Na wyjeździe #21

18 marca 2015 23:28 / 1 osobie podoba się ten post
leni

eh napisze jeszcze raz. Wiesz kolo domu mego niemieckiego przyjaciela przed miesiacem w starej szkole otworzyli dom dla uchodzcow. On jest od kilku miesiecy na zwolnieniu lekarskim i teraz odmowiono mu zaplacenia za gaz 52 eu bo o 4 m mieszkanie jest za duze. Paranoja!!!! Nie vhodzi o te zasrane pare eu , chodzi o fakt traktowania rodowitych i naplywajacych, Nie jest to forum od tych spraw ale czasem rozwala ta MADRA polityka

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Jak widać sprawdza się to aż nazbyt często.
19 marca 2015 06:35 / 4 osobom podoba się ten post
Annika

Wpadłam tylko na chwileczkę do Was. Wyobraźcie sobie, że moja zmienniczka nie pojechała do domu. Firma "podobno" bilet zamówiła , a firma przewozowa "podobno" nic nie dostała. Dziewczyna czekała do 20.00 na kierowcę, jak nie przyjeżdżał, to zadzwoniła do szefa firmy przewozowej. On miał skontaktować się z kierowcą i jej oddzwonić. Po kolejnych 45 minutach czekania zadzwoniła znowu do szefa, ten zdziwiony, że kierowca się nie skontaktował. Miał jeszcze raz zadzwonić i podać swój bezpośredni numer, kolejne minuty upływają. Kolejna interwencja. W końcu szef zadzwonił i powiedział, że żadnej rezerwacji nie było, on o niczym nie wie, a kierowca już od dawna jest w drodze do Polski.
Dziewczyna poprosiła mnie, abym skontaktowała się z niemiecką agencją, bo miałam bezpośredni numer do niemieckiej koordynatorki, która mnie odbierała z dworca dzisiaj. Ona zapewniała, że ze strony firmy wszystko zostało załatwione.
Długo by opisywać. Efekt taki, że dziewczyna została zapłakana, z bólem głowy tutaj i nie wie kiedy będzie jechać do domu. Jutro rano ma firma do nas zadzwonić.

Pracowałam w pewnej firmie, która też sama rezerwowała bilet u wbranego przeze mnie przewoźnika. 
Zawsze, ale to zawsze dzień przed wyjazdem dzwoniłam do przewoźnika potwierdzając mój wyjazd, a tym samym 
miałam pewność, że firma faktycznie dokonała rezerwacji.
Współczuję twojej zmienniczce, ale na przyszłość niech pamięta o tym co napisałam wyżej.
19 marca 2015 06:52
Annika

Wpadłam tylko na chwileczkę do Was. Wyobraźcie sobie, że moja zmienniczka nie pojechała do domu. Firma "podobno" bilet zamówiła , a firma przewozowa "podobno" nic nie dostała. Dziewczyna czekała do 20.00 na kierowcę, jak nie przyjeżdżał, to zadzwoniła do szefa firmy przewozowej. On miał skontaktować się z kierowcą i jej oddzwonić. Po kolejnych 45 minutach czekania zadzwoniła znowu do szefa, ten zdziwiony, że kierowca się nie skontaktował. Miał jeszcze raz zadzwonić i podać swój bezpośredni numer, kolejne minuty upływają. Kolejna interwencja. W końcu szef zadzwonił i powiedział, że żadnej rezerwacji nie było, on o niczym nie wie, a kierowca już od dawna jest w drodze do Polski.
Dziewczyna poprosiła mnie, abym skontaktowała się z niemiecką agencją, bo miałam bezpośredni numer do niemieckiej koordynatorki, która mnie odbierała z dworca dzisiaj. Ona zapewniała, że ze strony firmy wszystko zostało załatwione.
Długo by opisywać. Efekt taki, że dziewczyna została zapłakana, z bólem głowy tutaj i nie wie kiedy będzie jechać do domu. Jutro rano ma firma do nas zadzwonić.

Domyślam się co dziewczyna przeżywa i nie chciałabym być na jej miejscu.Ja miałam niedawno podobną sytuację tylko byłam jeszcze w domu(pisałam o tym na forum)i to był mój komfort.Następnego dnia wsiadłam w autobus i było bez kłopotu.Jestem tylko ciekawa kto zawinił.W moim przypadku był to przewoznik(szkoda gadać jak lekceważą ludzi).Mam nadzieję,że sprawa szybko się wyjaśni i Twoja zmienniczka już dziś pojedzie do domu.Trzymam za nią kciuki.  
19 marca 2015 06:54 / 1 osobie podoba się ten post
bieta

Pracowałam w pewnej firmie, która też sama rezerwowała bilet u wbranego przeze mnie przewoźnika. 
Zawsze, ale to zawsze dzień przed wyjazdem dzwoniłam do przewoźnika potwierdzając mój wyjazd, a tym samym 
miałam pewność, że firma faktycznie dokonała rezerwacji.
Współczuję twojej zmienniczce, ale na przyszłość niech pamięta o tym co napisałam wyżej.

