A mówicie, że Niemcy to nie jest wylewny naród

. Byłam wczoraj w REWE zrobić najpotrzebniejsze zakupy. Mam jakieś 10-15 minut spacerkiem. Niestety pogoda spłatała psikusa i zaczął padać deszczyk. Chodzę sobie po sklepie i uczę się gdzie co jest ustawione, gdy nagle czuję, że ktoś mnie obejmuje i cmok w policzek

. Co się okazało... to była niemiecka koordynatorka, która mnie odebrała z dworca głównego i przywiozła do Dziadka

. Mało tego, zapytała czy mnie nie podrzucić, bo deszcz pada

. Skwapliwie to wykorzystałam

. Przyznam się, że jeszcze tutaj nie spotkałam tak sympatycznej osóbki i tak otwartej
