lenino widzisz jak mi sie mozg lasuje???? hahaha musze sie rozejrzec za opiekunka , bo jeszcze troszke i nie bedzie mi juz nic potrzebne, bede sie czula jak moi podopieczni, ciagle szczesliwi i w rozowych okularach( chyba babci kiedys potrzaskam te rozowe szkielka, albo na czarno pomaluje) nie wiedzialam, ze mozna kogos zajechac smiechem na smierc, a mnie kiedys taka spotka , babcia mnie smiechem wykonczy :(

no to podobnie jak u mnie.
Babcia co chwila grucha gromkim, zarażliwym śmiechem .....
Przy kolacji dziadkowi spadł widelec -> atak śmiechu, jej kapnęła herbatka na stół -> to samo....
Podaną tabletkę międli w ręku i co chwila odkłada na stół (z miejsca zapomina).....jak się jej podaje po raz n-ty, za kazdym razem pytanie: dla kogo ta trucizna i na co? .....dziadek odpowiedział z 6 razy, potem umilkł ...ja co najmniej tyle samo.
Jak po raz 15 padło to samo pytanie, automatycznie rzuciłam: Anty-Baby-Pille. Babcia jakby się wybudziła ze "swojego świata" ....spojrzała na mnie oczami okrągłymi jak spodki i jak gruchnęła śmiechem !!! dziadek do niej dołączył .....no, ale tabletkę od razu połknęła.
Śmieli się jescze długo po kolacji

(dziadkowie: ponad 93 i 95 lat).