Też tak robię.Raz faktycznie rezerwacji nie było, to od razu ją zrobiłam, no i z mety zadzwoniłam do firmy ,żeby wyjaśnić sytuację.
19 marca 2015 07:20 / 1 osobie podoba się ten post
lena46

Czytaliście o zamachu terorystycznym w Tunezji ? Jeszcze nie wiadomo ilu Polaków zgineło a są w śród ofiar ...

Masakra..... dlatego juz skreslam Afryke jesli idzie o tegoroczne wakacje
19 marca 2015 07:40 / 2 osobom podoba się ten post
darekr

Kurs angielskiego (za młodszych lat kiedy nie było jeszcze w szkole) zaczynałem 4 razy, na saxach w Lonynie byłem 4 miesiące! nie potraffię powiedzieć dwóch słów po angielsku. Trzy słowa po niemiecku wbijałem sobie do łba przez miesiąc. Nie jestem stworzony do języków.

Nie istnieje coś takiego jak "nie stworzony do języków" zobacz ile pań tutaj musiało szybko przyswoić sobię język by pojechać do pracy,i napewno też niejedna z nich mówiła podobnie a teraz śmieje się sama z siebie-dla chcącego nic trudnego.......jeśli można nauczyć nauczyć papugę mówić to i człowiek nauczy się języka obcego
19 marca 2015 07:44 / 1 osobie podoba się ten post
kasiachodziez

Nie istnieje coś takiego jak "nie stworzony do języków" zobacz ile pań tutaj musiało szybko przyswoić sobię język by pojechać do pracy,i napewno też niejedna z nich mówiła podobnie a teraz śmieje się sama z siebie-dla chcącego nic trudnego.......jeśli można nauczyć nauczyć papugę mówić to i człowiek nauczy się języka obcego

Kasia!Pozdrowienia od Beaty:)
19 marca 2015 07:50
opiekunkaa

Kasia!Pozdrowienia od Beaty:)

A dziękuje pozdrów ją również od mnie-gdzieś zgubiłam jej numer komórki i nie mogę się z nią skontaktować......
19 marca 2015 07:54 / 6 osobom podoba się ten post
darekr

Kurs angielskiego (za młodszych lat kiedy nie było jeszcze w szkole) zaczynałem 4 razy, na saxach w Lonynie byłem 4 miesiące! nie potraffię powiedzieć dwóch słów po angielsku. Trzy słowa po niemiecku wbijałem sobie do łba przez miesiąc. Nie jestem stworzony do języków.

Darek-bo faceci to bardziej do francuskiego sa stworzeni:):):):)A Ty sie uparłes po "miemiecku":):):):)Hi hi hi
19 marca 2015 07:57 / 6 osobom podoba się ten post
kasia63

Darek-bo faceci to bardziej do francuskiego sa stworzeni:):):):)A Ty sie uparłes po "miemiecku":):):):)Hi hi hi

no popatrz to ja sie z takim talentem w DE marnuje ha ha i caly czas myslalem ze to kobiety maja wiekszy talent do tego gardlowego R hihi
19 marca 2015 08:01 / 2 osobom podoba się ten post
ORIM

no popatrz to ja sie z takim talentem w DE marnuje ha ha i caly czas myslalem ze to kobiety maja wiekszy talent do tego gardlowego R hihi

To jeszcze o nauce jezyka:)))
19 marca 2015 08:07 / 2 osobom podoba się ten post
ORIM

no popatrz to ja sie z takim talentem w DE marnuje ha ha i caly czas myslalem ze to kobiety maja wiekszy talent do tego gardlowego R hihi

Co sie martwisz ,ja tez niestety sie marnuje w DE,ale za to w domu duzo cwicze jezyk francuski,co by nie wyjsc z wprawy  
19 marca 2015 08:11 / 1 osobie podoba się ten post
dorotee

To jeszcze o nauce jezyka:)))

caaaalllly czas
19 marca 2015 08:13 / 1 osobie podoba się ten post
magdzie

Co sie martwisz ,ja tez niestety sie marnuje w DE,ale za to w domu duzo cwicze jezyk francuski,co by nie wyjsc z wprawy :-) :-) :-) :-) :-) 

no nie znasz dnia ni godziny gdy nauczone umiejetnosci moga sie przydac
19 marca 2015 08:31 / 4 osobom podoba się ten post
magdzie

Co sie martwisz ,ja tez niestety sie marnuje w DE,ale za to w domu duzo cwicze jezyk francuski,co by nie wyjsc z wprawy :-) :-) :-) :-) :-) 

Magdzie ,Ty to lepiej wiesz....czekasz świeżo podmyta:)Darek sie chce języków uczyc ,Orim sie marnuje.......normalnie Sodoma i Gomora:):):)Ha ha ha