40 / 2 osobom podoba się ten post
A ja mam taką nową prackę ze co niedzielę jestem w restauracjii ale. Mowie wam ze wczesniej myslałam ze mam super stelle -bylam tam prawie 2 lata !!! Ale niestety bywają lepsze acha zapoimnialam dodac ze mam poraz pierwszy 2 osoby w gospodarstwie domowym ; i zajebiscie mi sie to podoba dziadkowi tylko piore. Gotuję a przy babci to sqmko hehehehe ale wyczulam sytuację ---- uak babce sie podlizę to dziadek kupiny hahahahqha !. Chora jest tylko babka ,i to lekko ----poprostu mówic nie moze Got seid dank
22 listopada 2014 23:02
tina 100%

Cholibka,niedobrze to wygląda:(

Źle,bardzo źle to wygląda:(
Dziadeczek jeszcze w domu na chwilke był w kontakcie.
Po 20-tej dzwonił syn i nadal nie ma z nim kontaktu-z ojcem.
Czy słusznie martwię się spadająca temp.ciała-30 st.C?
 
Babcia jakby pogodzona z faktem:(
Powiedziała,że mąż tak bardzo cierpi,że nawet wczoraj chciał umierać(
Teraz czekamy na telefon-babcia i ja.
 
Kolejne nieporozumienie-jutro mamy jechać-ja i babcia Taxi do szpitala-w najblizszym nie było miejsca.
Pytam-''A twój syn nie zmieści wózka do auta(kombi)?''
Nie.
 
Masakra:((((
 
 
22 listopada 2014 23:10
agama

Źle,bardzo źle to wygląda:(
Dziadeczek jeszcze w domu na chwilke był w kontakcie.
Po 20-tej dzwonił syn i nadal nie ma z nim kontaktu-z ojcem.
Czy słusznie martwię się spadająca temp.ciała-30 st.C?
 
Babcia jakby pogodzona z faktem:(
Powiedziała,że mąż tak bardzo cierpi,że nawet wczoraj chciał umierać(
Teraz czekamy na telefon-babcia i ja.
 
Kolejne nieporozumienie-jutro mamy jechać-ja i babcia Taxi do szpitala-w najblizszym nie było miejsca.
Pytam-''A twój syn nie zmieści wózka do auta(kombi)?''
Nie.
 
Masakra:((((
 
 

No nie chcę ,,krakac,, ale to juz chyba po dziadku !! ,,,,oby Nie ,
22 listopada 2014 23:38
beata

No nie chcę ,,krakac,, ale to juz chyba po dziadku !! ,,,,oby Nie ,

Być moze masz wieksze doświadczenie.Jestem pielegniarką.Widziałam odchodzenie,umieranie w róznych stanach.
Ale nigdy osobiscie nie uczestniczyłam w swiadomym żegnaniu sie z tym światem!
Sama nie mam pojecia co o tym wszystkim mysleć?
Czy w razie tego co nieuniknione(jesli tak się zdarzy) mam zostać do końca?
Czy ponownie wrócić?
Jak moja firma takie problemy rozwiązuje?
Babcia nie da sobie rady z codziennym życiem sama:(
Dlaczego uparcie nie potwierdza,że jej mąz leczy się sam?
Nie widziałam jego źrenic,ale jest dla mnie jasne,że pytanie lekarki było zasadne-ile i jakie tabletki dzisiaj przyjął?
Co robić?
Oddałam synowi to puste opakowanie które znalazłam na wózku-telefon nie dzwoni.
Czekamy.Obydwie.
22 listopada 2014 23:39
agamalaga

Witam p!:-) syn pdp kupil nam maultaschen (czy jakos tak)do jedzenia. Na opakowaniu nie ma nic napisane,z czym to, jak to zrobic. Wydaje mi sie,ze musze je przysmazyc na patelni. Z czym to sie je? Mam 6sztuk. Starczy nam?

