Dni wolne, ile ich macie?

08 lutego 2014 09:29
Ja mam tyle wolnych dni ile chce - ale w granicach rozsadku z synem sie umowilismy . tak standardowo

A) 6 dni w miesiacu w calosci wolne ( czyli po 24 godz)

B) 2-3 popoludnia w tygodniu ( od 13.00 do 19.00) lub 2-3 wieczory (21.00-02.00)

C) dodatkowo po 2h godziny jak wpadnie przyjaciolka Babci


Czasami nie wykorzystuje wszystkiego , bo sztela jest -podobnie jak u Wichury- lajtowa. A zeby gdzies wyjsc chocby do kina czy teartu to trzeba kase wydac (tazkze na dojazd bo tu wiocha)... Nie mowiac o shoppingu czy innych :)
08 lutego 2014 09:43
Athenka

Ja mam tyle wolnych dni ile chce - ale w granicach rozsadku z synem sie umowilismy . tak standardowo

A) 6 dni w miesiacu w calosci wolne ( czyli po 24 godz)

B) 2-3 popoludnia w tygodniu ( od 13.00 do 19.00) lub 2-3 wieczory (21.00-02.00)

C) dodatkowo po 2h godziny jak wpadnie przyjaciolka Babci


Czasami nie wykorzystuje wszystkiego , bo sztela jest -podobnie jak u Wichury- lajtowa. A zeby gdzies wyjsc chocby do kina czy teartu to trzeba kase wydac (tazkze na dojazd bo tu wiocha)... Nie mowiac o shoppingu czy innych :)

Wynika z tego, że masz po prostu "lajtową" sytuację i tyle. Nie każdy tak ma.
 
W swoim pytaniu zamieściłem dość ciężki przypadek, aby poznać wasze opinie i bym mógł się jakoś nastawić na rozmowę z rodziną w pierwszym dniu mojego przyjazdu do domu PDP.
 
 
08 lutego 2014 09:55
betrojer. tak wiem ze nie kazdy tak ma. a Ty jestes przez Agencje -Bejtrojer? jesli to cie pocieszy to moja znajoma jest na sztelli gdzie ma wolne tylko 1godzine dziennie ,a ze wies to tylko spacer wchodzi w gre na ktory musi zabrac psa babci. a wiec spacer z psem babci = wolne . i babcia powtarza jej codziennie ze ona jej placi za 24h ale w nocy jej nie wola, wiec i tak jest to wielka laska . A ze jest na czarno tam to jak sama sobie nie wykloci sie o wolne to tak zostatnie juz do konca jej pobytu. Acha do jej "wolnego" zalicza sie tez wyjscia z babcia do kolezanek babci :/
 
a ta jej babcia z glowa wszystko ok- 2, 3 godziny dziennie moglaby sama posiedziec nie byloby problemu i tak caly dzien tylko lezy na kanapie pije winko, soczek przed tv
08 lutego 2014 10:44
Athenka

betrojer. tak wiem ze nie kazdy tak ma. a Ty jestes przez Agencje -Bejtrojer? jesli to cie pocieszy to moja znajoma jest na sztelli gdzie ma wolne tylko 1godzine dziennie ,a ze wies to tylko spacer wchodzi w gre na ktory musi zabrac psa babci. a wiec spacer z psem babci = wolne . i babcia powtarza jej codziennie ze ona jej placi za 24h ale w nocy jej nie wola, wiec i tak jest to wielka laska . A ze jest na czarno tam to jak sama sobie nie wykloci sie o wolne to tak zostatnie juz do konca jej pobytu. Acha do jej "wolnego" zalicza sie tez wyjscia z babcia do kolezanek babci :/
 
a ta jej babcia z glowa wszystko ok- 2, 3 godziny dziennie moglaby sama posiedziec nie byloby problemu i tak caly dzien tylko lezy na kanapie pije winko, soczek przed tv

Nie znam takiej agencji o nazwie "Bejtrojer". Jestem z agencji, której pierwsza litera nie zaczyna się na pewno literą "b". :)
 
Z tego, co piszesz, wychodzi na to, że Niemcy mogą myśleć, że robią nam wielką łaskę, że pozwalają nam spać w nocy spokojnie. Mimo to nasza praca polega na całodobowej opiece i byciu w pogotowiu i oni powinni brać to pod uwagę. Poza tym myślę, że można by z takim PDP - zwłaszcza jeśli jest w pełni sprawny umysłowo - porozmawiać jak człowiek z człowiekiem o naszych, psychicznych potrzebach bez konieczności odwoływania się do porównań z aresztem domowym itp. :)
 
Można też - tak sobie głośno myślę - wyłożyć takiemu PDP kawę na ławę, mówiąc, że teraz może Pan/Pani sobie posiedzieć przed telewizorkiem, a ja z miłą chęcią pospacerował(a)bym. Można użyć przecież wielu argumentów i na spokojnie przedstawić PDP nasz punkt widzenia i wypracować sobie jakieś porozumienie.
 
Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu opiekunów istnieje bariera językowa, aby swobodnie porozmawiać, ale do takiej rozmowy można się przecież przygotować znacznie wcześniej i wyczekać na odpowiedni moment i wtedy zacząć gadkę.
 
Co o tym myślicie?
08 lutego 2014 11:27 / 2 osobom podoba się ten post
betrojer

Nie znam takiej agencji o nazwie "Bejtrojer". Jestem z agencji, której pierwsza litera nie zaczyna się na pewno literą "b". :)
 
Z tego, co piszesz, wychodzi na to, że Niemcy mogą myśleć, że robią nam wielką łaskę, że pozwalają nam spać w nocy spokojnie. Mimo to nasza praca polega na całodobowej opiece i byciu w pogotowiu i oni powinni brać to pod uwagę. Poza tym myślę, że można by z takim PDP - zwłaszcza jeśli jest w pełni sprawny umysłowo - porozmawiać jak człowiek z człowiekiem o naszych, psychicznych potrzebach bez konieczności odwoływania się do porównań z aresztem domowym itp. :)
 
Można też - tak sobie głośno myślę - wyłożyć takiemu PDP kawę na ławę, mówiąc, że teraz może Pan/Pani sobie posiedzieć przed telewizorkiem, a ja z miłą chęcią pospacerował(a)bym. Można użyć przecież wielu argumentów i na spokojnie przedstawić PDP nasz punkt widzenia i wypracować sobie jakieś porozumienie.
 
Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu opiekunów istnieje bariera językowa, aby swobodnie porozmawiać, ale do takiej rozmowy można się przecież przygotować znacznie wcześniej i wyczekać na odpowiedni moment i wtedy zacząć gadkę.
 
Co o tym myślicie?

"Można też - tak sobie głośno myślę - wyłożyć takiemu PDP kawę na ławę, mówiąc, że teraz może Pan/Pani sobie posiedzieć przed telewizorkiem, a ja z miłą chęcią pospacerował(a)bym. Można użyć przecież wielu argumentów i na spokojnie przedstawić PDP nasz punkt widzenia i wypracować sobie jakieś porozumienie."
 
Można ,czemu nie ,ale pod warunkiem ,że mamy PDP z jasnym umysłem-przy demecji takie negocjacje nie wchodzą w grę.Ale i w takim przypadku mozna spróbowac "nauczyć" PDP pewnych zachowan.Tak zrobił kiedys nasz forumowy kolega Janusz - wieszal na oparciu łóżka duzy czerwony ręcznik i PDP wiedział ,z epóki ręcznik wisi to nie może z łózka wyjść.Takie "sztuczki" jednak nie zawsze się udają.
Co do niemieckiego myslenia to masz rację -oni tak właśnie rozumują- moja wciąz powtarza jak to ja mam z nia dobrze bo w nocy spi.......a że jestem na zawołanie ,pod reką, bez przerwy to tego nie widzi....Ale "ile to wy mnie kosztujecie" każda z nas slyszy przy okazji wypłaty.....
08 lutego 2014 11:42 / 5 osobom podoba się ten post
A ja mam sposób na mojego PDP/lekka demencja,wszędzie chce ze mną wychodzić/.Jak wychodzę na wolne,mówię,że muszę iść do kościoła i mam spokój.Mogę tak codziennie,tam akurat PDP nie ciągnie.Daję mu coś do picia,jedzenia i spokojnie czeka na mój powrót:)
08 lutego 2014 11:46 / 8 osobom podoba się ten post
betrojer

