Wczoraj wieczorem ładnie się przejaśniło i wiatr ucichł więc pomyślałam,że zostawię pranie na suszarce do rana w ogrodzie,pod zadaszeniem. Wstałam rano ,patrze i niedowierzam,suszarka razem z praniem na środku podwórka leży do góry nogami,a całe pranie zbeszczeszczone w trawie. Całe szczęście,że poprzypinane było bo inaczej to chyba w całej okolicy szukałabym naqszego prania.
Poza tym znowu musiałam upieć kokosanki bo okazało się,że w czwartek kolega do mojego pdp przyjdzie w odwiedziny,a synek dziś wpadł z wizytą i całą salaterkę wciągnął. Tak się naćpał,że za obiad podziękował :)
Jutro podobno w Nadrenii ma zawitać prawdziwa wiosna,oby,oby...
