Andrea, to Ty musisz do mnie wpaść przy okazji naszego łódzkiego spotkania. Wiekowych rzeczy, nie wyłączając mebli, u mnie dostatek, podobnie jak porcelany. Nie na darmo latam na wszystkie flohmarki w okolicy :))))))))))))), a i w Polsce namiętnie do Poddębic jeżdzę na zakupy. Tam kiedyś prawie w każdym domu było pełno staroci na sprzedaż. Teraz poszli z duchem czasu i postawili foliowe ;) hale przy trasie z Łodzi.
Na ogół z Niemiec wracam samochodem wypakowanym po sufit :)))))))))), ale moja największą perełką jest secesyjny kredens. Szkoda, że nie wziełam czytnika do zdjęć, bo bym wkleiła fotografię tego cudeńka. Zdarzyło mi się z Bawarii targać w walizce dzięwiętnastowieczny zegar kominkowy, a podróżowałam wtedy autobusem :))))))))))) Tutaj w DDR flohmarki są biedne, a jak juz jest jakaś perełka , to cena z kosmosu, jednakże czasami uda mi się coś kupić w dobrej cenie.
