Ja z sentymentem wspominam Necko i Augustów, gdzie byłem kilka razy. A w Suw. byłem tylko raz w pewnej sprawie
Ja z sentymentem wspominam Necko i Augustów, gdzie byłem kilka razy. A w Suw. byłem tylko raz w pewnej sprawie
Dawno temu? Bo wyładniały! I po naszym powrocie zaczyna się Suwałki Bluew Festival- 3 dnia grania od rana do... czasem też rana- po knajpach, w większości wstęp wolny. Lubię bardzo! To tak blues, albo okolice, niekoniecznie rygorystycznie przestrzegane:-)
A Augustów lubię, koleżanka tam mieszkała, to często bywałam.
W nocy nie mogłam wogóle spać. Jeszcze o 4.00 rano przewracałam się bezsennie w łóżku. Nie miał na to wpływu upał, bo w moim mieszkanku było w miarę znośnie. Po prostu przesiedziałam swoją godzinę zasypiania, a potem senność gdzieś sobie poszła. Jestem niepoprawna w tym zakresie. Do łóżka muszę się zaganiać na siłę i jeśli przegapię odpowiedni czas, to potem cierpię..... na własne życzenie. Dobrze, że do pracy idę po południu, mogłam nadrobić mój minimalizm łóżkowy do 10.00 godziny.
Ja teraz mogę spac do woli, jednak mój zegar osobisty stawia mnie na nogi o 5-tej rano, brrrr::bezradny: . I za nic w świecie nie mogę go przestawić . Ciekawe, że w porze zimowej leni sie bardzo, wtedy odsypiam zaległości .
I nic, że 27 stopni i jeszcze temperatura zwyżkuje, skoro dziadek ma krótką koszulkę i nas nią założony jeszcze sweterek z pięcioma guzikami. I nic, że jest upał, gdy dziadek jeszcze sobie owczą narzutę zażyczył na nogi...
Ja z kolei po obiedzie, przed pauzą wyduszowałem się i zaległem na kołdrę w samych gajtkach... Teraz pdp je lody i torta.. Ja unikam tego, więc piję kompot z czerwonych porzeczek. Potem mała kawka i o 19 rowerek... Jak zelży o 3 graduski temperatura :-)