Nie znam takiej agencji o nazwie "Bejtrojer". Jestem z agencji, której pierwsza litera nie zaczyna się na pewno literą "b". :)
 
Z tego, co piszesz, wychodzi na to, że Niemcy mogą myśleć, że robią nam wielką łaskę, że pozwalają nam spać w nocy spokojnie. Mimo to nasza praca polega na całodobowej opiece i byciu w pogotowiu i oni powinni brać to pod uwagę. Poza tym myślę, że można by z takim PDP - zwłaszcza jeśli jest w pełni sprawny umysłowo - porozmawiać jak człowiek z człowiekiem o naszych, psychicznych potrzebach bez konieczności odwoływania się do porównań z aresztem domowym itp. :)
 
Można też - tak sobie głośno myślę - wyłożyć takiemu PDP kawę na ławę, mówiąc, że teraz może Pan/Pani sobie posiedzieć przed telewizorkiem, a ja z miłą chęcią pospacerował(a)bym. Można użyć przecież wielu argumentów i na spokojnie przedstawić PDP nasz punkt widzenia i wypracować sobie jakieś porozumienie.
 
Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu opiekunów istnieje bariera językowa, aby swobodnie porozmawiać, ale do takiej rozmowy można się przecież przygotować znacznie wcześniej i wyczekać na odpowiedni moment i wtedy zacząć gadkę.
 
Co o tym myślicie?

Za to, że  " Niemcy mogą myśleć, że robią nam wielką łaskę, że pozwalają nam spać w nocy spokojnie" winiłabym agencje. które często-gęsto nie uzmysławiają rodzinie i PDP, że opiekunka jest z krwi i kości a nie z plastiku czy metalu. Ma miękki, żywy organizm, którego nie da się kluczykiem nakręcić na wysokie obroty. Nie chodzi tutaj o to czy ktoś zna język i sobie uzgodni wolne. To powinno być od razu w umowach umieszczane. A nie zawsze jest. Jest różnica pomiędzy pracą a czuwaniem.  Z reguły 6-8 godzni to praca jaką wykonujemy codziennie dbając o PDP. Nie ma tu miejsca na ogród, sprzątanie w piwnicach czy strychach.  Może przez to hasło "24 godziny na dobę" Niemcy mają kłopot ze zgodą na czas wolny. Bo im czasami trzeba prosto między oczy, tak prawie że młotem, inaczej widocznie nie rozumieją. Bo kto normalny może zakładać, że opiekunka będzie szczęśliwa siedząc w domu, zamknięta z jakimś staruszkiem czy babcią ???  No kto myślący na to wpadnie ??? I dlaczego opiekunki muszą same dobijać się o swoje prawa ??  Czy Niemcy na swoim stanowisku pracy nie mają przerw ??? Pracują cięgiem od 6oo do 14oo ???  Co by powiedzieli, gdyby im pracodawca takie coś narzucił ?? Nie mówiąc juz o godzinach popołudniowych. 
Może dlatego opiekunki czują się czasami jak niewolnice, bo rodzinie wygodniej jest interpretować umowę tak jak chce. 
Przyzwoita agencja wysyłając pracownika z góry określa co do kogo należy. Tylko tych przyzwotych jest mało. Więcej jest takich, które reklamują się jak mogą a opiekunka jak chce, to niech sobie uzgadnia. 
 
 
08 lutego 2014 12:01 / 2 osobom podoba się ten post
Myszeńko-zaręczam Ci ,że jak otworzę agecję to punkt o przerwie dla opiekunki będzie pogrubionym drukiem wyeksponowany:):)
08 lutego 2014 12:47 / 2 osobom podoba się ten post
Mycha

