08 lutego 2014 12:47 / 2 osobom podoba się ten post
MychaZa to, że " Niemcy mogą myśleć, że robią nam wielką łaskę, że pozwalają nam spać w nocy spokojnie" winiłabym agencje. które często-gęsto nie uzmysławiają rodzinie i PDP, że opiekunka jest z krwi i kości a nie z plastiku czy metalu. Ma miękki, żywy organizm, którego nie da się kluczykiem nakręcić na wysokie obroty. Nie chodzi tutaj o to czy ktoś zna język i sobie uzgodni wolne. To powinno być od razu w umowach umieszczane. A nie zawsze jest. Jest różnica pomiędzy pracą a czuwaniem. Z reguły 6-8 godzni to praca jaką wykonujemy codziennie dbając o PDP. Nie ma tu miejsca na ogród, sprzątanie w piwnicach czy strychach. Może przez to hasło "24 godziny na dobę" Niemcy mają kłopot ze zgodą na czas wolny. Bo im czasami trzeba prosto między oczy, tak prawie że młotem, inaczej widocznie nie rozumieją. Bo kto normalny może zakładać, że opiekunka będzie szczęśliwa siedząc w domu, zamknięta z jakimś staruszkiem czy babcią ??? No kto myślący na to wpadnie ??? I dlaczego opiekunki muszą same dobijać się o swoje prawa ?? Czy Niemcy na swoim stanowisku pracy nie mają przerw ??? Pracują cięgiem od 6oo do 14oo ??? Co by powiedzieli, gdyby im pracodawca takie coś narzucił ?? Nie mówiąc juz o godzinach popołudniowych.
Może dlatego opiekunki czują się czasami jak niewolnice, bo rodzinie wygodniej jest interpretować umowę tak jak chce.
Przyzwoita agencja wysyłając pracownika z góry określa co do kogo należy. Tylko tych przyzwotych jest mało. Więcej jest takich, które reklamują się jak mogą a opiekunka jak chce, to niech sobie uzgadnia.
Podpisuję się obiema rękami pod tym.
Mój dziadek, chociaż już mamy omówione to, że w umowie ma zapisane 2 godziny wolnego dla opiekunki to on nadal tak jakby nie rozumiał.
Po pierwsze nie zgadza mu się to z reklamą firmy, że opieka 24 godziny na dobę (rozmowy, czy wyobraża sobie, że ktoś może pracować 24 godziny na dobę jakby nie trafiają). Po drugie mi mówi, że co będzie, jak ja wyjdę na 2 godziny, a on w tym czasie złamie nogę w ogrodzie. No kurde, to mówię, żeby nie chodził do ogrodu, tylko siedział w fotelu i czytał. No tak, ale coś się przecież może stać. To mówię, że skoro tak to by musiał sobie jakąś niemiecką opiekunkę na ten czas załatwić. No ale on znowu, ze przecież firma gwarantowała mu opiekę 24-godzinną. I weź tu z takim gadaj. Gdyby nie to, że nie mam potrzeby codziennego wychodzenia i że kiedy chcę to mogę wyjść, to bym musiała inaczej z nim pogadać.