Jak by nie daj Boże lift:smiech3: przestał działać,obdzwoniłaby całą rodzinkę,łącznie z telefonem do Bundeskanzlerin .Nie ma takiej opcji.
Jak by nie daj Boże lift:smiech3: przestał działać,obdzwoniłaby całą rodzinkę,łącznie z telefonem do Bundeskanzlerin .Nie ma takiej opcji.
Allo,allo ...jeż jeż jest to angielski pilot,to na bank siedzi w szafie...:smiech3:
Zacytuję ten, bo krótszy.
Tłumaczenie nic nie pomoże. teraz rozumie, za chwilę zapomni.
Byłam dwa razy u demencji i nigdy więcej.
Czułam się, jak na smyczy. Nawet do WC nie mogłam pójść, bo zaraz miałam towarzystwo.
Jedna z nich nawet prosiła mnie, bym w trakcie jej załatwiania się trzymała ją za rękę, to jej "lepiej idzie".
Wolę mniej zarobić, ale miec wolną głowę.
A poskarże się,a co mi tam. może usnę chociaż, bo od nadmiaru tych emocji to ani ani do spania
Po raz pierwszy trafiłam na zonka wśród moich podopiecznych. myslałam, że jak zaczynałam prace opiekunki, że miałam "dziada". ten jest gorszy
wczoraj wyjechałam, dziś po 20 godz.sindbadem zajechałam. Wchodziny do donu, zmienniczki mojej nie widze, tylko jakas inna Niemka,ok, mysle sobie. dam na luz, zaraz pewnie przyjdzie
No i tak, przyszła, ale co do czego nic nie pokazywała co przy podopiecznym.
mój pdp to jakiś dziwny typ.nie oceniam ludzi po 8 godzinach współpracy. Ale on tak
Miałam tu być na miesiac, jutro dzwonie, że jade z powrotem do domu. Jakies totalne nieporozumienie. Tu nawet nie chodzi o charakterystyje pdp (170 cm, 140 kg wagi, jezdzi na elektrycznym wozku, sprawna tylko prawa reka do sterowania wozkiem, wstawanie 2xrazy w nocy żeby siku zrobił, napił się, a zazwyczaj po to, zeby poprawic pilot do sterowania łózkiem lub żeby wygładzic pościel pod którymi lezą pilot do wołania, myszka do komputera)
Jemy kolacje, ja moimi rekoma wkładam mu do jego buzi jedzenie i tymi samymi rekoma mam jesc swoja kanapke!!! i jemu to nie pasuje,mam jechac do domu. i wielkie dąsy na mnie już ma
I ta bariera językowa. Moja polska zmienniczka nie przekazała mi po polsku co mam robic, gdzie itp, bo pdp mowi, żeby po niemiecku!!! mowie troche lepiej po niemiecku, no ale dla tego pana to widać musi być lepszy niemiecki. Dla firmy mam dobry niemiecki, dla niego niego nie-tu pojawia sie tajemnicza teoria wzglednosci.
Ach, musiałam się wygadać. moze i sporo do czytania, chciałam tylko opisac moj żcyiowy zonk wśród pdp.jeszcze tak nie miałam, że tego samego dnia zajechac i tego samego dnia chciec odjechać
Też się poskarżę.Nie dosć .że cały ranek był do d....,to jeszcze po obiedzie nie mogłam dodzwonić się do Piotra,a wiem,że był w pracy.Wyobrażnia już mi szalała,wkońcu oddzwonił prawie po godzinie mówiąc,że zwolnił się z pracy,bo już nie mógł wytrzymać,tak żle się czuł-grypa.Kaszlał przez cały czas przez telefon,tak,że praktycznie to mało co rozmawialiśmy.Martwie się,bo ostatnio wylądował na Sorze w Sylwestra,teraz podobna sytuacja.Ale wtedy byłam w domu...Oszaleję jak to pasmo złych zdarzeń się nie skończy,a jeszcze w piątek tomograf i czekanie na wynik.
Zmienniczka w nocy wyjeżdża. Nawet pracy nie zaczęłam, a przyjechała córka babci i oznajmiła, że zwolniło się miejsce w domu opieki i w poniedziałek tam ją oddają. A ja we środę wracam. Nie powiem, co mi się w środku dzieje... Jestem w czarnej d...ie. Szukam pracy na wczoraj. Zaraz się chyba rozryczę. A miało być tak dobrze....
Zmienniczka w nocy wyjeżdża. Nawet pracy nie zaczęłam, a przyjechała córka babci i oznajmiła, że zwolniło się miejsce w domu opieki i w poniedziałek tam ją oddają. A ja we środę wracam. Nie powiem, co mi się w środku dzieje... Jestem w czarnej d...ie. Szukam pracy na wczoraj. Zaraz się chyba rozryczę. A miało być tak dobrze....
Akurat teraz nie byłam z agencją. Wcześniej tak. I skutek jak widać.
Zmienniczka w nocy wyjeżdża. Nawet pracy nie zaczęłam, a przyjechała córka babci i oznajmiła, że zwolniło się miejsce w domu opieki i w poniedziałek tam ją oddają. A ja we środę wracam. Nie powiem, co mi się w środku dzieje... Jestem w czarnej d...ie. Szukam pracy na wczoraj. Zaraz się chyba rozryczę. A miało być tak dobrze....
Akurat teraz nie byłam z agencją. Wcześniej tak. I skutek jak widać.
Zmienniczka w nocy wyjeżdża. Nawet pracy nie zaczęłam, a przyjechała córka babci i oznajmiła, że zwolniło się miejsce w domu opieki i w poniedziałek tam ją oddają. A ja we środę wracam. Nie powiem, co mi się w środku dzieje... Jestem w czarnej d...ie. Szukam pracy na wczoraj. Zaraz się chyba rozryczę. A miało być tak dobrze....
Chamstwo i nie liczenie się z drugim . Ktoś cię w bambuko zrobił. Nawet jeśli miejsce się znalazło to chyba mozna się jakos po dżentelmeńsku dogadać . Jakaś rekompensata , coś.. A nie tak po prostu „wypad” . :glupi: