A u mnie ciąg dalszy oszczędności. Każdego popołudnia Dziadek biega z karteczką i zapisuje ile poszło wody, a później przychodzi do mnie i pyta ile zrobiłam prań. Wczoraj miał przy sobie drugą karteczkę i zapisywał ile prądu w ciągu dnia się zużyło. Na dole wynajmują mieszkanie pewnemu mężczyźnie. Dzisiaj dziadek mnie zawołał na dół , otworzył jakąś lodówkę, która stała nieużywana na korytarzu i pokazał mi, że ten pan trzyma tam swoje rzeczy, a On musi za prąd płacić. Babcia mi dała fartuszek i bluzeczkę do prania, powiedziałam, ze nie wypiorę tego, bo Dziadek zabronił prac po kilka rzeczy, więc rozebrała się i dała mi wszystkie ciuchy z siebie do prania i kazała wyprać. Załączyłam pralkę i znów pojawił się dziadek, skoczył na Babcię, zaczął Jej coś pokazywać. Mówię Dziadkowi, niech sobie to między sobą wyjaśnią, bo ja nie będę cały czas stać między Nim a Babcią. Tym bardziej, że zmienniczka mi opowiadała, że Babcia się skarżyła, że ja słucham tylko Dziadka i to dlatego, że mam z Nim romans :-).
Efekt był taki, że bluzkę Babci musiałam wyprać w rękach. Korona z głowy mi nie spadła, ale już np. swoje rzeczy prałam wczoraj wieczorem, już po kontroli wody przez Dziadka. Poszłam na dół pod prysznic i załączyłam pralkę na 15 minut, aby zdążyło się "wyprać", podczas, gdy brałam prysznic.
Ja tylko czekam, kiedy Dziadek powie, że mój laptop bierze za dużo prądu. Tym bardziej, że poprzednia opiekunka nie miała komputera.
