Pocieszałam Ciebie, a teraz mnie rozbiera jakiś wirus :placz3: a jeszcze wczoraj polazłam w ziąb niesamowity oglądać Martinsumzug.....no szalona jestem :glupi:
Pocieszałam Ciebie, a teraz mnie rozbiera jakiś wirus :placz3: a jeszcze wczoraj polazłam w ziąb niesamowity oglądać Martinsumzug.....no szalona jestem :glupi:
Mi już przeszło.....Ale wszystkie medykamenty, które wzięłam ze sobą z Polski już zjadłam.
Zdrówka Kasiu i nie dawaj się wirusom !!!
Co do wyrzucenia, co do wyrzucenia,
Opiekunka ma za darmo kaszę z mięsem i nie tylko, kurde gotować i wcinać:smiech2:
Nooo......za karę niech to zje....:smiech3:
No chyba zostawić dla tej co wyhodowała :nerwowa kucharka:
Jak podejdziesz mi kiedyś pod rękę to po gołym pupsku dostaniesz :bije2:
No chyba zostawić dla tej co wyhodowała :nerwowa kucharka:
Nawet Ci pozwolę spodnie zdjąć:-)
Możliwe , że jest wyjątkowa fleja z niej ,, alee..... W drugim dniu pobytu na mojej szteli powyrzucałyśmy z synową wszystkie stare produkty z szafek . Zostały tylko zakupy do rozpakowania . Szafki były wyczyszczone ...pomyte ...wszystkie perfekt . Za kilka dni po suficie zaczęły popitalać te larwy , też myślałam , że się porzygam . Choinka wie , czy gdzieś za szafkami , czy przywiezione ze sklepu w jakichś " sypkich " ? Dopiero jak zobaczyłam te fruwające mole w kuchni , większe od " normalnych " to skapnęłam się , że z tych larw powstają te fruwające .... Zgłosiłam szefostwu , za moment już miałam zakupione jakieś saszetki do przyklejania w szafkach . I już do końca pobytu ( 2,5 roku z przerwami urlopowymi ) miałam spokój .
Co do wyrzucenia, co do wyrzucenia,
Opiekunka ma za darmo kaszę z mięsem i nie tylko, kurde gotować i wcinać:smiech2:
Możliwe , że jest wyjątkowa fleja z niej ,, alee..... W drugim dniu pobytu na mojej szteli powyrzucałyśmy z synową wszystkie stare produkty z szafek . Zostały tylko zakupy do rozpakowania . Szafki były wyczyszczone ...pomyte ...wszystkie perfekt . Za kilka dni po suficie zaczęły popitalać te larwy , też myślałam , że się porzygam . Choinka wie , czy gdzieś za szafkami , czy przywiezione ze sklepu w jakichś " sypkich " ? Dopiero jak zobaczyłam te fruwające mole w kuchni , większe od " normalnych " to skapnęłam się , że z tych larw powstają te fruwające .... Zgłosiłam szefostwu , za moment już miałam zakupione jakieś saszetki do przyklejania w szafkach . I już do końca pobytu ( 2,5 roku z przerwami urlopowymi ) miałam spokój .
Na targach byłam Wróciłam i już mam te ustrojstwo do przyklejania i lawendę.
Nawet Ci pozwolę spodnie zdjąć:-)
Dlaczego się nie pochwaliłeś, że na targach się wystawiłeś? :hihi: