Dziadzio ma 92 lata, a nie 89, jak mówiła agencja. Przywitał mnie w garniturze, myślałam, że to na moją cześć, ale okazało się, że On tak chodzi każdego dnia ubrany. Śniadanie jest o 9.30,więc śmiało mogę spać do 8 i spokojnie koło siebie zrobić, póoźniej o 12 herbatka, o 13.30 obiadek i deserek. O 17 kawka i o 19.30 kolacja. Później mam już wolne. Bardzo sympatyczny człowiek. Nie trzeba przy nim siedzieć, On chce, aby mu ktoś dom prowadził i w tym akurat jest bardzo skrupulatny. Konkretne łyzeczki do konkretnych talerzyków, wszystko gorące, odpowiednia ilość cukru, mnóstwo takich drobnostek. Raz na jakiś czas ogarnąć w domku, podlać kwiaty.
Pokoik mam na dole, ogromna sypialnia i taki pokoik roboczy, telewizor z kilkoma polskimi programami. Z sypialni jedne drzwi prowadzą do mojej łazienki, a drugie na taras. Telefony na polskie stacjonarne za darmo. Dwie godziny wychodnego, autkiem nie muszę jeździć, bo.... Dziadek jeździ :-)
