AnnikaWpadłam tylko na chwileczkę do Was. Wyobraźcie sobie, że moja zmienniczka nie pojechała do domu. Firma "podobno" bilet zamówiła , a firma przewozowa "podobno" nic nie dostała. Dziewczyna czekała do 20.00 na kierowcę, jak nie przyjeżdżał, to zadzwoniła do szefa firmy przewozowej. On miał skontaktować się z kierowcą i jej oddzwonić. Po kolejnych 45 minutach czekania zadzwoniła znowu do szefa, ten zdziwiony, że kierowca się nie skontaktował. Miał jeszcze raz zadzwonić i podać swój bezpośredni numer, kolejne minuty upływają. Kolejna interwencja. W końcu szef zadzwonił i powiedział, że żadnej rezerwacji nie było, on o niczym nie wie, a kierowca już od dawna jest w drodze do Polski.
Dziewczyna poprosiła mnie, abym skontaktowała się z niemiecką agencją, bo miałam bezpośredni numer do niemieckiej koordynatorki, która mnie odbierała z dworca dzisiaj. Ona zapewniała, że ze strony firmy wszystko zostało załatwione.
Długo by opisywać. Efekt taki, że dziewczyna została zapłakana, z bólem głowy tutaj i nie wie kiedy będzie jechać do domu. Jutro rano ma firma do nas zadzwonić.
Pracowałam w pewnej firmie, która też sama rezerwowała bilet u wbranego przeze mnie przewoźnika.
Zawsze, ale to zawsze dzień przed wyjazdem dzwoniłam do przewoźnika potwierdzając mój wyjazd, a tym samym
miałam pewność, że firma faktycznie dokonała rezerwacji.
Współczuję twojej zmienniczce, ale na przyszłość niech pamięta o tym co napisałam wyżej.