Te marzycielka , Ty to masz wybujała fantazję : przed oczami mam jak macał -:))))))))))
Te marzycielka , Ty to masz wybujała fantazję : przed oczami mam jak macał -:))))))))))
Dzień zaczęłam rozmarzona, czas na prozę , lista zakupów zrobiona , Zysia namaszczona i pachnąca czekam na telefon i zaproszenie na kawę od córeczek. Do wyjazdu zostało 2 tygodnie z haczykiem (małym) familia rozpacza i rozważa jak tu mnie zatrzymać, doceniają i są wdzięczni, widzieli w jakim stanie zastałam Zysię a teraz lata jakby miała turbo wspomaganie , pięknie zjada i tylko patrzeć jak jej włosy i zęby zaczną odrastać:)))Cieszę się i ja , bo miałam w tym swój udział, z początku myślalam , że są zawiedzeni poprawą stanu mamy,że pogodzili się że to już czas, ale oni po prostu sądzili ,że to chwilowy stan i nie ma się co zbytnio cieszyć. Ale Zyśka trzyma się tego życia rękami i nogami i ja z przyjemnością patrzę jak klaszcze w ręce kiedy jej coś się podoba , jak polubiła piosenki Elvisa i tupie chudą jeszcze nóżyną do taktu. Cieszę się z zaufania jakim mnie darzy i patrzy na moją reakcję , pytając wzrokiem jak dziecko , które szuka aprobaty , jak bezradnie rozkłada ręce kiedy nie może podwinąć rękawa lub zapiąć guzika. Kiedy przychodzą gorsze dni i oberwie mi się po głowie, kiedy bije i gania Karlosa. Wieczorem zmęczona i jeszcze zła na moje dobranoc bezgłośnie odpowiada ''tobie też'' i przez krótką chwilę trzyma mnie za rękę , to wiem że warto i że to ciężka praca ,ale takie drobne gesty , te chwilowe przebłyski , to jest premia i podziękowanie dla Nas za ten okruch serca i wysiłek na który warto się zdobyć. Jeszcze nie wiem , czy tu wrócę , ale wiem na pewno to był dobrze wykorzystany czas i myślę , że to jedno z tych miejsc, gdzie ja i tutejsza rodzina będziemy się dobrze wspominać.
Dzień zaczęłam rozmarzona, czas na prozę , lista zakupów zrobiona , Zysia namaszczona i pachnąca czekam na telefon i zaproszenie na kawę od córeczek. Do wyjazdu zostało 2 tygodnie z haczykiem (małym) familia rozpacza i rozważa jak tu mnie zatrzymać, doceniają i są wdzięczni, widzieli w jakim stanie zastałam Zysię a teraz lata jakby miała turbo wspomaganie , pięknie zjada i tylko patrzeć jak jej włosy i zęby zaczną odrastać:)))Cieszę się i ja , bo miałam w tym swój udział, z początku myślalam , że są zawiedzeni poprawą stanu mamy,że pogodzili się że to już czas, ale oni po prostu sądzili ,że to chwilowy stan i nie ma się co zbytnio cieszyć. Ale Zyśka trzyma się tego życia rękami i nogami i ja z przyjemnością patrzę jak klaszcze w ręce kiedy jej coś się podoba , jak polubiła piosenki Elvisa i tupie chudą jeszcze nóżyną do taktu. Cieszę się z zaufania jakim mnie darzy i patrzy na moją reakcję , pytając wzrokiem jak dziecko , które szuka aprobaty , jak bezradnie rozkłada ręce kiedy nie może podwinąć rękawa lub zapiąć guzika. Kiedy przychodzą gorsze dni i oberwie mi się po głowie, kiedy bije i gania Karlosa. Wieczorem zmęczona i jeszcze zła na moje dobranoc bezgłośnie odpowiada ''tobie też'' i przez krótką chwilę trzyma mnie za rękę , to wiem że warto i że to ciężka praca ,ale takie drobne gesty , te chwilowe przebłyski , to jest premia i podziękowanie dla Nas za ten okruch serca i wysiłek na który warto się zdobyć. Jeszcze nie wiem , czy tu wrócę , ale wiem na pewno to był dobrze wykorzystany czas i myślę , że to jedno z tych miejsc, gdzie ja i tutejsza rodzina będziemy się dobrze wspominać.