Za to, że  " Niemcy mogą myśleć, że robią nam wielką łaskę, że pozwalają nam spać w nocy spokojnie" winiłabym agencje. które często-gęsto nie uzmysławiają rodzinie i PDP, że opiekunka jest z krwi i kości a nie z plastiku czy metalu. Ma miękki, żywy organizm, którego nie da się kluczykiem nakręcić na wysokie obroty. Nie chodzi tutaj o to czy ktoś zna język i sobie uzgodni wolne. To powinno być od razu w umowach umieszczane. A nie zawsze jest. Jest różnica pomiędzy pracą a czuwaniem.  Z reguły 6-8 godzni to praca jaką wykonujemy codziennie dbając o PDP. Nie ma tu miejsca na ogród, sprzątanie w piwnicach czy strychach.  Może przez to hasło "24 godziny na dobę" Niemcy mają kłopot ze zgodą na czas wolny. Bo im czasami trzeba prosto między oczy, tak prawie że młotem, inaczej widocznie nie rozumieją. Bo kto normalny może zakładać, że opiekunka będzie szczęśliwa siedząc w domu, zamknięta z jakimś staruszkiem czy babcią ???  No kto myślący na to wpadnie ??? I dlaczego opiekunki muszą same dobijać się o swoje prawa ??  Czy Niemcy na swoim stanowisku pracy nie mają przerw ??? Pracują cięgiem od 6oo do 14oo ???  Co by powiedzieli, gdyby im pracodawca takie coś narzucił ?? Nie mówiąc juz o godzinach popołudniowych. 
Może dlatego opiekunki czują się czasami jak niewolnice, bo rodzinie wygodniej jest interpretować umowę tak jak chce. 
Przyzwoita agencja wysyłając pracownika z góry określa co do kogo należy. Tylko tych przyzwotych jest mało. Więcej jest takich, które reklamują się jak mogą a opiekunka jak chce, to niech sobie uzgadnia. 
 
 

Podpisuję się obiema rękami pod tym.
Mój dziadek, chociaż już mamy omówione to, że w umowie ma zapisane 2 godziny wolnego dla opiekunki to on nadal tak jakby nie rozumiał.
Po pierwsze nie zgadza mu się to z reklamą firmy, że opieka 24 godziny na dobę (rozmowy, czy wyobraża sobie, że ktoś może pracować 24 godziny na dobę jakby nie trafiają). Po drugie mi mówi, że co będzie, jak ja wyjdę na 2 godziny, a on w tym czasie złamie nogę w ogrodzie. No kurde, to mówię, żeby nie chodził do ogrodu, tylko siedział w fotelu i czytał. No tak, ale coś się przecież może stać. To mówię, że skoro tak to by musiał sobie jakąś niemiecką opiekunkę na ten czas załatwić. No ale on znowu, ze przecież firma gwarantowała mu opiekę 24-godzinną. I weź tu z takim gadaj. Gdyby nie to, że nie mam potrzeby codziennego wychodzenia i że kiedy chcę to mogę wyjść, to bym musiała inaczej z nim pogadać. 
08 lutego 2014 12:53 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

"Można też - tak sobie głośno myślę - wyłożyć takiemu PDP kawę na ławę, mówiąc, że teraz może Pan/Pani sobie posiedzieć przed telewizorkiem, a ja z miłą chęcią pospacerował(a)bym. Można użyć przecież wielu argumentów i na spokojnie przedstawić PDP nasz punkt widzenia i wypracować sobie jakieś porozumienie."
 
Można ,czemu nie ,ale pod warunkiem ,że mamy PDP z jasnym umysłem-przy demecji takie negocjacje nie wchodzą w grę.Ale i w takim przypadku mozna spróbowac "nauczyć" PDP pewnych zachowan.Tak zrobił kiedys nasz forumowy kolega Janusz - wieszal na oparciu łóżka duzy czerwony ręcznik i PDP wiedział ,z epóki ręcznik wisi to nie może z łózka wyjść.Takie "sztuczki" jednak nie zawsze się udają.
Co do niemieckiego myslenia to masz rację -oni tak właśnie rozumują- moja wciąz powtarza jak to ja mam z nia dobrze bo w nocy spi.......a że jestem na zawołanie ,pod reką, bez przerwy to tego nie widzi....Ale "ile to wy mnie kosztujecie" każda z nas slyszy przy okazji wypłaty.....

Chciałem się odnieść do Twojego ostatniego zdania.
 
