Dzień między innymi mi minął na krótkim plażingu i efekt jest taki, że po pływaniu napadł mnie wilczy głód. Rzucilam w niego jabłkiem, nektarynką - więcej nie pamiętam

Pdp w swojej ramie, czyli normie. Nie wiem co by musiał zrobić, żeby mnie wyprowadzić z równowagi. Z hydrantem sie już witał, ale tylko wtedy, jak był w szalonym humorze.
Potem telekonferencja z domem. Od jakiegoś czasu zastanawiamy sie z moim nad psim towarzyszem dla naszego łobuza, aby nie zkociał do szczętu. Nie chcemy kupować z hodowli- myślimy o adopcji też takiego złodzieja serc jak nasz. Jest mnóstwo psiego nieszczęścia i mozemy zapewnic dom jakiemus piesełu w wieku dojrzałym jak nasz, albo i starszemu nawet. Uśmiecham się na samą myśl i jednocześnie trochę cienko do widzę, bo te łobuzy na bezczela pakują się do łóżka . Z jednym ciasno a co dopiero z dwoma a uwierzcie - nie ma się serca wygonić- takie oczy robi. Tyle, że ciezko wybrać...coraz więcej psów i kotów jest porzucanych przez wlascicieli...