Dzień zaczęłam rozmarzona, czas na prozę , lista zakupów zrobiona , Zysia namaszczona i pachnąca czekam na telefon i zaproszenie na kawę od córeczek. Do wyjazdu zostało 2 tygodnie z haczykiem (małym) familia rozpacza i rozważa jak tu mnie zatrzymać, doceniają i są wdzięczni, widzieli w jakim stanie zastałam Zysię a teraz lata jakby miała turbo wspomaganie , pięknie zjada i tylko patrzeć jak jej włosy i zęby zaczną odrastać:)))Cieszę się i ja , bo miałam w tym swój udział, z początku myślalam , że są zawiedzeni poprawą stanu mamy,że pogodzili się że to już czas, ale oni po prostu sądzili ,że to chwilowy stan i nie ma się co zbytnio cieszyć. Ale Zyśka trzyma się tego życia rękami i nogami i ja z przyjemnością patrzę jak klaszcze w ręce kiedy jej coś się podoba , jak polubiła piosenki Elvisa i tupie chudą jeszcze nóżyną do taktu. Cieszę się z zaufania jakim mnie darzy i patrzy na moją reakcję , pytając wzrokiem jak dziecko , które szuka aprobaty , jak bezradnie rozkłada ręce kiedy nie może podwinąć rękawa lub zapiąć guzika. Kiedy przychodzą gorsze dni i oberwie mi się po głowie, kiedy bije i gania Karlosa. Wieczorem zmęczona i jeszcze zła na moje dobranoc bezgłośnie odpowiada ''tobie też'' i przez krótką chwilę trzyma mnie za rękę , to wiem że warto i że to ciężka praca ,ale takie drobne gesty , te chwilowe przebłyski , to jest premia i podziękowanie dla Nas za ten okruch serca i wysiłek na który warto się zdobyć. Jeszcze nie wiem , czy tu wrócę , ale wiem na pewno to był dobrze wykorzystany czas i myślę , że to jedno z tych miejsc, gdzie ja i tutejsza rodzina będziemy się dobrze wspominać.
Dzień zaczęłam rozmarzona, czas na prozę , lista zakupów zrobiona , Zysia namaszczona i pachnąca czekam na telefon i zaproszenie na kawę od córeczek. Do wyjazdu zostało 2 tygodnie z haczykiem (małym) familia rozpacza i rozważa jak tu mnie zatrzymać, doceniają i są wdzięczni, widzieli w jakim stanie zastałam Zysię a teraz lata jakby miała turbo wspomaganie , pięknie zjada i tylko patrzeć jak jej włosy i zęby zaczną odrastać:)))Cieszę się i ja , bo miałam w tym swój udział, z początku myślalam , że są zawiedzeni poprawą stanu mamy,że pogodzili się że to już czas, ale oni po prostu sądzili ,że to chwilowy stan i nie ma się co zbytnio cieszyć. Ale Zyśka trzyma się tego życia rękami i nogami i ja z przyjemnością patrzę jak klaszcze w ręce kiedy jej coś się podoba , jak polubiła piosenki Elvisa i tupie chudą jeszcze nóżyną do taktu. Cieszę się z zaufania jakim mnie darzy i patrzy na moją reakcję , pytając wzrokiem jak dziecko , które szuka aprobaty , jak bezradnie rozkłada ręce kiedy nie może podwinąć rękawa lub zapiąć guzika. Kiedy przychodzą gorsze dni i oberwie mi się po głowie, kiedy bije i gania Karlosa. Wieczorem zmęczona i jeszcze zła na moje dobranoc bezgłośnie odpowiada ''tobie też'' i przez krótką chwilę trzyma mnie za rękę , to wiem że warto i że to ciężka praca ,ale takie drobne gesty , te chwilowe przebłyski , to jest premia i podziękowanie dla Nas za ten okruch serca i wysiłek na który warto się zdobyć. Jeszcze nie wiem , czy tu wrócę , ale wiem na pewno to był dobrze wykorzystany czas i myślę , że to jedno z tych miejsc, gdzie ja i tutejsza rodzina będziemy się dobrze wspominać.
Też sie pochwalę.Jestem na Stelli dopiero bez 3 dni m-c, noszę dla wygody "Freizeitanzug" dzisiaj ze względu na ładna słoneczna pogodą pobiegałam troche i musiałam jechac kupić kotu "żarełko"jakie było moje zdziwienie gdy okazało sie,ze spodnie sa za szerokie.Musialam paskiem sie ściagnąć.A to efekt diety "MŻ" moja pdp z tej racji,że nie może przytyć ponieważ nie przemieści sie sama ,bo ręce nie udzwigną ciężaru jada tylko dwa posiłki dziennie a przy niej i ja,a pod wieczor jakis jogurt albo owoc i na tym poprzestaje.Jechalam do pracy wazyłam 58 kg no to teraz mam pare kg mniej. Ale nie będę sie wazyła,tak jak napisała iwanilia wagi za granicą są kłamczuchami nie chce sie rozczarować.W domu sie zważę już nie długo.
Mleczko , ale ja Ci zazdraszczam hahaha .
Nabralam u PDP sadelka i tym razem chce zrzucic ten balast , nie jem slodyczy , nie slodze i wogole jem wiecej owocow i warzyw .
Nie podjadm wieczorami i nawet cwicze i wiecej spaceruje , a waga pokazuje mi coraz wiecej no i jak sie tu nie wkurzac
Alinka (z cyferkami) jak spacerujesz? krokiem marszowym trzeba i to regularnie, tak dyche jak walniesz dziennie - efekt murowany a jeszcze poparty utrzymaniem diety "MŻ" nie ma mocnych,żebys nie schudła.U mnie to jakoś samo sie zrealizowało pewnie też z tęsknoty bo mam ogromną.