Uważam, że jest to chwyt poniżej pasa. Takie wypowiedzi mogą paść albo ze strony osób nieświadomych tego, co mówią, albo ze strony osób bardzo ale to bardzo samolubnych. Moim zdaniem w takim przypadku należy się takiej osobie mocna kontra. Dwa, trzy zdania wystarczą. Zaciskanie zębów przy takim tekście ze strony PDP nic nie da. Trzeba natychmiast to ukrócić. Wiem, że teoretycznie to łatwo powiedzieć, gorzej w praktyce, ale dzięki wam przygotowuję się solidniej na wyjazd.
08 lutego 2014 13:13 / 2 osobom podoba się ten post
wichurra

Podpisuję się obiema rękami pod tym.
Mój dziadek, chociaż już mamy omówione to, że w umowie ma zapisane 2 godziny wolnego dla opiekunki to on nadal tak jakby nie rozumiał.
Po pierwsze nie zgadza mu się to z reklamą firmy, że opieka 24 godziny na dobę (rozmowy, czy wyobraża sobie, że ktoś może pracować 24 godziny na dobę jakby nie trafiają). Po drugie mi mówi, że co będzie, jak ja wyjdę na 2 godziny, a on w tym czasie złamie nogę w ogrodzie. No kurde, to mówię, żeby nie chodził do ogrodu, tylko siedział w fotelu i czytał. No tak, ale coś się przecież może stać. To mówię, że skoro tak to by musiał sobie jakąś niemiecką opiekunkę na ten czas załatwić. No ale on znowu, ze przecież firma gwarantowała mu opiekę 24-godzinną. I weź tu z takim gadaj. Gdyby nie to, że nie mam potrzeby codziennego wychodzenia i że kiedy chcę to mogę wyjść, to bym musiała inaczej z nim pogadać. 

No tak, trudno niektórym osobom wytłumaczyć, co to jest chwyt marketingowy. Ale tak mi się coś wydaje, że niektóre osoby chyba też celowo nie chcą zrozumieć, bo wiedzą doskonale, że po czymś takim musiałyby pójść na pewne ustępstwa.
 
Trudna, naprawdę trudna jest praca opiekuna...
08 lutego 2014 13:49 / 3 osobom podoba się ten post
Firmy mają dokładnie określone ile godzin pracować ma opiekunka, a ile być na czuwaniu... Trzeba po prostu zapytać o to w firmie - jak mają to w umowie ze zleceniodawcą... I powołać się na ten paragraf. My jesteśmy zleceniobiorcą i nasze umowy z firmą są zupełnie inne....Ja ostatnio też musiałam upominać się o moje wolne, ale także o moje prawo do wyżywienia ... bo PDP udawała głupią choć mimo swoich 90 lat dalej prowadzila jakąś działalność gospodarczą i tu umiała dokładnie sprawdzić przepływ każdego euro i swoje do niego prawo...))))
08 lutego 2014 13:54 / 3 osobom podoba się ten post
Takie są fakty-ile wywalczymy,tyle mamy.Ale za wszelkie ustalenia trzeba brać się na samym początku.Póżniej jest zwykle trudniej coś ugrać.Przekonałam się na własnej skórze.Jak mówi zawsze Andrea-pierwszy dzien,kartka,długopis i dopracowywanie szczegółów:))))
08 lutego 2014 13:58 / 2 osobom podoba się ten post
betrojer

No tak, trudno niektórym osobom wytłumaczyć, co to jest chwyt marketingowy. Ale tak mi się coś wydaje, że niektóre osoby chyba też celowo nie chcą zrozumieć, bo wiedzą doskonale, że po czymś takim musiałyby pójść na pewne ustępstwa.
 
Trudna, naprawdę trudna jest praca opiekuna...

Betrojer praca opiekuna jest jaka jest. Jaki jest "koń" każda widzi ;-)))  tylko dla mnie jest wysoce nieprofesjonalne wrabianie przez agencję opiekunek w pewne sytuacje. Praca i wszystko co wokół niej związane, od dawna ma w Europie określone standardy. Tylko do nas jakoś one się nijak mają. 
 
No to co to jest ???  no co ??? 
08 lutego 2014 14:03 / 1 osobie podoba się ten post
A może powinniśmy naszą sytuację określić jako -służba.Oczywiście płatna,ale zawsze na posterunku.Coś jak straż pożarna,wojsko:)))))