Mozesz odsmazyc, albo odgrzac w "roztworze" bulionowym, ja pozniej polewalam to przysmazonaym boczkiem z cebulka. Te pierogi mozna tez jako wklad do zupy dawac.
23 listopada 2014 07:16 / 4 osobom podoba się ten post
Widzę że jest Nas czuwających coraz więcej,bronimy Tych naszych dziadeczków przed Kostuchą, ale tak naprawdę niewiele można zrobić. Wczoraj też cały czas byłam na czuwaniu ,a i noc minęła niespokojnie. Zysia ma takie chwile, że nie wiem czy jest tutaj ,czy już jedną nogą tam. Biegałam kilka razy w nocy ,bo żle oddycha,też wpada w bezdechy. Mówiłam rodzinie,ale Oni powiedzieli ,że skoro lekarz stwierdził ,że tak ma być to nie będą go wzywać. To czekam i biegam,ale jest mi okropnie. Ta niemoc mnie dobija,Zysia albo wpada w euforie,albo siedzi w kokonie, jeszcze tak nie miałam.Zawsze było tak ,że albo chory odchodził,albo wiadomo było że to niebawem, teraz niby wszystko dobrze,a za chwilę załamanie,mija trochę czasu i Zysia fit,przynosi buty i chce na spacer. Boję się z Nią wychodzić ,żeby nie zasłabła,ale jak mamy zostać w domu skoro prosi i czuje się doskonale. Wykończy mnie ta obserwacja, wiem że  wszystkiego nie przewidzę,ale jak mam Ją chronić nie przewidując pewnych sytuacji? A tu jak na kolejce górskiej ,szybko w górę i jeszcze szybciej w dół.
23 listopada 2014 07:35 / 3 osobom podoba się ten post
Evvex

Widzę że jest Nas czuwających coraz więcej,bronimy Tych naszych dziadeczków przed Kostuchą, ale tak naprawdę niewiele można zrobić. Wczoraj też cały czas byłam na czuwaniu ,a i noc minęła niespokojnie. Zysia ma takie chwile, że nie wiem czy jest tutaj ,czy już jedną nogą tam. Biegałam kilka razy w nocy ,bo żle oddycha,też wpada w bezdechy. Mówiłam rodzinie,ale Oni powiedzieli ,że skoro lekarz stwierdził ,że tak ma być to nie będą go wzywać. To czekam i biegam,ale jest mi okropnie. Ta niemoc mnie dobija,Zysia albo wpada w euforie,albo siedzi w kokonie, jeszcze tak nie miałam.Zawsze było tak ,że albo chory odchodził,albo wiadomo było że to niebawem, teraz niby wszystko dobrze,a za chwilę załamanie,mija trochę czasu i Zysia fit,przynosi buty i chce na spacer. Boję się z Nią wychodzić ,żeby nie zasłabła,ale jak mamy zostać w domu skoro prosi i czuje się doskonale. Wykończy mnie ta obserwacja, wiem że  wszystkiego nie przewidzę,ale jak mam Ją chronić nie przewidując pewnych sytuacji? A tu jak na kolejce górskiej ,szybko w górę i jeszcze szybciej w dół.

Pozostaje niestety tylko czekac w reku najwyzszego czas ostateczny,Ewex zycze tobie w tej trudnej sytuacji wiele wytrwalasci,pogody ducha,i aby  twoj czas na tym miejscu ktore tak lubisz przeciez byl jak najdluzszy;-;-
23 listopada 2014 07:40
Na szybko wpadnę tylko z pytaniem (sorki) potem poczytam wszystko,bo terrorysta juz się wierci i chrząka.

Moja babcia jest osobą nieruchliwą. Tylko siedzi bądź leży, jak śpi.
Podkładam jej poduszki pod jeden czy drugi posladek, oczywiście co pewien czas zmieniam.
Pupe ma bez zaczerwien. Troszkę miedzy posladkami zaczęło się czerwienic.

Jak pielęgnować,czym smarowac,żeby się nie rozwinęło bardziej?

Mam Mirfulan do dyspozycji.
23 listopada 2014 07:56 / 2 osobom podoba się ten post
basiaim

Na szybko wpadnę tylko z pytaniem (sorki) potem poczytam wszystko,bo terrorysta juz się wierci i chrząka.

Moja babcia jest osobą nieruchliwą. Tylko siedzi bądź leży, jak śpi.
Podkładam jej poduszki pod jeden czy drugi posladek, oczywiście co pewien czas zmieniam.
Pupe ma bez zaczerwien. Troszkę miedzy posladkami zaczęło się czerwienic.

Jak pielęgnować,czym smarowac,żeby się nie rozwinęło bardziej?

Mam Mirfulan do dyspozycji.

Stosowałam Panthenol salbe Lichtenstein5%/3  euro,bez recepty maął tubka/ a tu jest Ocelan1%-tez dobry bo zaczerwienienia znikają.Bephantol tez może być ,tego Mirfulanu nie znam.Zamaist poduszeczek lepsze byłyby kółka pod pupę,żeby "rowek " był jakby w powietrzu usadowiony.