Dzień minął cudownie. Rodzinne spotkanie na działce mojego brata-ja,siostra, brat,bratowa i brat cioteczny z żoną, którzy przyjechali na kilka dni ze wsi w województwie mazowieckim. Było dużo śmiechu,wspomnień, trochę wina i piwa,w zależności od upodobań.
Dopiero godzinę temu wróciłam do domu.Uwielbiam takie spotkania.
Zanosiło się na burzę, już ok 18,ale poszła sobie gdzieś. Pewnie jak nas zobaczyła, jak jest nam razem dobrze i radośnie, zrezygnowała z tego, aby tę radość zakłócić

Wybraliśmy się na spacer działkowymi alejkami, podziwialiśmy piękne domki i altanki działkowe, daliśmy się ochłodzić podmuchom silnego wiatru i kontemplowaliśmy piękno nieba,które zmieniało barwę z niebieskiej do ciemnego granatu.
Po spacerze, z tarasu przenieśliśmy się na zadaszoną werandę,jak się okazało zupełnie niepotrzebnie, bo spadło tylko kilka kropli deszczu. Nie chciało się wracać, ale przecież jutro też może być fajny dzień.
