Forum
Wygadaj się

Poskarżyjki 40

07 grudnia 2017 16:57 / 11 osobom podoba się ten post
Czytam i się dziwię,że jesteście nabuzowane,ja przed powrotem do domu prawie fruwam nad ziemią z radości i staję się wyjątkowo cierpliwa i łagodna ,nic mnie nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi. Może pakować się pora moje kochane,to nic,że jeszcze tydzień czy cuś,zajęcie przyjemne będzie i wkurw minie...
07 grudnia 2017 17:17 / 10 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Czytam i się dziwię,że jesteście nabuzowane,ja przed powrotem do domu prawie fruwam nad ziemią z radości i staję się wyjątkowo cierpliwa i łagodna ,nic mnie nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi. Może pakować się pora moje kochane,to nic,że jeszcze tydzień czy cuś,zajęcie przyjemne będzie i wkurw minie...:oczko:

Ja juz dzisiaj zaczełam się pakowac choc jeszcze przede mną 2 piątki,jedna sobota, jedna niedziela, jeden poniedziałek , wtorek tez jeden, sroda jedna i czwarte jeden a ostatni piatek to
07 grudnia 2017 17:33 / 4 osobom podoba się ten post
michasia

Ja juz dzisiaj zaczełam się pakowac choc jeszcze przede mną 2 piątki,jedna sobota, jedna niedziela, jeden poniedziałek , wtorek tez jeden, sroda jedna i czwarte jeden a ostatni piatek to:hihihi::piosenki::ubieranie_choinki:

Strasznie to pogmatwałaś. Zrozumiałam tyle, że przed świętami jedziesz do domu 
07 grudnia 2017 17:43 / 5 osobom podoba się ten post
margaritka59

Strasznie to pogmatwałaś:kropla potu:. Zrozumiałam tyle, że przed świętami jedziesz do domu :-)

Dzisiaj mam tak od rana, sama siebie nie kumam.Do domu jade 15.12
07 grudnia 2017 18:12 / 9 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Czytam i się dziwię,że jesteście nabuzowane,ja przed powrotem do domu prawie fruwam nad ziemią z radości i staję się wyjątkowo cierpliwa i łagodna ,nic mnie nie jest w stanie wyprowadzić z równowagi. Może pakować się pora moje kochane,to nic,że jeszcze tydzień czy cuś,zajęcie przyjemne będzie i wkurw minie...:oczko:

A ja wręcz odwrotnie , wszystko mnie drażni ,podminowana jestem,nawet rozmowy z najbliższymi zaczynają mnie wkurzać  ( mój Osobisty , wie doskonale ,o co biega ) ...Uspokajam się dopiero jak już usiądę w busie.
07 grudnia 2017 19:40 / 11 osobom podoba się ten post
Alaska

A ja wręcz odwrotnie , wszystko mnie drażni ,podminowana jestem,nawet rozmowy z najbliższymi zaczynają mnie wkurzać :-( ( mój Osobisty , wie doskonale ,o co biega :uśmiech ona2:) ...Uspokajam się dopiero jak już usiądę w busie.:hihi:

Ja mam tak samo....jak wsiądę do Sinbada to do granicy jestem spokojna.....później już zaczyna mnie nosić.....I tak mnie nosi dopóki nie wysiądę. Ale jak wejdę do domu to jestem po prostu anioł albo dziewica orleanska...........dopóki mnie ktoś z rodziny nie wk......rwi  
Zacznę się pomału pakować. 
07 grudnia 2017 19:55 / 11 osobom podoba się ten post
basiaim

Cha cha cha...macie koleżanki to, co ja wczoraj miałam :-)
Dziś już luźna guma.
Co prawda przeszłam prawie 8 km dziś- rano jedna rundka na zakupy i po obiedzie druga. Ale z powrotem się wycwaniłam i podjechałam busikiem.
Do domu mam pod górkę i to już byłoby za dużo na jeden dzień :p
Byłam jedyną pasażerką, kierowca gaduła. Zaproponował nawet, że jak mam czas, to mogę z nim objechać całe miasteczko :lol2:

Mnie tez juz wszystko zaczyna wkurzac. Ale tak porzadnie. Na busy,tramwaje oraz autobusy to patrzec jakby nie daje rady. Od razu zimno mi sie robi. Niby tylko we wtorki i czwartki musze do podopiecznej jezdzic ale za to zajmuje mi to caly dzien i ciagle sie przeziebiam. Posrane 30 kilka kilometrow a wyprawa jak do Chin. Na dodatek podopieczna zostanie w szpitalu do 20 grudnia. I to mnie nie cieszy bo juz mi sie strasznie nudzi. Nawet warknac nie ma na kogo.
07 grudnia 2017 19:59 / 3 osobom podoba się ten post
fioletowa.mysz

Mnie tez juz wszystko zaczyna wkurzac. Ale tak porzadnie. Na busy,tramwaje oraz autobusy to patrzec jakby nie daje rady. Od razu zimno mi sie robi. Niby tylko we wtorki i czwartki musze do podopiecznej jezdzic ale za to zajmuje mi to caly dzien i ciagle sie przeziebiam. Posrane 30 kilka kilometrow a wyprawa jak do Chin. Na dodatek podopieczna zostanie w szpitalu do 20 grudnia. I to mnie nie cieszy bo juz mi sie strasznie nudzi. Nawet warknac nie ma na kogo.

Jakbyś bardzo chciała na kogokolwiek powarcześ, to służę swoją osobą. A niech tam, pora zrobic jakis dobry uczynek. Może to nieco zrównoważy moje grzechy. :)
07 grudnia 2017 20:00 / 9 osobom podoba się ten post
fioletowa.mysz

Mnie tez juz wszystko zaczyna wkurzac. Ale tak porzadnie. Na busy,tramwaje oraz autobusy to patrzec jakby nie daje rady. Od razu zimno mi sie robi. Niby tylko we wtorki i czwartki musze do podopiecznej jezdzic ale za to zajmuje mi to caly dzien i ciagle sie przeziebiam. Posrane 30 kilka kilometrow a wyprawa jak do Chin. Na dodatek podopieczna zostanie w szpitalu do 20 grudnia. I to mnie nie cieszy bo juz mi sie strasznie nudzi. Nawet warknac nie ma na kogo.

Bo to tak się wydaje, że jak pdp w szpitalu to się wygrało na loterii. Niekoniecznie musi tak być. Miałam to samo półtora roku temu z jazdami do szpitala-pdp była tam 6 tyg. Mimo, że jeżdziłam tez około 30 km autem, to miałam dosyć.
A tak sobie myślałam ,że będzie fajnie  Widać nie ma co wyciagać pochopnych wniosków , bo nieomylny jest tylko błąd :)
07 grudnia 2017 20:02 / 6 osobom podoba się ten post
Alaska

A ja wręcz odwrotnie , wszystko mnie drażni ,podminowana jestem,nawet rozmowy z najbliższymi zaczynają mnie wkurzać :-( ( mój Osobisty , wie doskonale ,o co biega :uśmiech ona2:) ...Uspokajam się dopiero jak już usiądę w busie.:hihi:

Widocznie to taki Reisefieber o przedłużonym działaniu. Nie masz letko kochana,nie masz,twoi też letko nie mają z tobą..
07 grudnia 2017 20:38 / 6 osobom podoba się ten post
Andrew

Jakbyś bardzo chciała na kogokolwiek powarcześ, to służę swoją osobą. A niech tam, pora zrobic jakis dobry uczynek. Może to nieco zrównoważy moje grzechy. :)

To juz lepiej kawalek torta i filizanke goracej czekolady mi zaserwuj. A ja nie bede warczala a nawet sie usmiechne. Dobra?
07 grudnia 2017 20:42 / 8 osobom podoba się ten post
tina 100%

Bo to tak się wydaje, że jak pdp w szpitalu to się wygrało na loterii. Niekoniecznie musi tak być. Miałam to samo półtora roku temu z jazdami do szpitala-pdp była tam 6 tyg. Mimo, że jeżdziłam tez około 30 km autem, to miałam dosyć.
A tak sobie myślałam ,że będzie fajnie :-) Widać nie ma co wyciagać pochopnych wniosków , bo nieomylny jest tylko błąd :)

Mnie te dojazdy rozwalaja koszmarnie. Wychodze z domu ok 9.40 a wracam ok 17.30. 30 kilka kilomterow i dwie godzinki posiadowki u babci, reszta czekanie na polaczenia. Miasteczko gdzie kuruje sie babcia,to straszne zadupie. Nawet nie ma gdzie polazic za bardzo...No sama przyznaj,ze mozna osiwiec? I ta cisza w chacie...Podopieczna sobie dreptala i stekala a teraz to musze nasluchiwac czy sasiad w kiblu wode spuszcza,zeby oznaki zycia jakies byly ;)))
07 grudnia 2017 20:45 / 8 osobom podoba się ten post
ewa59

Ja mam tak samo....jak wsiądę do Sinbada to do granicy jestem spokojna.....później już zaczyna mnie nosić.....I tak mnie nosi dopóki nie wysiądę. Ale jak wejdę do domu to jestem po prostu anioł albo dziewica orleanska.....:smiech3:......dopóki mnie ktoś z rodziny nie wk......rwi  :smiech3:
Zacznę się pomału pakować. :-)

.... Toćka w toćkę.... jednak ten sam dzień urodzin ma jakiś tajemniczy wpływ na nasze " charakterki" 
07 grudnia 2017 21:25 / 9 osobom podoba się ten post
margaritka59

Strasznie to pogmatwałaś:kropla potu:. Zrozumiałam tyle, że przed świętami jedziesz do domu :-)

Bosze.Samolotem wracam.Żadne reisefiber.Tylko ten bajzel z pakowaniem i złożenie całego biwaku doprowadza mnie do szału.No i zmienniczka marudna przez telefon ,to wyobrażam sobie jaka będzie na żywo.(70 lat)Nie lubię chyba swoich zmienniczek,albo nie chce mi się wszystkiego od początku tłumaczyć.
07 grudnia 2017 21:33 / 5 osobom podoba się ten post
Już się wykąpałam,piżamka imuszę iść po bułki do biedronki,bo mi zezarli
Napisz odpowiedź
Portal używa cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką cookies.